Strona główna > Premier League > O królu Tottenhamu, co nie mógł trenować

O królu Tottenhamu, co nie mógł trenować

Dziś 31 urodziny świętuje jeden z najbardziej niezwykłych piłkarzy w historii – Ledley King [fot]. Mimo sławy czołowego angielskiego obrońcy uzbierał zaledwie 21 meczów w reprezentacji. Zmorą kapitana Tottenhamu są notoryczne kontuzje kolan, które uniemożliwiają mu nawet normalne treningi.


– W kolanie Kinga brakuje chrząstki, dlatego kości ocierają się o siebie. Na to nie ma leczenia. Trzeba tym po prostu rozsądnie zarządzać. Po meczach jego kolana puchną i zwykle mija tydzień zanim wszystko wróci do normy. Rzadko trenuje, zwykle spędza czas na siłowni. Nie może biegać. Ale nawet, gdy zagra 20 razy w sezonie to warto go mieć po swojej stronie – opisuje problemy zdrowotne Kinga jego menedżer Harry Redknapp.

W tygodniu 31-latek spotyka się z kolegami tylko w szatni. Kiedy inni gracze Kogutów ganiają za piłką na boisku, King wylewa poty na rowerze lub basenie. W ten sposób likwiduje powstałą opuchliznę. Nie może dołączyć do partnerów z zespołu, ponieważ każdy skok, bieg i przechwyt tylko pogarsza stan jego kolan.

Jedyne zajęcia z resztą drużyny odbywa na dzień przed meczem. Wtedy także się nie przeciąża i koncentruje się wyłącznie na szlifowaniu taktyki. Tak wyjątkowy tryb trenowania towarzyszy Kingowi  już od pięciu lat. Rednkapp uważa swojego podopiecznego za „dziwaka”, bowiem nie jest w stanie sobie zrozumieć, jak King nadal utrzymuje się na najwyższym poziomie.

Sam zawodnik pozostaje wdzięczny menedżerowi, że ten ciągle w niego wierzy. – Trener daje mi dużo pewności siebie. Kiedy dojdę do siebie, wciąż daje mi szanse na grę. Niektórzy nie byliby w stanie tego zrobić, dlatego dziękuję mu, że się za mną wstawia – komentuje King.

Kredyt zaufania z nawiązką spłaca każdym swoim występem. King w zeszłym sezonie pauzował przez siedem miesięcy, by wrócić na boisko i wyłączyć z gry Luisa Suareza na Anfield Road. Za kadencji Rednkappa, Tottenham bez swojego kapitana na boisku wygrał zaledwie co trzeci mecz. Z Kingiem w składzie Koguty zwyciężają już w 75% swoich spotkań!

Ciążące nad nim kontuzje uniemożliwiają sprinty i robienie wślizgów. Ale obrońca do perfekcji opanował sztukę przewidywania kolejnych zagrań rywali. King jest zawsze we właściwym miejscu, o właściwym czasie. Z biegiem lat nabrał doświadczenia, dlatego stał się gwarantem spokoju w tylnej formacji Tottenhamu. King dodatkowo świetnie pomaga ustawiać się partnerowi z obrony – na współpracy z nim zyskiwali Jonathan Woodgate, Michael Dawson czy Yoannes Kaboul.

O tym jakim dobrym jest defensorem niech świadczą słowa legendy Arsenalu Thierryego Henryego. Francuz stwierdził, że King to jedyny rywal, który potrafił go przeczytać jego grę i powstrzymać go bez popełniania faulów.

King z Tottenhamem związał się od dziecka. Przebył wszystkie szczeble akademii piłkarskiej Kogutów, aby skończyć jako kapitan. Podniósł trofeum za zwycięstwo w Carling Cup w 2008 i awansował do rozgrywek Ligi Mistrzów. Co ciekawe, do niego należy rekord (wraz z Alanem Shearerem) na najszybciej strzeloną bramkę w historii Premier League. W 2000 roku podczas spotkania z Bradford City na trafienie do siatki potrzebował ledwie dziesięciu sekund.

Ale Kingowi coraz trudniej znieść żmudną rehabilitacje zniszczonych kolan. W rozgrywkach 2010/2011 w lidze wystąpił zaledwie sześciokrotnie. Podczas całej kariery tylko dwa razy rozegrał więcej niż 30 spotkań w sezonie Premier League. Redknapp zapowiedział, że może nie przedłużyć jego umowy wygasającej w 2012 roku, jeśli będzie tak mało grać.

– Pierwszy raz znalazłem się w sytuacji, kiedy mój kontrakt się kończy. Dlatego ten sezon jest bardzo ważny. Muszę udowodnić, że nadal warto na mnie stawiać – odnosi się do słów menedżera obrońca Kogutów.

Wielu doradza mu zawieszenie butów na kołek, aby ciągłą grą z niezaleczoną kontuzją do końca nie zniszczył swoich kolan. King jednak kocha piłkę nożną i zapowiada dalszą walkę o minuty na boisku. Trudno o dziwniejszą karierę, niż ta pisana przez kapitana Tottenhamu. Wszystkiego najlepszego dla prawdziwego walczaka z brytyjskich boisk. Jak daleko mógł zajść z takim talentem, gdyby nie chroniczne kontuzje?

  1. 15/05/2014 o 07:36

    Hey there! I just wanted to ask if you ever have any trouble with hackers?
    My last blog (wordpress) was hacked and I ended up losing several weeks of hard work due
    to no back up. Do you have any solutions to stop hackers?

  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: