Strona główna > Ekstraklasa, Europejskie puchary > Knockin’ on Heaven’s Door

Knockin’ on Heaven’s Door

Kwadrans przed 21 w Krakowie rozbrzmi najważniejsza melodia w światowym futbolu. Hymnu Ligi Mistrzów, adaptowanego „Zadok the Priest” George’a Handela, Polska nie słyszała od 1996 roku, kiedy w Europie wojował Widzew Łódź. Choć dzisiejszy mecz to jedynie przedsmak piłki na najwyższym poziomie, małopolskie miasto ogarnęła gorączka Champions League.

Na Reymonta otrzymano wytyczne co do sposobu przeprowadzenia meczu zgodnie z wymogami UEFA. Na boisku ustawiono reklamy wyłącznie partnerów Ligi Mistrzów, odmienne były nawet plakaty promujące spotkanie.

Aby móc zostać świadkiem najważniejszego meczu w polskiej piłce klubowej od kilkunastu lat trzeba było się wykazać wyjątkową determinacją (majestat Champions League przyćmiewa wojowania Lecha w Lidze Europejskiej, czy wyczyny Wisły w Pucharze UEFA z początku milenium). Swój bilet wyczekałem prawie cztery godziny, jednak nie wyobrażałem sobie możliwości odpuszczenia takiego widowiska.

Jestem więcej niż pewien, że trybuny na Reymonta 22 misję fanatycznego dopingu wypełnią bez zarzutu. Do oczekiwań wygłodniałych sukcesu kibiców będą musieli się dostosować podopieczni Roberta Maaskanta. Dla większości zawodników awans do Ligi Mistrzów będzie największym sukcesem w klubowej karierze.

Do elity kontynentalnego futbolu Wisłę prowadził dotąd Maor Melikson. Izraelczyk zagrał wybitnie w rewanżowym spotkaniu z Litexem Łowecz. Maaskant dał swojemu asowi wolne podczas weekendowej potyczki w Ekstraklasie. Melikson jest w wybornej formie. Otworzył już konto bramkowe także w reprezentacji Izraela, gdy zaaplikował Wybrzeżu Kości Słoniowej dwa gole. Jeśli Wisła sięgnie fazy grupowej, a jej lider z numerem 5 nadal będzie brylować na europejskich boiskach, z pewnością zgłosi się  zachodni potentat gotowy wyłożyć na izraelskiego magika około 10 milionów euro.

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski już zapewnił, że nie ma możliwości, aby mecze Ligi Mistrzów odbywały się poza miastem. Obyśmy aranżację tej pieśni słyszeli pod Wawelem jeszcze przynajmniej czterokrotnie.

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: