Strona główna > Premier League > Analiza taktyczna meczu QPR – Man City (2:3)

Analiza taktyczna meczu QPR – Man City (2:3)

Bardzo ciężko musiał pracować Manchester City, aby pokonać Queens Park Rangers. Liderzy tabeli Premier League, w nietypowy dla siebie sposób, oddali inicjatywę w spotkaniu na Loftus Road. Drużyna Roberto Manciniego swój triumf zawdzięcza indywidualnym popisom gwiazd – Edina Dżeko, Davida Silvy oraz Yaya Toure.

The Citizens przyzwyczaili już w tym roku do dominacji w każdym rozgrywanym spotkaniu. Inaczej było w sobotni wieczór. City rzadziej utrzymywało się przy piłce. Zawodnicy z Manchesteru podawali z zaledwie 75% skutecznością (średnia sezonu to 87% dokładnych zagrań), a ponadto pozwolili rywalom na oddanie aż 21 strzałów. Sporo zasługi za obniżenie średnich zespołu z Etihad Stadium może przypisać sobie menedżer QPR Neil Warnock, który nie przestraszył się faworyzowanego przeciwnika.

Kibice na Loftus Road obejrzeli aż pięć goli. Wszystkie padły po zagraniach z bocznych stref boiska. QPR swój plan taktyczny oparło właśnie na aktywności skrzydłowych. Na ich zagrania czekali w polu karnym dobrzy w walce powietrzu Heidar Helguson oraz Jay Bothroyd. Rangers wyjątkowo chętnie atakowali lewą stroną. Ustawiony tam pomocnik Shaun Wright-Phillips nieustannie ścinał do środka, absorbując tym samym uwagę bocznego obrońcy City. W ten sposób tworzył się korytarz, z którego skwapliwie korzystał wysoko ustawiony Armand Traore.

Na powyższym wykresie widać schemat podań Traore. Da się zauważyć jak chętnie lewy defensor QPR włączał się do ataków. Zaliczył w całym meczu dwa dokładne dośrodkowania, z czego jedno zakończyło się golem dla gospodarzy.

Podobny pomysł na grę stosował trener Mancini. Włoski menedżer zdawał sobie sprawę, że na wąskim Loftus Road trudno będzie o kombinacyjne rozgrywanie krótkich podań. Dlatego też uwagę skupił na akcjach bokami. Trzy bramki City strzeliło bezpośrednio po akcjach lewą stroną.

Dość niepokojące dla sympatyków Manchesteru City były długie fragmenty, gdy QPR swobodnie rozgrywało piłkę. Prym wiódł opanowany Argentyńczyk Alejandro Faurlin. Działo się tak, ponieważ The Citizens nie zdecydowali się na zastosowanie swojego tradycyjnego sposobu obrony, opartego na grze agresywnym pressingiem. Liderzy tabeli skupiali się na formowaniu dwóch linii defensywnych i cierpliwym wyczekiwaniu na odbiór pod własnym polem karnym. Powodem takiej zmiany mogła być absencja szefa tylnej formacji City, Vincenta Kompany’ego. Zastępujący go Stefan Savić zaprezentował się słabo. Na barki niedoświadczonego Czarnogórca należy zrzucić utratę pierwszej bramki, ponieważ to on dał się przepchnąć w powietrznej walce napastnikowi rywali.

Na załączonej wyżej mapce przechwytów widać, jak głęboko gracze City odzyskiwali piłkę. Dotychczas zawodnicy Manciniego przejęć dokonywali znacznie wyżej na boisku.

O tym, jak dziwny był to mecz dla ekipy z Manchesteru świadczy także rola, którą odgrywał David Silva. Hiszpan, typowany przez wielu na najlepszego zawodnika w całej angielskiej ekstraklasie, miał mały wpływ na poczynania swojej drużyny.

Na powyższym obrazku widać porównanie podań Hiszpana w omawianym spotkaniu z QPR (góra) oraz Manchesterem United (dół). Od razu da się zauważyć, że Silva dużo rzadziej zagrywał do kolegów. Warto też zwrócić uwagę na jego wycofaną pozycję. Podczas derbów Manchesteru kreatywny pomocnik zasypywał partnerów podaniami w okolicach pola karnego przeciwnika. W sobotę podobnych akcji było jak na lekarstwo. Ale, mimo przeciętnego występu, Silva i tak odbił swoje piętno, strzelając najładniejszą bramkę spotkania. W 52. minucie kapitalnym przyjęciem ominął dwóch defensorów QPR, a następnie posłał strzał poza zasięgiem golkipera gospodarzy.

Queens Park Rangers odważną postawą w starciu z faworytem uatrakcyjniło widowisko na Loftus Road. Podopieczni Warnocka nie schowali się za podwójną gardą i co chwila zagrażali bramce Joe Harta. Menedżer beniaminka może być szczególnie zadowolony z postawy zawodników ustawionych na lewej stronie boiska. QPR stworzyło trudne warunki dla Manchesteru City, ale przebłyski gwiazd pozwoliło gościom odnieść ważne zwycięstwo wyjazdowe. The Citizens udowodnili, że są w stanie wygrywać, nawet rzeczy nie idą po ich myśli. Kolekcjonowanie kompletu punktów w takich pojedynkach to domena mistrzów i do tego miana dorastają piłkarze z Etihad Stadium.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: