Strona główna > Premier League > Liverpool uderzył, Arsenal się chwieje

Liverpool uderzył, Arsenal się chwieje

Ledwie tydzień temu ruszyła machina angielskiej Premier League, a los już zaserwował kibicom starcie gigantów. Pojedynek, po którym nad Arsenalem zaczęły kłębić się czarne chmury. Po meczu na Emirates Stadium Kanonierzy wyglądają jak ekipa w rozsypce. Z kolei w zwycięskim Liverpoolu trwa przebudowa pod okiem majstra Kenny’ego Dalglisha. The Reds dzięki bramkom w końcówce wyszarpali pierwszy od 2000 roku triumf na wyjeździe przeciwko podopiecznym Arsene Wengera.

Już dawno Arsenal nie wyglądał tak przeciętnie. Kontuzje Wilshere’a, Gibbsa, Rosicky’ego, Djourou i Diaby’ego oraz zawieszenia Songa i Gervinho obnażyły lichość składu Kanonierów. Francuski trener musiał zatem wystawić do podstawowego składu dwóch żółtodziobów – Jenkinsona oraz Frimponga. Wenger zapłacił frycowe za pasywnie spędzane lato transferowe, podczas którego poza Gervinho sięgnął jedynie po obcującego, ale niegotowego do gry w Premier League 18-letniego Alexa Oxlade-Chamberlaina.

Wyjściowa jedenastka rodem z Pucharu Ligi na boisku zaprzeczała stylowi gry, z jakiego od dawna słynął Arsenal. Kanonierzy przekładali indywidualne rajdy nad naturalną, kolektywną grę krótkimi podaniami. Rzadko zdarza się, aby goście na Emirates Stadium, nienazywani Barceloną, przeważali w posiadaniu piłki. Tak stało się w sobotę, gdy Liverpool kontrolował futbolówkę przez 53% czasu gry. Trudności ofensywne chłopców Wengera uosabiali Arszawin z Walcottem. Kluczowi w ustawieniu 4-3-3 skrzydłowi przeszli obok meczu. Rosjanin zepsuł aż 15 z 37 wykonywanych podań, a gdy miał idealną okazję do strzału, fatalnie skiksował. Walcotta zaś z gry kompletnie wyłączył znakomity Jose Enrique, który wygrywał z napastnikiem Arsenalu niemal wszystkie pojedynki sprinterskie.

Kanonierzy długo utrzymywali bezbramkowy wynik dzięki świetnej grze pary Vermaelen – Szczęsny. Dobre wrażenie zrobił także Frimpong na pozycji defensywnego pomocnika. Ghańczyk zaliczył pięć skutecznych odbiorów, cztery przechwyty, raz strzałem z dystansu poważnie zagroził Jose Reinie. Pozytywne wrażenie zrujnował, gdy w 70. minucie po brutalnym ataku na Lucasie wyleciał z boiska.

To był decydujący moment spotkania. Dalglish wpuścił wtedy na boisko Meirelesa oraz Suareza i ta dwójka zapewniła mu bezcenne zwycięstwo. Do momentu tej zmiany Liverpool podawał z 75% skutecznością. Zmiennicy oraz przewaga jednego gracza w polu sprawiła, że The Reds przez ostatnie 20 minut meczu wymieniali piłkę z 87% dokładnością!

Szczególnie Suarez wniósł nową jakość w grze Liverpoolu. Urugwajczyk pokazywał się partnerom i skutecznie rozprowadzał ataki pod polem karnym rywali. Wzorcowa współpraca napastnika z numerem 7 z Meirelesem przyniosła oba gole dla The Reds. Wcześniej przyjezdni uparcie forsowali długie podania na Carrolla. Taka taktyka, zbyt przewidywalna dla obrony Arsenalu, nie doprowadziła do większego zagrożenia pod bramką Szczęsnego.

Liverpool wygrał na gorącym terenie i przyszłość na Anfield jawi się w jasnych barwach. Dalglish jeszcze zespala wszystkie potrzebne klocki, jednak pole manewru szkockiego menedżera, szczególnie w linii pomocy, robi duże wrażenie. The Reds nie grają w europejskich pucharach, zatem mają czas na spokojną pracę nad zgraniem zespołu.

Dla Arsenalu nadchodzące dni mogą zadecydować o przebiegu nowego sezonu. Kanonierów czeka trudny wyjazd na rewanżowy mecz eliminacji Ligi Mistrzów z Udinese, a już na weekend Wenger będzie musiał przygotować plan na pokonanie Manchesteru United na Old Trafford. Ponadto w przyszły czwartek kończy się sesja transferowa. Osłabiony Arsenal najprawdopodobniej straci jeszcze Samira Nasriego. Kanonierzy dysponują pieniędzmi na zakupy, na potencjalnej liście życzeń znajdują się Phil Jagielka, Gary Cahill oraz Yann M’Villa. Klub z Emirates to nadal europejski potentat, ale czy wielomilionowe gwiazdy nie wystraszą się, że ten kolos może mieć nogi z gliny?

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: