Strona główna > Ekstraklasa, Premier League > Poznaj Fulham – dzisiejszego rywala Wisły

Poznaj Fulham – dzisiejszego rywala Wisły

Dziś do Krakowa zawita ukochany klub Hugh Granta, najstarsza profesjonalna drużyna w Londynie. Jeszcze w 1997 roku Fulham stało na krawędzi upadku, a dziś dzielnie rozbija się po Premier League. Czego można spodziewać się po The Cottagers w meczu Ligi Europejskiej na Reymonta? 


Skąd przybyli?

Gdy pod koniec ubiegłego milenium Egipcjanin Mohamed Al-Fayed przejmował władzę w Fulham, drużyna biedowała w czwartej lidze. Nowy szef zaciągnął do pracy na Craven Cottage Kevina Keegana z Rayem Wilkinsem i od 2001 roku Fulham zameldowało się w angielskiej ekstraklasie.

Po okresie stabilizacji przyszedł czas na pierwsze europejskie przygody. Bajkowy sezon fani Fulham przeżyli dwa lata temu, gdy ich zespół szalał w Lidze Europejskiej. The Cottagers odprawili z kwitkiem Hamburg, Juventus i Szachtar, a marsz po puchar przerwało dopiero Atletico Madryt w finale rozgrywek.

Kto będzie straszyć Wisłę?

Znany z Tottenhamu i Ajaksu trener Martin Jol najbardziej liczy na bramki Andy’ego Johnsona. Napastnika pamięta się w Polsce głownie dzięki plotce o możliwości powołania go do biało-czerwonej kadry w 2005 roku. Urodzony nad Wisłą dziadek okazał się dla niego zbyt słabym argumentem i ostatecznie Johnson zadebiutował w reprezentacji Anglii.

Johnson błysnął już w tej edycji rozrywek Ligi Europejskiej, gdy zaaplikował Twente i Odense łącznie trzy gole. 30-latek opiera swoją grę na świetnym przyspieszeniu. Dynamiczny snajper nieustannie wyszukuje wolnych przestrzeni na boisku. Może zatem sprawić wysokim i mało zwrotnym obrońcom Białej Gwiazdy wyjątkowo wiele kłopotów.

Natomiast za ochroną bramki Fulham kierować będzie Brede Hangeland. Norweski wieżowiec mierzący 195 cm fantastycznie gra w powietrzu. Na niego kierowana jest większość dośrodkowań przy stałych fragmentach. Niespodziewanie dobrze, jak na tak wysokiego obrońcę, operuje piłką. Hangeland to gwarant spokoju w tylnej formacji Fulham. Głównie on odpowiada za zażegnywanie niebezpieczeństw przed polem karnym The Cottagers dzięki umiejętnościom przewidywania zagrań rywali.

Za plecami Hangelanda stoi kolejna wielka zapora defensywy Fulham – bramkarz Mark Schwarzer. Australijczyk był swego czasu o włos od podpisania kontraktu z Arsenalem.

Jak grają?

Londyńczycy zdecydowanie preferują rozgrywanie ataków w środkowej części boiska. W normalnym ustawieniu lewy skrzydłowy Clint Dempsey chętnie wbiega do centralnej strefy, a jego miejsce zajmuje świetnie pamiętany w Liverpoolu John Arne Riise. W Krakowie jednak zabraknie amerykańskiego pomocnika. Dla Fulham będzie to bolesna strata, gdyż to właśnie Dempsey stanowi zwykle o dynamice ofensywy zespołu.

Do natarć flanką oddelegowany jest także Damien Duff, któremu z upływem lat coraz bardziej brakuje szybkości. Dlatego kluczowe znaczenie ma duet środkowych pomocników Danny Murphy – Steve Sidwell. Mózgiem Fulham jest ten pierwszy, ale i jego zdecydował się oszczędzić menedżer Jol. Murphy świetnie radzi sobie z krótkimi podaniami, dlatego zastąpienie go na stadionie Wisły może okazać się niemożliwe dla trenera The Cottagers. Sidwell z kolei ustawia się nieco bliżej własnych obrońców. Jego główną rolę stanowi zapewnienie balansu między atakiem a obroną.

Najwięcej dobrego trzeba powiedzieć o napastnikach Fulham. Wspominanemu Johnsonowi partneruje reprezentant Anglii Bobby Zamora. I tu kolejna pozytywna wiadomość dla Wisły – jego także nie zobaczymy na murawie przy Reymonta. Zamora strzela wiele goli, ale kreuje też sytuacje koledze z ataku. Johnson z pewnością zatęskni w Krakowie za dokładnymi podaniami od lidera przedniej formacji Fulham.

Biała Gwiazda chcąc pokonać The Cottagers musi postawić na wybieganie. Fulham to jedna z najstarszych ekip w Premier League o średniej wieku bliskiej 30 lat. Bohaterom Craven Cottage nie służy upływ czasu, dlatego Wisła ma szansę w szybko wyprowadzanych atakach skrzydłami.

Fulham w Krakowie stawi się bez swoich trzech najbardziej utalentowanych zawodników. The Cottagers jeszcze nigdy w historii nie mieli szansy pojedynkować się z polskim rywalem. Wisła chrzest bojowy przeciwko ekipom z  Premier League przeszła w bataliach z Tottenhamem i Blackburn. Podopieczni Roberta Maaskanta marzą jeszcze o wyjściu z grupy Ligi Europejskiej. Aby tak się stało, jedynym miłym wspomnieniem Fulham z wizyty pod Wawelem może być wyłącznie spacer po Rynku Głównym.

  1. you
    01/10/2012 o 22:29

    You can definitely see your expertise within the work you write.
    The arena hopes for more passionate writers like you who are not afraid to say
    how they believe. Always go after your heart.

  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: