Strona główna > Premier League > 11-stka 29. kolejki Premier League, Valencia najlepszy

11-stka 29. kolejki Premier League, Valencia najlepszy

W najbardziej rozciągniętej kolejce ligowej tego sezonu niewiele się wyjaśniło. Wygrał Manchester United prowadzony przez Antonio Valencię, ale zwycięstwem odpowiedział także Manchester City (z dużą pomocą Carlosa Teveza) – wyścig o mistrzostwo nadal w pełni. Zapraszam do podsumowania serii spotkań w Anglii rozgrywanych od soboty do środy.

Antonio Valencia dobija Wolverhampton

Jedenastka 29. kolejki (1-4-4-2):
BR: Paddy Kenny (1*, QPR)
PO: Luke Young (1, QPR)
ŚO: Kolo Toure (1, Manchester City)
ŚO: Grant Hanley (2, Blackburn)
LO: Jonas Gutierrez (2, Newcastle)
PP: Antonio Valencia (4, Manchester United)
ŚP: Gylfi Sigurdsson (3, Swansea)
ŚP: Samir Nasri (2, Manchester City)
LP: David Hoilett (2, Blackburn)
N: Javier Hernandez (2, Manchester United)
N: Danny Welbeck (2, Manchester United)
* razy w jedenastce kolejki

Gracz kolejki: 

Antonio Valencia (Manchester United) – Czerwone Diabły bez większego wysiłku odprawiły pogrążone w kryzysie Wolverhampton. W zwycięstwie 5:0 znacząco pomógł powrót Valnecii na boisko. Ekwadorczyk bombardował Wilki rajdami na prawym skrzydle. Jedną z błyskawicznych kontr zakończył trafieniem do siatki. Pomocnik asystował przy dwóch kolejnych golach United. Z Valencią, Nanim i Ashleyem Youngiem, na Old Trafford mają najgroźniejsze flanki w Premier League.

Mecz kolejki: 

QPR – Liverpool 3:2 – Gdy Dirk Kuyt powiększył prowadzenie Liverpoolu, wydawało się, że spotkanie można już skończyć. Zapowiadało się na kolejny bezbarwny występ QPR. Do tego momentu goście z Anfield stworzyli sobie kilkanaście okazji strzeleckich. The Reds musieli tylko dowieźć bezpieczną przewagę przez ostatni kwadrans. Wtedy kontaktowego gola strzelił Shaun Derry. W 86. minucie Loftus Road ogarnęła ekstaza, bo wynik wyrównał Djibrill Cisse, były chłopiec Liverpoolu. Już remis w takich okolicznościach byłby darem niebios, ale Rangersi poszli po pełną pulę. W doliczonym czasie gry fatalnie pomylił się Jose Enrique, a jego wpadkę bezlitośnie wykorzystał Jamie Mackie. QPR rzutem na taśmę wydostało się ze strefy spadkowej.

Gol kolejki: 

Sebastian Coates (Liverpool) – The Reds na osłodę klęski z QPR pozostaje magiczny gol Coatesa. Urugwajski stoper, znany z pokaźnej postury, nie wyglądał wcześniej na człowieka zdolnego do TAKIEGO trafienia. Młody obrońca znakomicie złożył się do nożyc w polu karnym rywali, złapał piłkę na sporej wysokości i posłał strzał poza zasięgiem bramkarza. To z pewnością będzie jeden z kandydatów w plebiscycie na bramkę sezonu.

Asysta kolejki: 

Carlos Tevez (Manchester City) – podczas hitu na Etihad Stadium kamery telewizyjne skoncentrowały się na postaci niepokornego Argentyńczyka. Tevez, co rusz pokazywany na ekranach, zaczął na ławce. Wszedł wtedy, gdy najbardziej potrzebował go zespół. Brakowało mu dynamiki, ale okazał się pożyteczny w kreowaniu sytuacji. Napastnik skupił na sobie uwagę obrońców i w gąszczu nóg przecisnął sprytne podanie do nadbiegającego Samira Nasriego. Francuz wykończył tę dwójkową akcję, dzięki czemu City znów znajduje się tuż za plecami sąsiadów z Old Trafford.

Kontrowersja kolejki: 

Nieuznany gol Roystona Drenthe – Arsenal wygrał na trudnym terenie Evertonu, dlatego znalazł się na podium tabeli Premier League. Rozstrzygnięcie na Goodison Park mogło wyglądać zupełnie inaczej, gdyby sędziowie uznali prawidłową bramkę Drenthe. Laurent Koscielny zbyt późno wyskoczył do pułapki ofsajdowej i Drenthe popędził sam na sam z Wojciechem Szczęsnym. Holender z Evertonu pokonał bramkarza Kanonierów, ale wcześniej flaga liniowego, zupełnie niesłusznie, powędrowała w górę.

Pudło kolejki: 

Ji Dong-won (Sunderland) – nie tylko QPR zdobyło bezcenne punkty w walce o zachowanie ligowego bytu. Ważne zwycięstwo odniósł także zespół Blackburn. Spora w tym zasługa… napastnika przeciwników. Rovers prowadzili 1:0, ale błyskotliwą akcję przeprowadzili rywale z Sunderlandu. Podanie wzdłuż bramki leciało w kierunku zupełnie nieobstawionego Ji, ale Koreańczyk fatalnie dostawił nogę. Piłka zamiast do siatki, powędrowała wysoko w trybuny. Później Sunderland stracił kolejnego gola i przegrał na Ewood Park 0:2.

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: