Strona główna > Premier League > Taktyka z Premier League – 16. i 17. kolejka

Taktyka z Premier League – 16. i 17. kolejka

Zapraszam do przeglądu najciekawszych manewrów taktycznych z angielskich boisk w 16 i 17 kolejce. Na warsztat trafiła świetna obrona Vincenta Kompany’ego, słabość Liverpoolu, mierna jakość centr Chelsea, błędna decyzja Steve Keana z Blackburn oraz niefrasobliwość Aston Villi.

1. Kapitan z prawdziwego zdarzenia

Manchester City dotąd wygrywał swoje spotkania dzięki piorunującej ofensywie. Wizjonerskie rozegrania atakujących przysłaniały drobne luki w obronie.

Triumf w niedzielnym hicie przeciwko Arsenalowi, City zawdzięcza jednak solidnej grze z tyłu. Roberto Mancini ustawił swój zespół tak, aby zneutralizować główny atut Kanonierów – płynne podawanie piłki w okolicach pola karnego przeciwnika. City wyizolowało środkowych pomocników Arsenalu. Kanonierzy swoje najgroźniejsze ataki stwarzali wyłącznie przez indywidualne lub dwójkowe zagrania napastników.

Fundamentem solidnej defensywy gospodarzy na Etihad był kapitan Vincent Kompany. Jak pokazuje wykres, Belg przegrał zaledwie jeden pojedynek w całym spotkaniu (górna część). Zaliczył także cztery przechwyty (dolna). Kompany poprawnie odgadywał intencje rywali. Widać też, że odważnie wychodził sprzed pola karnego i zażegnywał niebezpieczeństwo już w środkowej strefie boiska. Głównie jemu Joe Hart może podziękować za zachowanie pierwszego czystego konta od ośmiu kolejek.

2. Liverpoolska bolączkaFani Liverpoolu są rozdrażnieni kolejnym remisem w meczu przeciwko słabszej drużynie. Po Sunderlandzie, Swansea i Norwich przyszedł czas na frustrację po starcie punktów w Wigan.

The Reds kapitalnie zaczęli rywalizację na DW Stadium. Na wykresie zaznaczone są schematy podań Liverpoolu (góra) oraz Wigan (dół) z pierwszego kwadransa. Te 15. minut piłkarze spędzili niemal wyłącznie na połowie The Latics. Z miejsca w oczy rzuca się mnogość podań The Reds w strefie ataku, tuż przy polu karnym gospodarzy. Liverpool szukał miejsca na skrzydłach, aby ominąć pięcioosobowy blok defensywy rywala.

Wigan z kolei ograniczało się do krótkich podań z tyłu. Podopieczni Roberto Martineza żadną siłą nie potrafili przenieść ciężaru gry do przodu. Wynikało to z bardzo agresywnego i wysokiego pressingu Liverpoolu. Goście trójką lub czwórką zawodników zamykali możliwości jakiegokolwiek rozegrania.

Zawodnicy Kenny’ego Dalglisha miażdżyli oponenta, ale… nic z tego nie wynikło. W drużynie z Anfield po raz kolejny zabrakło zawodnika będącego w stanie zamienić kreowane sytuacje na groźne strzały. Główny napastnik, Luis Suarez, częściej występował w roli kreatora niż snajpera.

Rozwiązaniem kłopotów Liverpoolu nie jest kupiony za 35 mln funtów Andy Carroll, dlatego włodarze klubu muszą pomyśleć o wzmocnieniu przedniej formacji. Może plotka o zainteresowaniu Robertem Lewandowskim zawiera w sobie ziarno prawdy?

3. Wigan temperuje potentatów

Korzystny wynik przeciwko Liverpoolowi nie był największym sukcesem Wigan w minionym tygodniu. Jeszcze większe wrażenie drużyna Martineza zrobiła w rywalizacji przeciwko Chelsea. The Latics grali z faworytami jak równy z równym i w pełni zasłużyli na remis 1:1.

Wigan zatrzymało Chelsea na DW Stadium przez umiejętne wykorzystanie taktyki 5-2-3/3-5-2. W obronie zawodnicy kształtowali linię pięciu zawodników. W środku biegało trzech stoperów, którzy mieli maksymalnie zagęścić centralną strefę boiska. Taka strategia wypchnęła ofensywę Chelsea na boki.

The Blues starali się przepchnąć w pole karne po dośrodkowaniach. Zawiodła jednak jakość wrzutek graczy Andre Villas-Boasa. Na wykresie widać wszystkie niecelne podania Chelsea. Warto zwrócić uwagę ile z nich pochodziło z bocznych sektorów boiska, szczególnie po prawej stronie.

Za tak dużą niecelność zagrań odpowiadali głównie obrońcy Wigan, którzy dobrze radzili sobie z wybijaniem fruwających centr. Szczególne ważny był Gary Caldwell – jego rola sprowadzała się wyłącznie do blokowania górnych piłek.

4. Spóźniona decyzja

We wtorkowym meczu na samym dnie tabeli Blackburn przegrało z Boltonem 1:2. Będący pod coraz większą presją menedżer Rovers, Steve Kean, sam sobie jest winny tego wyniku. Jego drużyna zagrała fatalnie w pierwszej połowie, a w drugiej zabrakło jej czasu i jakości do nadrobienia strat.

Kuriozalną decyzją Keana było ustawienie Davida Hoiletta, jednej z nielicznych gwiazd Blackburn, na pozycji ofensywnego pomocnika. Hoilett, naturalny skrzydłowy, niemiłosiernie męczył się w środku pola. Na wykresie (góra) widać, że w pierwszej części meczu zaliczył ledwie pięć podań, w tym dwa pod własnym polem karnym. Nie stanowił najmniejszego zagrożenia dla Boltonu.

Kean zrozumiał błąd i po przerwie nakazał Hoilettowi biegać na lewej flance. Od 46. minuty skrzydłowy stał się najjaśniejszą postacią na boisku. Swoimi rajdami siał spustoszenie w szeregach rywala. Na dole wykresu widać jego wpływ i kreatywność w drugiej połowie. Zaliczył asystę i kilka udanych wejść. Do lepszej gry potrzebował przestrzeni, którą znajdował na mniej obstawionych bokach. Tylko dlaczego Hoilett nie występował na skrzydle od pierwszej minuty?

5. Podania do nogi… przeciwnika

Aston Villa pod wodzą Alexa McLeisha gra mało atrakcyjnie. Szkot nakazuje swoim zawodnikom grę długimi podaniami, które rzadko wyrządzają krzydwę przeciwnikom.

The Villans swój brak zdolności do posyłania szybkich, krótkich podań zaprezentowali przeciwko Liverpoolowi. Gracze z Birmingham całkowicie oddali inicjatywę rywalom.

Na wykresie zaznaczone są miejsca, w których piłkarze Liverpoolu przechwytywali piłki po zagraniach Villi. Warto zauważyć jak wiele strat gracze McLeisha zaliczyli w okolicach środka boiska, tuż na połowie gości. Podając wprost w nogi przeciwnika, szczególnie w linii pomocy, samemu prosi się o porażkę.

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: