Strona główna > Euro 2012 > Analiza taktyczna meczu Anglia – Hiszpania (1:0)

Analiza taktyczna meczu Anglia – Hiszpania (1:0)

Po latach klęsk na wielkich turniejach, Anglicy zaczęli godzić się ze słabnącą pozycją ich reprezentacji. Mecz z mistrzami świata i Europy, Hiszpanami, brytyjskie media nazwały misją niewykonalną. Podopieczni Fabio Capello zaskoczyli sceptyków wygrywając 1:0 po bramce Franka Lamparda. Ponowne włączanie Anglii w poczet murowanych faworytów Euro 2012 wydaje się jednak przedwczesne.

Na Wembley to Hiszpania nadawała ton rywalizacji. Zawodnicy z Półwyspu Iberyjskiego zachwycali płynnością podań, ale nieustannie odbijali się od solidnego muru zbudowanego przez defensywę gospodarzy.

Pomysły na grę

Anglia od samego początku postawiła na uważną obronę. W ustawieniu 4-3-3 znajdowało się dwóch defensywnych pomocników. Grę z tyłu wspomagał najbardziej uzdolniony w destrukcji skrzydłowy na Wyspach James Milner. Capello zastąpił zawieszonego na spotkania Euro 2012 Wayne’a Rooneya szybkim napastnikiem Aston Villi – Darrenem Bentem. Odpowiedzialność za stwarzanie ataków wziął tymczasowy kapitan Frank Lampard.

Selekcjoner gości Vicente del Bosque również zdecydował się na taktykę 4-3-3, ale jakże różniły się założenia obu trenerów. Hiszpanie maksymalnie zagęścili centralną strefę boiska. Po boisku biegało pięciu środkowych pomocników. Nominalni skrzydłowi nieustannie zbiegali z bocznych sektorów, tworząc przewagę tuż pod polem karnym Anglików. Zespół La Roja, tradycyjnie już, zdominował posiadanie piłki i ofensywę oparł na szybkiej wymianie krótkich podań.

Latynoskie ataki

Przez całe spotkanie atakowali Hiszpanie, a Anglicy odpierali te natarcia. O dominacji kadry del Bosque świadczy statystyka podana przez Opta, z której wynika, że w pierwszej połowie Hiszpania miała 348 kontaktów z piłką na połowie rywala, a Anglia ledwie 75.

Powyższy schemat przedstawia główny pomysł na atak zaprezentowany przez Hiszpanów. Akcje inicjował Xabi Alonso lub Xavi, który oddawał piłkę ustawionym w środku Andresowi Inieście i Davidowi Silvie. Dwaj ostatni przesuwali się tuż przed linię obronną Anglii i stamtąd usiłowali rozgrywać kolejne natarcia.

Innym rozwiązaniem było podanie do Davida Villi. Piłkarz La Roja pełnił funkcję tzw. „fałszywej dziewiątki”, którą z Barcelonie powierza się Leo Messiemu. Villa nie wikłał się w bezpośrednie pojedynki z defensorami rywali, cofał się bliżej linii bocznej i tam szukał przestrzeni do ataków. W ekipie Hiszpanii brakowało zatem typowego napastnika. Groźne ataki miały powstawać dzięki dużej ruchliwości, wbieganiu w pole karne przeciwnika po prostopadłych zagraniach.

Dzięki takiej taktyce, atakujący reprezentacji gości praktycznie nie atakowali flankami. To umożliwiało włączanie się do ofensywy bocznym obrońcom. Szczególnie aktywnie z przodu grał Jordi Alba, który jako jedyny potrafił rozciągać tylną formację Anglików.

Blokowanie środka

Trener Capello znakomicie przygotował się na natarcia Hiszpanów. Świadom kreatywności pomocników La Roja, maksymalnie zawęził obronę. Prezentowany wyżej schemat pokazuje pomysł selekcjonera Trzech Lwów na blokowanie rywali.

Angielscy obrońcy biegali w wyjątkowo zwartych szeregach. Nawet boczni defensorzy trzymali się blisko środka pola, aby uszczelnić dostęp do pola karnego. Dodatkową ochronę gwarantowali defensywni pomocnicy Phil Jones i Scott Parker.

Pozostałą przestrzeń zakrywali skrzydłowi Milner oraz Theo Walcott. Obaj nieustannie cofali się i pilnowali bocznych obrońców reprezentacji Hiszpanii.

Anglicy plan wykonali bez zarzutu. Pozbawili rywali śmiertelnej broni – prostopadłych podań. Próby Hiszpanów na wciśnięcie piłki między blok obronny gospodarzy kończyły się wybijaniem futbolówki. Świetny mecz rozegrał Joleon Lescott, który rządził i dzielił przed polem karnym Anglii.

Za bohatera spotkania uznano jednak Parkera. Pomocnik Tottenhamu bez wytchnienia ganiał za Hiszpanami, przecinał podania i bez paniki inaugurował akcje zaczepne swojej reprezentacji.

Braki w ofensywie

O ile Anglia imponowała w obronie, tak słabo zaprezentowała się przy atakowaniu przeciwnika. Jak podają statystycy z Opta, wyspiarze oddali ledwie trzy strzały, najmniej od sezonu 1998/99. Chłopcy Capello nie umieli dłużej utrzymywać się przy piłce. Grający wysokim pressingiem Hiszpanie zmuszali Anglików do podań w kierunku bramkarza. Joe Hart wykopywał futbolówkę w kierunku Benta.

Taka gra nie pasowała napastnikowi Anglii. Bent woli wybiegać za plecy obrońców, niż ciągle walczyć w powietrzu. Wydaje się, że w takich warunkach lepiej sprawdziliby się wysocy Danny Welbeck (wszedł w drugiej części) lub Bobby Zamora. Obaj znacznie lepiej od Benta utrzymują się przy piłce stojąc plecami do bramki, czym umożliwiają kolegom włączanie się do ataków. Niepotrafiący tego Bent zbyt często pozostawał osamotniony.

Jednak snajper Aston Villi jednym zagraniem potrafił zmienić oblicze spotkania. W 49. minucie wygrał główkę z Sergio Ramosem, a jego strzał trafił w słupek. Odbitą piłkę zebrał Frank Lampard, który niepilnowany zdobył decydującego gola.

Marnotrawstwo Hiszpanii

Goście w drugiej połowie zmienili nieco swój styl. Zamiast długich wymian stawiali na szybsze przerzuty piłki za plecy angielskich defensorów. Wejście Cesca Fabregasa oraz Juana Maty rozruszało bezbarwne skrzydła Hiszpanii.

Mimo, że trzykrotnie La Roja przesmyknęli się przez zasieki Anglików, wyraźnie brakowało im wykończenia. Złotą okazję na wyrównanie zmarnował Fabregas w 89. minucie, kiedy strzelił tuż obok słupka bramki Harta.

Podsumowanie

Hiszpania zaprezentowała się na Wembley bardzo korzystnie. Zwykle zespołowi del Bosque udawało się zamęczyć i rozbijać obrony kolejnych przeciwników. Mistrzowie świata i Europy grali przyjemny dla oka futbol, ale napotkali nadzwyczajnie solidny opór ze strony Anglii.

Gospodarze wygrali, gdyż potrafili wykorzystać jedyną napotkaną szansę. Do ostatniego gwizdka konsekwentnie realizowali nakreśloną taktykę i zostali za to nagrodzeni triumfem nad najlepszą reprezentacją na planecie. Defensywa w Premier League stała się niedawno powodem do żartów, ale włoska ręka Capello sprawnie naoliwiła trybiki w obronie Anglików. W koszykówce mówi się, że „atak wygrywa mecze, a obrona wygrywa mistrzostwo”. Taka stabilność w tyłach może ponieść Anglię naprawdę daleko podczas Euro 2012.

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: