Strona główna > Premier League > Pięć lekcji z boisk Premier League

Pięć lekcji z boisk Premier League

Zwycięstwo Manchesteru City w meczu na szczycie i zaskakujący remis Chelsea to najważniejsze wydarzenia weekendu w Premier League. Czego dowiedzieliśmy się z przebiegu 16. kolejki ligowych zmagań w Anglii?

Manchester City nie do ruszenia na Etihad

1. Twierdza Etihad

Osiem spotkań, osiem zwycięstw, średnio trzy strzelone bramki na mecz i tylko cztery stracone gole – to wspaniały bilans Manchesteru City na własnym obiekcie. W wielkich europejskich ligach tylko Udinese i Benfica wygrywały dotąd wszystkie ligowe mecze u siebie. Ale nikt tak jak City nie demoluje każdego napotkanego na Etihad Stadium rywala.

Podopieczni Roberto Manciniego w błękitnej części Manchesteru pokonali tym razem Arsenal. W potyczce najefektowniejszych zespołów w Anglii zasłużenie wygrali gospodarze.

City imponowało konsekwencją w realizowaniu założeń taktycznych. Piłkarze The Citizens przez większą część meczu narzucili swój styl gry. David Silva, Samir Nasri czy Sergio Aguero nie zrażali się chwilowymi niepowodzeniami i cierpliwie próbowali eksplorować wolne strefy w narożnikach pola karnego Arsenalu. Inicjowanie ataków prostopadłymi podaniami w końcu opłaciło się przy bramce strzelonej przez Silvę.

Multimilionerzy z Etihad zwyciężyli także dzięki połączeniu kreatywnego ataku ze szczelną obroną. Wcześniej City nie potrafiło zachować czystego konta w ośmiu ligowych kolejkach. Sztuka ta udała się przeciwko Kanonierom. Dobre zawody zaliczyli Vincent Kompany, Kolo Toure i Pablo Zabaleta, którzy umiejętnie czytali intencje przeciwników. Arsenalowi rzadko udawało się przeciskać w pole karne gospodarzy, dlatego ich sposobem na zagrożenie City były strzały z dystansu.

Na Etihad przyjadą jeszcze Liverpool, Tottenham, Manchester United oraz Chelsea. Zatem wszystkie pojedynki wagi ciężkiej w walce o tytuł mistrza Anglii rozstrzygną się na oczach sympatyków City. Mancini i jego ekipa ma wszystko czego potrzeba do odzyskania prymatu na Wyspach.

2. Ukarana pycha Chelsea

Chelsea w zeszły poniedziałek jako pierwsza w lidze zatrzymała Manchester City. The Blues tym zwycięstwem wróciła do walki o mistrzostwo kraju. Szansę na odzyskanie tytułu oddaliły się jednak po niespodziewanym remisie w Wigan.

Zawodnicy Andre Villas-Boasa byli murowanymi faworytami w starciu na DW Stadium, grali przecież z drużyną rozpaczliwie walczącą o utrzymanie. Londyńczycy zbyt swobodnie podeszli do pojedynku i zostali za to skarceni.

Za remis w Wigan gromy spadną głównie na bramkarza Petra Cecha, który popełnił niedopuszczalny na tym poziomie błąd, ale strata punktów to wina całego zespołu. Chelsea brakowało dynamiki, wizji i pomysłu na rozegrania. Niezliczone wrzutki w pole karne stanowiły wodę na młyn dla trójki stoperów gospodarzy.

Błąd popełnił sam menedżer. Villas-Boas, poza jedną zmianą, postawił na tych samych zawodników, którzy ograli City. W grudniu terminarz Premier League wypełniony jest do maksimum, dlatego dziwne, że Portugalczyk nie wypuścił od pierwszej minuty rzadziej używanych Salomona Kalou, Florenta Maloudy czy Fernando Torresa. Tytuły zdobywa się w spotkaniach z ligową szarzyzną, a nie topowymi klubami. Ta zasada wyleciała z głowy ludziom z Chelsea.

3. Problem na bokach w północnym Londynie

Przed meczem z Sunderlandem ze składu wypadł Gareth Bale, w jego trakcie Aaron Lennon. Tottenham pozbawiony skrzydeł zdołał wyszarpać zwycięstwo, ale nad zespołem Kogutów pojawiają się znaki zapytania. Środkowa linia złożona z samych rozgrywających lub defensywnych pomocników oznacza zawężanie pola gry. A właśnie na żywiołowości bocznych sektorów Koguty oparły swoje wysokie loty z początku sezonu.

Kłopot na flankach ma także sąsiad zza miedzy – Arsenal. Kanonierzy na Etihad Stadium wystawili czterech środkowych obrońców w obliczu kontuzji wszystkich bocznych – Gibbsa, Sagny, Santosa i Jenkinsona. Teraz ze składu wypadł jeszcze grający na prawej stronie Johan Djourou. Jego zastępca, Laurent Koscielny, znakomicie poczynał sobie na pozycji stopera, ale na boku defensywy popełniał masę błędów. Zostawił za dużo miejsca Mario Balotelliemu przy jedynej bramce w meczu.

Jeśli przyszli rywale Tottenhamu i Arsenalu chcą im zaszkodzić, uwagę powinni skupić na słabościach na bokach.

4. Grzechy Aston Villi

Pod wodzą Alexa McLeisha Aston Villa gra najbrzydszy po Stoke futbol na Wyspach. Nudny styl klubu z Birmingham zapewnił spokojną niedzielę dla Liverpoolu. The Villans nawet przez moment nie zagroziła przyjezdnym z Anfield.

Aston Villa sama prosiła się o porażkę. Piłkarze z Villa Park notorycznie zaliczali straty. Liverpool, jak podaje Opta, zanotował w całym meczu aż 21 przechwytów. Mecz obu drużyn stanowił klasyczny przykład przewagi trójki środkowych pomocników (Liverpool) nad dwójką (Villa). Gracze The Reds zdominowali drugą linię, wymieniali bezpieczne podania i utrzymywali piłkę w korzystnym dla siebie sektorze.

Chłopcy McLeisha zapomnieli też odrobić lekcji z obrony stałych fragmentów gry. Statystyki mówią, że 38% bramek w tym roku Villa straciła po rzutach wolnych, rożnych lub karnych. Świadomych tej słabości kibiców nie zdziwił wynik 0-2 przy golach traconych po kornerach.

5. Uskrzydlone Fulham

Fulham ma jeden z najstarszych składów ligi. Wysoki wiek piłkarzy nie sprzyja dynamice zespołu. Szczególnie uwidacznia się to na bokach pomocy. Z Damienem Duffen na prawej flance The Cottagers brakowało tempa.

Sposobem na ten problem było przemianowanie Bryana Ruiza na skrzydłowego. Gracz z Kostaryki, wspierany przez Clinta Dempseya z drugiej strony, zbombardował defensywę Boltonu. Rajdy, agresywne wejścia w pole karne okazały się kluczem do zwycięstwa Fulham. Boczni pomocnicy nie grali w konserwatywny sposób, blisko linii, ale zbiegali do środka i za plecy obrony rywala.

Ruiz powoli wprowadzał się do Premier League. Zaczynał od przesiadywania na ławce, ale powoli staje się motorem napędowym Fulham.

Artykuł opublikowany na portalu tygodnika Tylko Piłka.

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: