Strona główna > Premier League, Serie A > Zimowe okno transferowe zamknięte bez huku

Zimowe okno transferowe zamknięte bez huku

Koniec styczniowej sesji transferowej. Kluby, nawet w szastającej funtami Anglii, dokładnie oglądały każdy wydawany grosz. Królem polowania ostatniego dnia sesji był menedżer QPR Mark Hughes. Na kontynencie zaskakująco aktywnie działali włodarze Interu Mediolan.

Specjalna otoczna "Transfer Deadline Day" w Anglii, fot: Sky Sports

31 stycznia 2011 roku stanowił samorodne źródło sensacyjnych informacji. Fernando Torres do Chelsea za 50 mln funtów, Andy Carroll w Liverpoolu za 35 mln. Teraz w całym styczniu angielskie kluby wydały ledwie 65 mln funtów. Niskie kwoty odstępnego wymusiła chęć sprostania wymaganiom UEFA Fair-Play. Generowanie nadmiernych strat oznacza wykluczenie z europejskich rozgrywek. Stąd kres ustanawiania kolejnych rekordów transferowych, przynajmniej w trakcie rozgrywek. Jedyny potencjalny hit, sprzedaż Carlosa Teveza z Manchesteru City, zakończył się fiaskiem. Z usług Argentyńczyka na razie zrezygnowali działacze Milanu, Interu i PSG. Tevez wciąż może jednak odejść do Rosji lub Ameryki Południowej.

Zakupy zimą są zwykle aktem desperacji, panicznym łataniem dziur w składzie. Przykłady Torresa i Carrolla pokazały, że okres aklimatyzacji w nowym klubie może być trudny. Stąd 2012 rok zaczął się pod hasłem wyjątkowej ostrożności. Wynikiem tego trendu, oprócz płacenia niskich kwot odstępnego, stały się liczne wypożyczenia. Krótkoterminowa umowa ogranicza ryzyko błędu w zakupach. Piłkarz, który nie sprawdzi się w zmienionym otoczeniu bez konsekwencji wraca do macierzystej drużyny.

Angielskie show

Za sprawą stacji Sky Sport News ostatni dzień stycznia to 24-godziny wypełnione akcją, plotkami i śledzeniem gwiazd. Kamery ustawiają się przed siedzibami klubów. Informatorzy przeszukują lotniska i autostrady, wypatrując  graczy przemieszczających się na testy medyczne. Całodobowe szaleństwo oglądane przez miliony.

W tym roku zamieszanie spotęgowało rozgrywanie ligowej kolejki w końcowych godzinach sesji transferowej. Menedżerowie rozproszeni negocjacjami musieli wymyślać taktykę na wieczorne mecze. Handlujący do końca trenerzy po końcowych gwizdkach zaszywali się w swoich dziuplach. Na pomeczowy wywiad do BBC nie stawił się David Moyes z Evertonu, bo kończył negocjacje z Tottenhamem.

Mocno zajęci

Wtorek aktywnie przepracował Mark Hughes, nowy menedżer Queens Park Rangers. W sierpniu właściciel QPR Tony Fernandes nie miał czasu na zaprowadzenie swoich porządków w klubie. Zajęcie odłożył na styczeń. Wraz z Hughesem porządnie wzmocnił atak. Z Fulham za siedem mln funtów przyszedł Bobby Zamora, a z Lazio na Wyspy Brytyjskie wrócił Djibril Cisse – ex-zawodnik Liverpoolu i Sunderlandu.

Rangersi w lidze strzelili dotąd tylko 22 gole (drugi najgorszy wynik Premier League). Odpowiedzialność za trafianie do siatki leżała głównie na 34-letnim Heidarze Helgusonie. Lukę udało się wypełnić naprawdę wartościowymi piłkarzami.

Zamora to reprezentant Anglii, który ma szansę wyjazdu na Euro 2012. W Fulham świetnie przewodził linii ataku. Potrafił dobrze grać plecami do bramki i kreować sytuacje partnerom z zespołu. 31-latka świetnie zna Hughes, który cały poprzedni sezon trenował go na Craven Cottage.

QPR to klub, który patrzy do przodu, dlatego chcę być jego częścią. Dobrze dogadywałem się z trenerem w Fulham. Wszyscy lubiliśmy Marka – powiedział Zamora w wywiadzie dla klubowej strony internetowej.

W przestrzenie tworzone przez angielskiego napastnika będzie wbiegał szybkonogi Cisse. – Menedżer chciał mnie ściągnąć już do Manchesteru City, teraz będziemy razem w QPR. On [Hughes] pragnie tu dużo osiągnąć – tylko tego trzeba było mi słyszeć. W Anglii mam niedokończone interesy. Ta liga mi najbardziej odpowiada – stwierdził francuski snajper.

Wcześniej Hughes wzmocnił też podziurawioną obronę. Nowym stoperem został Nedum Onuoha, na boku defensywy pobiega Taye Taiwo wypożyczony z Milanu. Zawodzące w pierwszej części sezonu QPR zrobiło poważny krok ku utrzymaniu ligowego bytu. Tak znaczących transferów w Anglii nie dokonywał nikt.

Równie wiele zajęć miał Harry Redknapp z Tottenhamu. Koguty jako jedyny klub czołówki tabeli mocno handlowały na finiszu okna transferowego. Zmiany na White Hart Lane przypominały jednak kosmetykę, niż znaczne usprawnienie składu.

Rezerwowym obrońcą został Ryan Nelsen z Blackburn. Doświadczony Nowozelandczyk zastąpił w tej roli Sebastiana Bassonga, oddanego do Wolverhampton. Z klubem pożegnał się Roman Pavlyuchenko, który obrał kurs na Rosję.

W jego miejsce Redknapp sprowadził, dość zaskakująco, Louisa Sahę z Evertonu. Manewr o tyle dziwny, że Francuz w tym sezonie wyraźnie zawodził. W lidze strzelił zaledwie jednego gola, mimo że regularnie meldował się w wyjściowej jedenastce The Toffees. Ale na tym nie koniec interesów na linii Tottenham – Everton. Na Goodison Park wrócił bowiem Steven Pienaar. Reprezentant RPA nie przebił się do składu Kogutów. W nowym-starym klubie otrzyma zapewne więcej minut na boisku.

Transferowa aktywność Evertonu była szokująca. Klub, w którym wyschło źródło pieniędzy zdecydował się na wyłożenie sześciu mln funtów na snajpera Glasgow Rangers, Nikicę Jelavicia. Ruch umożliwił przelew ze Spartaka Moskwa po sprzedaży Diniyara Bilyaletdinova.

The Toffees dzięki Jelaviciowi chcą przełamać posuchę strzelecką w Premier League. – To dla mnie krok na przód. Mogę obiecać fanom i wszystkim związanym z klubem, że dam z siebie wszystko i zdobędę tyle goli ile możliwe – zapewnił 26-latek za pośrednictwem strony Evertonu.

Poziom ligi szkockiej nie jest tak wysoki jak w Anglii. Ale sporo się tam nauczyłem i różnica nie wydaje się olbrzymia – dodał chorwacki napastnik. Jelavić dla Glasgow strzelił 36 goli w 55 występach. Liczb dokumentujących taką skuteczność wyraźnie brakuje na Goodison Park.

Europejski wyjątek

Zamykanie okna transferowego tak wielkim echem odbiło się tylko w Anglii. Żaden kontynentalny gigant – Barcelona, Real, Bayern, Juventus i Milan – nie dokonywał znaczących roszad kadrowych. Z tego grona wybił się Inter.

Ruchy Nerazzurri można tłumaczyć obecnością nowego trenera. Claudio Ranieri chce świeżej krwi w zespole. Największym wzmocnieniem w Mediolanie wydaje się być Kolumbijczyk Freddy Guarin. Na stronie Interu odwiedzających wita olbrzymi baner z napisem „Witamy Guarin„. Widać, że działacze z San Siro wiążą spore nadzieje z przybyciem byłego pomocnika Porto. Drugą linię wzmocnia też reprezentant Włoch, uczestnik Mundialu 2010 Angelo Palombo z Sampdorii.

Zmiany w pomocy Interu wynikały z chęci odejścia Thiago Motty do Paryża. 29-latek dopiął swego i od lutego zagra pod wodzą Carlo Ancelottiego. Inter pozbył się też niepotrzebnego w kadrze Sulley Ali Muntariego, którego umieścił w… Milanie!

To nie koniec

Dotąd kluby nie przelewały sobie milionów za piłkarzy. Ale jeszcze może się to zmienić. Rosyjskie kluby węszą możliwości wyciągnięcia Andrei Arshavina z Arsenalu. Na kierunek wschodni może zdecydować się też Tevez, którego w przeciwnym razie czekają kolejne miesiące z dala od murawy.

Oszczędność, zamiłowanie do wypożyczeń, poszukiwania napastników, aktywna Anglia – pod takim piętnem minęło zimowe okienko transferowe. Kolejne plotki trzeba odłożyć przynajmniej do czerwca. Świat futbolu znów może myśleć wyłącznie o piłkarskich boiskach.

 

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: