Strona główna > Premier League > Sfrustrowany Arsenal – analiza taktyczna

Sfrustrowany Arsenal – analiza taktyczna

Arsenal, podobnie jak Chelsea, Manchester City oraz Liverpool, został zatrzymany w świątecznej kolejce przez teoretycznie słabszego przeciwnika. Kanonierzy remisem z Wolverhampton zaprzepaścili okazję na awans do czołowej czwórki Premier League. 

Pod względem taktycznym mecz Arsenalu i Wolves był pokazem zmasowanego ataku gospodarzy oraz ścisłej defensywy gości.

Na 20 takich spotkań wygrywasz 19 i remisujesz jedno – powiedział w pomeczowym wywiadzie menedżer Kanonierów Arsene Wenger. Francuski szkoleniowiec miał pecha, że to „jedno” przytrafiło mu się 27 grudnia.

Formacje

Arsenal zmaga się z plagą kontuzji bocznych obrońców. Z tego powodu Wenger musiał kolejny raz wystawić czwórkę stoperów. Jak się później okazało, nie przeszkodziło to lewemu i prawemu defensorowi włączać się do ataku. Menedżer dokonał też dwóch zmian w pomocy – Aarona Ramseya oraz Theo Walcotta zastąpili wypoczęci Tomas Rosicky i Yossi Benayoun.

Trener Wilków Mick McCarthy zdał sobie sprawę ze skali trudności, dlatego zdecydował się na ostrożną taktykę 4-5-1, w której zagęścił środkową strefę boiska.

McCarthy, świadom listy kontuzjowanych obrońców Arsenalu, w centralnej strefie postawił na Stevena Hunta oraz Nenada Miljasa, którzy z reguły grają bliżej bocznej linii boiska. Wolves chcieli wykorzystać obniżoną mobilność boków defensywy Arsenalu przez atakowanie czwórką nominalnych skrzydłowych.

Szybki start

Arsenal błyskawicznie zabrał się do konstruowania ataków. Kanonierzy bronili wysoko, nakładali szybki pressing na obrońcach rywali i zmuszali ich do popełniania błędów.

W pierwszej części meczu Kanonierzy zaliczyli osiem przechwytów, z czego cztery już na połowie Wilków.

Przechwyty w tej strefie umożliwiały Arsenalowi szybkie wypady pod bramkę. Gospodarze wykorzystywali wówczas niezorganizowanie formacji defensywnej przeciwnika i zmniejszoną liczbę broniących. Właśnie po takiej akcji podopieczni Wengera wyszli na prowadzenie już w 8. minucie. Kapitalne prostopadłe podanie Benayouna wykorzystał Gervinho. Dla Wolverhampton był to już siódmy gol stracony w początkowym kwadransie meczów w tym sezonie – to najgorszy bilans w lidze (źródło: Opta).

Szybkie prowadzenie uspokoiło Arsenal, który zaczął długo rozgrywać piłkę w bezpiecznych sektorach boiska, często angażując w podawanie własnych obrońców. Kanonierzy przeważali, a kolejne sytuacje tworzyli po szybkich kontratakach, które zaskakiwały przeciwników.

Komfort gospodarzy skończył się w 38. minucie. Bramka dla Wolves padła jednak po przypadkowym zagraniu. Nie był to efekt przemyślanego planu taktycznego. Strzał Hunta odbił się od obrońcy Arsenalu i spadł na głowę Stevena Fletchera. Należy jednak zauważyć, że Szkot zachował się przytomnie i umiejętnie skierował piłkę w długi róg bramki Wojciecha Szczęsnego.

Ofiarny kapitan

Od początku drugiej połowy Arsenal rzucił się w wir ofensywy. Londyńczycy dominowali posiadanie piłki i sprawnie rozgrywali w środku pola. Z łatwością dochodzili pod pole karne rywala, jednak tam brakowało im ostatniego podania.

Gracze Kanonierów napotkali bardzo zagęszczoną defensywę Wilków. Przyjezdni okopali się pod własną bramką, bronili głęboko całym zespołem. Mając przed sobą taki mur, Arsenal musiał próbować szczęścia strzałami z dystansu, ale obrońcy Wolves blokowali  te uderzenia.

Heroizmem wykazał się kapitan Wolverhampton Roger Johnson. Zaliczył pięć skutecznych bloków (wykres), dodał do tego sześć odbiorów, trzy przechwyty i 13 wybić piłki. Stanowił fundament, na którym Wilki oparły budowę własnej defensywy.

Mimo wszystko Arsenal miał swoje szanse. Dwukrotnie udawało im się zaskoczyć obronę gości przerzutami za plecy stoperów. Złote okazje marnował złym przyjęciem Robin van Persie. Holender bardzo często szukał strzału, ale był wyjątkowo nieskuteczny. Oddał 12 uderzeń, ale nie zdobył ani jednego gola. Jego licznik bramek w 2011 roku zatrzymał się na 34 trafieniach. Ostatnią szansę na poprawę bilansu otrzyma w Sylwestra przeciwko QPR.

Gospodarze nadzieję upatrywali w grze w przewadze liczebnej. W 75. minucie z boiska został usunięty Miljas. Od tego momentu piłkarze Arsenalu posyłali niezliczoną ilość dośrodkowań. Jedno z nich powinno zakończyć się golem, ale strzał Mertesackera udanie zastopował Wayne Hennessey.

Podsumowanie

Święta przysporzyły faworytom Premier League wiele frustracji. Arsenal, Chelsea, City oraz Liverpool zaliczali remisy, ponieważ nie byli w stanie sforsować gęsto upakowanej, solidnie zorganizowanej defensywy słabszych przeciwników. Z zadaniem poradził sobie tylko Manchester United, który przekonująco wygrał 5-0 z Wigan.

Arsenal może mówić o sporej dozie pecha. Przeważał, miał świetne okazje, ale natrafił na natchnionego bramkarza. Strata punktów bolała tym bardziej, że Kanonierzy mogli złapać kontakt z czołówką ligi.

–  To naprawdę frustrujące. Mieliśmy szczęście w wynikach innych meczów i mogliśmy z tego skorzystać. Niepokoi mnie to, ponieważ w sezonie należy wykorzystywać takie okazje – podsumował Wenger cytowany przez Guardiana.

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: