Strona główna > Premier League > Asymetryczny Tottenham o krok od Ligi Mistrzów – analiza taktyczna

Asymetryczny Tottenham o krok od Ligi Mistrzów – analiza taktyczna

Remis Tottenhamu na Stamford Bridge znacznie przybliżył perspektywę Ligi Mistrzów na White Hart Lane. Koguty były lepszą stroną sobotnich derbów Londynu. Chelsea musi teraz liczyć na mały cud, jeśli chce skończyć sezon na czwartym miejscu w tabeli.

Spotkanie czołowych angielskich drużyn rozczarowało, szczególnie w pierwszej połowie meczu. Z tego bezbramkowego pojedynku dało się jednak wyciągnąć kilka interesujących wniosków taktycznych – jak choćby asymetryczność skrzydeł Tottenhamu.

Formacje wyjściowe

Chelsea przystąpiła do gry ze składem wypełnionym starymi mistrzami. Do jedenastki wrócili John TerryDidier Drogba. Tymczasowy menedżer Roberto di Matteo zdecydował się także przywrócić do wyjściowego ustawienia Daniela Sturridge, który zajął miejsce na lewym skrzydle.

Harry Redknapp w swoim planie taktycznym uwzględnił aż czterech środkowych pomocników. Menedżer Kogutów wycofał z formacji drugiego napastnika, dlatego na szpicy biegał osamotniony Emmanuel Adebayor. 

Wyrównane siły

Pierwsza połowa rywalizacji stała na zaskakująco niskim poziomie, niepodobnym do potencjału prezentowanego przez obu rywali. Jedyne ciekawe wydarzenie (i zarazem jedyny celny strzał na bramkę pierwszej połowy) miało miejsce w 46. minucie, gdy składnej akcji z lewej flanki nie potrafił wykończyć Rafael van der Vaart.

Początkowa faza gry stanowiła doskonały przykład tego, jak zbliżone pomysły taktyczne menedżerów mogą zablokować płynną grę. Obaj szkoleniowcy zdecydowali się na formację 4-2-3-1, dzięki czemu na środku boiska pozostawało wyjątkowo mało miejsca.

Chelsea próbowała ominąć zatłoczone rejony, poprzez przenoszenie akcji na boki. The Blues wykonali 30 prób dośrodkowań, ale ich jakość pozostawiała wiele do życzenia. Zaledwie pięć centr znalazło właściwego adresata.

Fałszywe skrzydło

Na papierze prawe skrzydło Tottenhamu okupował van der Vaart. Holender chętnie schodził jednak w środkowe rejony boiska. Po drugiej stronie blisko linii bocznej trzymał się Gareth Bale. Na lewą flankę nakierowani byli także Luka Modrić oraz Emmanuel Adebayor. Koguty rzuciły na tę stronę boiska większość sił, co obrazuje poniższy wykres. Daje on pogląd na „wpływ” poszczególnych zawodników na grę. Im częściej dany piłkarz podawał, zaliczał odbiory, strzelał, itp., tym większą czcionką będzie pisane jego nazwisko.

W przypadku Tottenhamu widać jak wiele działo się na lewej stronie boiska. Po prawej pracował wyłącznie obrońca Kyle Walker. Chelsea była jednak przygotowana na taki manewr Kogutów, ponieważ di Matteo przydzielił wiele zadań defensywnych Ramiresowi. Brazylijczyk nieustannie pomagał Jose Bosingwie.

The Blues mogli wykorzystać skupienie Tottenhamu tylko na jednej flance. Jednak gospodarze zbyt rzadko korzystali z okazji, kiedy do ataku zapędzał się Walker. Wtedy mnóstwo miejsca do natarć otrzymywał Ashley Cole, ale Anglik sporadycznie pojawiał się pod bramką Kogutów. Pokazuje to wykres podań Cole’a w strefie ataku.

Przewagi Tottenhamu

Druga połowa okazała się znacznie ciekawszym widowiskiem, głównie ze względu na postawę przyjezdnych. Tottenham był znacznie groźniejszy, gdy Bale schodził w stronę środka boiska. Walijczyk rozrywał defensywę rywali. Jedno z jego wejść w 57. minucie pachniało golem, kiedy Bale wyłożył piłkę wbiegającemu ze skrzydła koledze.

Kwadrans przed końcem gry obaj trenerzy zdecydowali się wpuścić na boisko dodatkowych napastników. Oznaczało to rozluźnienie środkowej strefy. Z sytuacji lepiej skorzystały Koguty, choćby po podaniu Modricia do Adebayora, po którym Togijczyk znalazł się sam na sam z Petrem Cechem. Tylko kapitalny blok Gary’ego Cahilla uchronił wówczas Chelsea przed stratą gola.

Adebayor vs Drogba

Podczas śledzenia boiskowych zmagań w oczy rzucało się skrajnie różne nastawienie atakujących. Adebayor łączył grę Tottenhamu, wychodził na skrzydło, cofał się do pomocy – w dwóch słowach: szukał piłki. Efektem tego aż 42 wymienione podania.

Jego vis-a-vis, Didier Drogba, zaliczył raptem 14 podań, z czego tylko 6!() było celnych. Reprezentant WKS skupiał się na walce fizycznej z obrońcami przeciwnika. Próby rozegrań w polu karnym zawsze kończył stratą.

Podsumowanie

Tottenham jechał na Stamford Bridge świadomy feralnej historii występów na tym obiekcie. Koguty przegrały 15 z 21 starć w zachodnim Londynie, dlatego za wszelką cenę chcieli uniknąć porażki, która zbliżyłaby Chelsea na dwa punkty do czwartego miejsca w tabeli. Zawodnicy Redknappa w końcu potrafili uniknąć straty bramki, co w ostatnich tygodniach nie zdarzało się im często. Poza groźnym uderzeniem Juana Maty z rzutu wolnego, bramkarz Tottenhamu miał spokojne popołudnie, co jest wielką zasługą formacji obronnej.

Chelsea nie potrafiła wykorzystać słabości ustawienia rywali (miernie chroniona prawa strona). Obok meczu przeszli Drogba, mało produktywny był Mata, jedynie momentami wykazywał się Sturridge. Z taką grą trudno będzie The Blues marzyć o występach w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. Chyba, że podopieczni di Matteo wygrają Champions League w tym roku i do europejskiej elity wejdą jako obrońcy tytułu. Ale ten scenariusz wydaje się mało prawdopodobny.

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: