Strona główna > Premier League > 10-letni plan Moyesa

10-letni plan Moyesa

Za jego kadencji Everton nie zdobył ani jednego trofeum. Nie skończył sezonu na podium Premier League. Nawet nie pokonał lokalnego rywala, Liverpoolu, w derbach na Anfield. Mimo to David Moyes dzierży zaszczytną łatkę „osiągającego więcej niż powinien”. W zeszłą środę minęła pierwsza dekada rządów Szkota na Goodison Park.

Fortuna uśmiecha się do Davida Moyesa już od 10 lat

Wyników pracy Moyesa nie odzwierciedla galeria pucharów. Ale tylko on w ostatnich sezonach Premier League potrafi regularnie psuć humor potentatów z grubymi portfelami. Everton Moyesa czterokrotnie finiszował w czołowej szóstce tabeli, raz awansował do Ligi Mistrzów, a w 2009 roku sięgnął finału Puchar Anglii.

Limit dostępnych  funtów

Właściciel The Toffees z rzadka sięga do kieszeni na zakupy nowych gwiazd. Moyes działa na ściśle określonym budżecie i robi to jak nikt inny. Cała jedenastka The Toffees, która odprawiła z kwitkiem Tottenham, Chelsea i Manchester City kosztowała mniej, niż zawodzący Fernando Torres.

Everton funkcjonuje sprawnie, bo menedżer nie boi się sięgać po wychowanków. Wayne Rooney lub Jack Rodwell już jako nastolatkowie kopali piłkę w angielskiej ekstraklasie. Moyes potrafi kupować za bezcen, a później odsprzedawać przygotowanych żołnierzy brytyjskim krezusom.

Drobiazgowe przygotowanie

Szkot czynnie uczestniczy w szkoleniu swoich rekrutów. W przeciwieństwie do „gabinetowych” menedżerów, Moyes zwykle sam prowadzi treningi. – Przywiązanie Davida do szczegółów jest niezwykle. Niczego nie zostawia przypadkowi. Wymyśla plan na następny mecz i wedle tej strategii przygotowuje treningi – przyznaje były asystent Moyesa Alan Irvine.

48-latek jest znany z dostosowywania taktyki do stylu rywala. Elastyczność dobrze sprawdza się w meczach z faworytami. Chelsea i Tottenham co roku truchleją na myśl o Goodison Park, bo regularnie tracą tam punkty. Metoda Moyesa ma jednak poważną wadę. Everton skupia się na ograniczeniu atutów przeciwnika, a sam nie potrafi wyeksponować własnych walorów. Dlatego po wygranej z Chelsea, kibiców na ziemię sprowadza remis z Wigan.

Spędzenie dekady w jednym klubie to wielki wyczyn. Tym bardziej, że Moyes zaczynał w niesprzyjających warunkach. W 2002 roku przychodził jako niedoświadczony trener Preston, który wcześniej nie poznał smaku Premier League. Tuż przed 40-tymi urodzinami musiał okiełznać szatnię z indywidualistami pokroju Paula Gascoigne lub Davida Ginioli.

Na początku nie dał wielkiej przemowy, tylko krótko się przedstawił i przekazał swoje informacje. Wiedział wszystko o Fulham [najbliższym rywalu] i opowiedział o ich stylu. Wyjawił sposób w jaki pokonamy Fulham i tak też się stało – zdradził po latach były podopieczny David Unsworth.

Nic dziwnego, że Moyes regularnie występuje w roli kandydata do przejęcia sterów w największych angielskich drużynach. Szkocki menedżer dokonał mnóstwa właściwych transferów, ale jeszcze lepszy ruch wykonali włodarze The Toffees, którzy zapewnili sobie usługi Moyesa na początku XXI wieku. Biedny Everton swój skarb odkrył w mierzącym 186 cm człowieku z Glasgow.

Artykuł ukazał się w drukowanej wersji tygodnika „Tylko Piłka”, nr 11/2012s. 6.

  1. M.
    23/03/2012 o 12:55

    Ostatnio można było sporo o Moyesie poczytać w kontekście jego 10-lecia. Szkoda, że jego ekipa nie okrasiła tego zwycięstwem nad The Reds … Ogólnie manager odbierany jako osiągający wyniki ponad stan klubowej kasy i rzeczywiście można domniemywać, co byłby w stanie osiągnąć z większym budżetem w klubie, w którym pozwolono by mu dłuzej porpacować. Jeżeli chodzi o Everton – jestem pewien, że jego przygoda prędzej czy później dobiegnie końca i gdzieś odejdzie (być może nawet szybciej niż może się to wydawać). Po prostu ten zespół pewnego pułapu nie przeskoczy, a Moyes z pewnością ma ambicje by zdobywać trofea albo przynajmniej realnie spróbować.

    http://soccernet.espn.go.com/columns/story/_/id/1033069/david-moyes:-a-decade-of-service-at-everton?cc=5739

    http://www.bbc.co.uk/sport/0/football/17343726

    pozdrawiam, M.

    • 23/03/2012 o 14:30

      Moyes zrobił wszystko co trzeba, aby zbudować sobie pozycję w brytyjskim futbolu. Trudno mi sobie wyobrazić, by w tych realiach, z tak pustą kasą w klubie, mógł coś więcej wywalczyć w Evertonie.

      Po sezonie wakaty będą czekać w Chelsea, może w Tottenhamie. Moyes z pewnością zostanie kandydatem do posad.

      Tylko obawiam się, że w jego przypadku mógłby się powtórzyć case Roya Hodgsona. Perfekcyjny w klubie z niskimi oczekiwaniami na trofea (Fulham, WBA), który nie radzi sobie na wyższym poziomie (Liverpool).

      Jego głównym wrogiem może być opisane w tekście nastawienie taktyczne. Pięknie neutralizuje silne strony rywali, ale nie umie przejąć inicjatywy. Wyniki Evertonu u siebie z przeciętniakami są co najmniej zastanawiające.

      Za Moyesem ciągnie się też opinia człowieka, który nie umie dobrze wystartować. Dlatego widziałbym jego sukcesy w FA Cup, Carling Cup, a nawet Lidze Mistrzów, ale gorzej już mecze ligowe, gdzie trzeba wykazać się utrzymywaniem wysokiego poziomu przez kilka miesięcy.

  1. 13/05/2013 o 16:27

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: