Strona główna > Premier League > Villas-Boas stąpa po kruchym lodzie

Villas-Boas stąpa po kruchym lodzie

Andre Villas-Boas traci sojuszników. Przeciwko metodom szkoleniowym młodego Portugalczyka buntuje się część piłkarzy Chelsea. Sytuacji na Stamford Bridge nie łagodzą ostatnie kiepskie wyniki. Na razie kluczowym sojusznikiem 34-latka pozostaje właściciel klubu Roman Abramowicz.

Villas-Boas wierzy w poparcie Romana Abramowicza (z prawej)

W tym tygodniu Villas-Boas udzielił szczerego wywiadu, w którym opowiadał o ruchu oporu w części szatni The Blues.

W następnym roku zmieni się sytuacja w zależności od kontraktów z piłkarzami. To oznacza różne zmiany. Dwóch piłkarzy już opuściło zespół. To czeka następnych, którzy nie będą częścią planu. Takie są realia funkcjonowania klubów – stwierdził Portugalczyk.

Villas-Boas odwoływał się do Alexa i Nicolasa Anelki, którzy zimą pożegnali się ze Stamford Bridge. Obaj zawodnicy otrzymywali mało szans od nowego menedżera. Ich nastawienie zniechęciło trenera Chelsea, dlatego zostali skreśleni. Niezadowolonych z pracy Villas-Boasa w Londynie jest więcej. Jeśli 34-latek pozostanie na stanowisku, skonfliktowani z nim gracze odejdą z Chelsea w letniej sesji transferowej. The Blues czeka kolejna rewolucja kadrowa.

Oni wiedzą, że menedżer realizuje trzyletni projekt. Więc jeśli chcą być jego elementami, muszą grać na odpowiednim poziomie. W żadnym klubie nie wynagradza się ludzi, którzy zawodzą – dodał szkoleniowiec Chelsea.

Villas-Boas za najważniejszą osobę uważa Abramowicza. W porozumieniu z nim zamierza budować lepszą przyszłość The Blues.

– Piłkarze nie muszą popierać mojego projektu. To właściciel ma udzielać wsparcia. Niektórzy się sprzeciwiają? To normalne. Właściciel w pełni mi ufa i będziemy kontynuować pracę według tych pomysłów. Mój autorytet jest całkowity, ponieważ udziela go Abramowicz – zauważył Villas-Boas.

Nasza relacja jest [z właścicielem] wzorowa. Dyskutowaliśmy nad tym co trzeba usprawnić. Nie czuję presji co do mojej pracy, choć wiem, że istnieje presja wyniku – kontynuował były trener Porto.

Menedżer Chelsea sporo ryzykuje stawiając wszystko na jedną kartę – Abramowicza. Właściciel klubu słynie przecież z lekkiej ręki w zwalnianiu nawet najbardziej zasłużonych szkoleniowców. Rosyjski miliarder nie waha się też przed wypłacaniem gigantycznych odpraw trenerom nie spełniającym oczekiwań. Samo wyjęcie Villas-Boasa z Portugalii kosztowało go przecież blisko 30 mln funtów. Abramowicz nie cofnął się przed zwolnieniem Jose Mourinho – człowieka, który przywrócił Chelsea do europejskiej czołówki – po przeciętnej inauguracji kolejnego sezonu. Pożegnał Carlo Ancelottiego, zdobywcę dubletu, po nieudanych drugich rozgrywkach.

Villas-Boas dzisiaj ma poparcie Abramowicza, ale już jutro wizja Rosjanina może się zmienić. Dlatego odcinanie się od części piłkarzy przypomina stąpanie po kruchym lodzie. „The Sun” donosi, że większość kadry nie miałaby nic przeciwko usunięciu 34-latka ze stanowiska. Mówi się, że tylko David Luiz, Ramires oraz Jose Bosingwa, portugalskojęzyczna grupka, stoi murem za obecnym menedżerem.

Pozycję trenera Chelsea dyskredytują dodatkowo ostatnie wyniki. Wymęczony remis w Pucharze Anglii przeciwko Birmingham nie zagoił ran po czarnej serii w Premier League. W lidze The Blues uzbierali ledwie trzy punkty w czterech spotkaniach. W praktyce zespół ze Stamford Bridge walczy już tylko o awans do przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów.

Po zeszlotygodniowej porażce 0:2 z Evertonem Villas-Boas odwołał planowany wolny dzień. Na dodatkowej sesji treningowej przedyskutowano napięcia na linii piłkarze – sztab szkoleniowy. Według „Daily Mail” zawodnicy skrytykowali taktykę z meczu na Goodison Park oraz podkreślili słabą postawę Petra Cecha w tym spotkaniu.

Prezydent Porto Jorge Nuno Pinto da Costa wskazał też, że problemem Chelsea jest ciągły kontakt część graczy z byłym menedżerem Mourinho.

Villas-Boas musi mieć czas na stworzenie drużyny. Nie da się tego zrobić, gdy ma się piłkarzy, którzy, jak mówią ludzie dookoła, wymieniają się SMSami z Mourinho. Abramowicz ma tego świadomość – podkreślił szef portugalskiego klubu.

Przy klęsce Arsenalu w Mediolanie, Chelsea pozostanie ostatnią nadzieją Wielkiej Brytanii na zachowanie twarzy w Lidze Mistrzów. The Blues we wtorek pojadą na gorący stadion Napoli, gdzie w tym sezonie sparzył się już Manchester City. Piętrzące się wewnętrzne konflikty z pewnością nie pomagają Villas-Boasowi przed najważniejszym dwumeczem tego sezonu.

Jedynym pocieszeniem dla 34-letniego Portugalczyka mogą być za to wiadomości z Rosji. Anży Machaczkała zarezerwowała sobie usługi Guusa Hiddinka, ulubieńca Abramowicza, który uchodził za faworyta przejęcia sterów na Stamford Bridge.

  1. Brak komentarzy.
  1. 19/10/2012 o 17:28

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: