Strona główna > Premier League > Taktyka z Premier League – 21. kolejka

Taktyka z Premier League – 21. kolejka

W dzisiejszym przeglądzie taktyki z angielskich boisk analizuję sposób obrony Swansea, rolę Kierana Richardsona w taktyce Chelsea oraz nietypową strategię Manchesteru City. Pokażę również jak jeden drobiazg przesądził o stracie punktów przez Tottenham. 

1. Agresywne Łabędzie

Swansea w pełni zasłużenie pokonała Arsenal. Podopieczni Brendana Rodgersa już wcześniej dorobili się miana wyjątkowego beniaminka. Rzadko kiedy nowo promowany zespół tak odważnie gra krótkimi podaniami i długo utrzymuje się przy piłce.

Dotychczas pojedynek ligowego średniaka z faworytem oznaczał zmasowaną defensywę. Przykładowo, Wolverhampton zremisowało z Kanonierami, ponieważ maksymalnie utrudniło im przedostanie się w okolice pola karnego. Wilki swój sukces oparły na ustawieniu niemal całego zespołu wąsko na linii „szesnastki”.

Swansea udowodniła, że triumfy można osiągać w inny sposób. Łabędzie często  stosowały pressing, czym zmuszały rywali do posyłania długich podań. Swansea też nie okopała się przed polem karnym, bazując tylko na przesuwaniu zwartej formacji. Defensorzy beniaminka z Walii aktywnie wybiegali do przeciwników, próbując im w ten sposób wyłuskać piłkę.

Na wykresie zaznaczone są miejsca, w których gracze Swansea notowali odbiory. Mnogość udanych interwencji w obronie świadczy o wysokiej intensywności w grze z tyłu. Łabędzie często przejmowały futbolówkę tuż w okolicach środka boiska lub nawet na połowie Arsenalu. Ryzykowna taktyka oznaczała, że w razie niepowodzenia, Kanonierzy mogą przeprowadzić kontrę mając przed sobą ledwie kilku obrońców. Jednak strategia Rodgersa opłaciła się, bo dzięki odbiorom i szybkim akcjom Swansea strzeliła dwa z trzech goli.

2. Czytanie słabości rywala

Chelsea, mimo statystycznej przewagi, nie miała łatwego zadania z pokonaniem Sunderlandu. Gracze The Blues zwycięstwo zawdzięczali bardziej indywidualnym przebłyskom, niż kolektywnej pracy całej drużyny.

Od początku spotkania znacznie groźniejsze akcje Chelsea przeprowadzała prawym skrzydłem. W tej strefie biegali Ramires, Raul Meireles, często pomagał im nominalny lewoskrzydłowy Juan Mata. Przesłanki dla takiej strategi były jasne. Martin O’Neill na lewej obronie Sunderlandu wystawił Kierana Richardsona, który lepiej sprawdza się w pomocy. Jego słabsze zdolności defensywne próbowali wykorzystywać piłkarze ze Stamford Bridge.

Na wykresie widać, że plan przyniósł powodzenie. Ze wszystkich udanych dryblingów Chelsea najwięcej miało miejsce właśnie na stronie okupowanej przez Richardsona. Indywidualne akcje rozrywały solidnie skonstruowany blok obronny Sunderlandu. Z prawej strony Mata dokładnie dośrodkował na nogę Fernando Torresa. Strzał nożycami Hiszpana trafił w poprzeczkę, ale piłka szczęśliwie dla The Blues odbiła się od Franka Lamparda i wpadła do siatki.

3. City w innej odsłonie

Przeżywający trudne chwile gracze Manchesteru City w poniedziałek pojechali do Wigan. Na DW Stadium w tym sezonie remisowały już Chelsea i Liverpool. Skaleczeni nieobecnością Vincenta Kompany’ego oraz Yaya Toure goście szykowali się na ciężką walkę o trzy punkty.

The Citizens, szczególnie w pierwszej części rozgrywek, odprawiali kolejnych rywali z kwitkiem dzięki błyskotliwej i kreatywnej grze krótkimi podaniami. Zwycięstwo nad Wigan nie było jednak owocem błyskotliwości rozegrań City. Graczom Roberto Manciniego wyraźnie nie szło mozolne budowanie akcji. Postanowili więc wykorzystać wzrost napastnika Edina Dżeko.

Najgroźniej pod bramką Wigan było, gdy zawodnicy z Manchesteru posyłali dośrodkowania na głowę Bośniaka. Na wykresie zaznaczono sześć dokładnych centr z boków boiska (góra) oraz dwie po rzutach rożnych (dół). Za znaczną większość udanych wrzutek odpowiadał Samir Nasri. Jednak to podanie górą Davida Silvy zostało zamienione przez Dżeko na bramkę. City, które raczej stroniło od rozciągania akcji na skrzydła, zwyciężyło dzięki grze opartej o dośrodkowania.

4. Jedna wpadka

Pod koniec grudnia, na przykładzie Davida Luiza oraz Johna Terry’ego pokazywałem, jak ledwie jeden błąd może przesądzić o wyniku meczu. Podobne wnioski można wysnuć po spotkaniu Tottenhamu z Wolverhampton.

Wilki Micka McCarthy’ego lubią bezpośredni futbol. Posiadając w ataku Stevena Fletchera, często zagrywają w jego kierunku długie piłki. Liczą tym samym na wygrane pojedynki główkowe wysokiego napastnika. Podobną strategię Wolves zastosowali na White Hart Lane.

Jednak menedżer Tottenhamu Harry Redknapp był przygotowany na taktykę Wilków. Oddelegował Michaela Dawsona do walki w powietrznych starciach z Fletcherem. Na wykresach widać, że Tottenham wygrał większość główek (wygrane – góra, przegrane – dół). Sam Dawson na swoją korzyść rozstrzygnął dziesięć takich starć.

Kluczowe znaczenie miał jednak jeden przegrany pojedynek z 22. minuty, na wykresie zaznaczony wykrzyknikiem. Wtedy to po główce Rogera Johnsona, Fletcher wpakował piłkę do siatki Tottenhamu. Jeden gol zapewnił Wolverhampton cenny remis na niezwykle trudnym terenie.

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: