Strona główna > Premier League > Czarno-biały świat Fernando Torresa

Czarno-biały świat Fernando Torresa

Ostatnie mecze ze Swansea i Manchesterem United najlepiej oddają postawę Fernando Torresa w nowym sezonie. Napastnik Chelsea na dobre zapomniał o przeciętnych występach. Co tydzień pojawia się na czołówkach gazet albo dzięki genialnym zagraniom, albo przez zawstydzające pomyłki. Hiszpan zdecydowanie nie uznaje odcieni szarości.

Czasem jak król, czasem jak giermek

El Nino mógł zostać bohaterem spotkania przeciwko Swansea. Po pół godzinie gry otworzył wynik pewnym strzałem w długi róg. Chwilę później rozpoczął śmiertelny kontratak Chelsea, który na gola zamienił Ramires. Torres był na topie, ale z hukiem spadł z niego w 39. minucie, gdy bezmyślnym wślizgiem obiema nogami wyciął Marka Gowera.

Tydzień wcześniej dryblingami rozrywał obronę Czerwonych Diabłów z Manchesteru. Podaniem stworzył idealną okazję Ramiresowi, który zmarnował stuprocentową szansę. Jego bramka na początku drugiej połowy tchnęła w piłkarzy Chelsea nadzieję, że uda się dogonić wynik 0:3. Ten sam Torres pod koniec meczu wyssał z kolegów resztki wiary w sukces, kiedy z kilku metrów haniebnie spudłował strzał na pustą bramkę. Znów od bohatera do ofiary.

Kiepskie złego początki

Huśtawka nastrojów wokół El Nino to i tak nowina na Stamford Bridge. Bowiem jak dotąd rekordowo drogi napastnik tylko zawodził. Styczniowy transfer Hiszpana wywołał duży bałagan w szeregach Chelsea. – Żeby grać z Fernando i Didierem, potrzeba zmienić ustawienie pomocników. Nie mieliśmy na to czasu w połowie sezonu. Nad tym trzeba pracować przed nowymi rozgrywkami. Czasami niełatwo kupić piłkarza we właściwym momencie. Wtedy trzeba czekać – mówił w maju były menedżer Carlo Ancelotti.

Torres zawodził, bo nie odnajdywał się w szlifowanym latami ustawieniu The Blues. – Chelsea przywykła do gry bezpośrednio do Drogby, a nie do podań za plecy obrońców. Fernando chce piłki na wolne pole – tłumaczył różnice systemowe Yossi Benayoun – były kolega Torresa zarówno w Liverpoolu i Chelsea.

El Nino błyszczał w barwach ekipy z Anfield, ponieważ ta swoją ofensywę oparła na jego współpracy ze Stevenem Gerrardem. Napastnik otrzymywał mnóstwo zagrań po ziemi, niskich dośrodkowań, piłek wykorzystujących jego wrodzoną szybkość. Efekt – 65 goli w 102 meczach dla The Reds w samej tylko Premier League.

Trudno zatem było spodziewać się, że w nowej, tak odmiennej jeśli chodzi o taktykę drużynie Torres z miejsca zacznie błyszczeć. Aby wydobyć z Hiszpana to co najlepsze należało dokonać rewolucji w sposobie wyprowadzania ataków. Dotychczasowy system sam piłkarz zrzucił na karb kadry złożonej ze zbyt starych i wolnych zawodników.

Światełko w tunelu

Pomimo zmian na starcie sezonu Torres znów zawodził. W meczu z Sunderlandem stał się nawet ekskluzywnym rezerwowym. Dlatego darem wprost z niebios stał się transfer Juana Maty – wyjątkowo kreatywnego, utalentowanego technicznie pomocnika. Hiszpański ziomek to brakujące ogniwo do wykorzystania zdolności El Nino.

Pierwszym promykiem nadziei, że Torres sprosta metce piłkarza za 50 milionów funtów był mecz Ligi Mistrzów z Bayerem Leverkusen. Pozostający pod ostrzałem krytyki napastnik poprowadził Chelsea do wygranej, zaliczając przy tym dwie asysty. Licznik minut bez strzelonej bramki zatrzymał się już pięć dni po spotkaniu w europejskich pucharach podczas hitu na Old Trafford.

Historia Torresa w niebieskiej koszulce londyńskiego klubu to długie pasmo czarnych plam. Trudno dziwić się wyszydzaniu jego początków na Stamford Bridge, gdyż Hiszpan z postrachu wszystkich obrońców Premier League, człowieka-koszmaru dla Nemanji Vidica, stał się kompletnie bezproduktywny. Pod skrzydłami Andre Villas-Boasa zmieniła się Chelsea. Jednym z filarów planu nowego menedżera jest właśnie odrodzony Torres. Dotąd El Nino raz zachwyca, raz załamuje. Lecz ku przerażeniu kolejnych rywali The Blues, napastnik z numerem 9 z tygodnia na tydzień coraz bardziej przypomina liverpoolską maszynkę do strzelania bramek.

  1. 21/06/2013 o 11:52

    Do you mind if I quote a couple of your posts as long as I provide credit and sources back to your website?
    My blog is in the exact same area of interest as yours and my
    users would truly benefit from some of the information you present here.
    Please let me know if this okay with you. Cheers!

  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: