Strona główna > Premier League > 5 faktów przed 31. kolejką Premier League (ilustrowana zapowiedź)

5 faktów przed 31. kolejką Premier League (ilustrowana zapowiedź)

Choć manchesterskie kluby prowadzą medialną wojnę, warto większą uwagę zwrócić na ich boiskowe wyczyny. W 31. kolejce Premier League przyjdzie czas na powrót Andy’ego Carrolla, ważne chwile czekają też na walczące o życie Wolverhampton. Oko trzeba zawiesić także na snajperze Evertonu Nikicy Jelaviciu oraz sprawdzić, czy Tottenham przełamie problemy z nieskutecznością.

1. Trudny test dla lidera

Manchester United i City prowadzą ostatnio walkę o mistrzostwo Anglii… przez media. Ciosy wyprowadzają sir Alex Ferguson oraz dyrektor City Patrick Vieira. Jeden zarzuca drugiemu czepianie się i wytyka niską samoocenę, drugi wyrzuca pierwszemu uprzywilejowaną pozycję u sędziów oraz desperackie ruchy. Skoro gorąco jest już w potyczce słownej, co będzie się działo na boisku 30 kwietnia podczas derbów Manchesteru?

Do tego momentu jeszcze cały miesiąc. Czerwone Diabły mogą go widzieć jako „miodowy”. United mają dość łatwy terminarz gier. Wiele meczów chłopcy Fergusona rozegrają na Old Trafford.

Chyba najtrudniejszy test United przed wizytą na Etihad Stadium czeka w poniedziałkowy wieczór. Mistrzowie Anglii udadzą się do Blackburn. Miejscowy zespół Rovers odbił się od dna i ma nawet drobną przewagę nad strefą spadkową. Ciemne chmury przepędziły trzy zwycięstwa w sześciu minionych kolejkach. Zmianę losów Blackburn można zawdzięczać „uwolnieniu” Davida Hoiletta.

Hoilett gra teraz tuż za napastnikiem. Ma więcej swobody do działania. Jak pokazuje powyższy wykres, Kanadyjczyk korzysta z wolności na boisku. Chętnie podejmuje próby dryblingu na obu flankach. Przesunięcie Hoiletta wepchnęło do składu Marcusa Olssona, który ze swoim bratem Martinem napędza lewe skrzydło Blackburn. Manchester United musi uważać młode i dynamiczne trio.

Choć gospodarzem będzie zespół Rovers, wszystkie znaki na niebie i ziemi zwiastują triumf przyjezdnych. United wygrali sześć ostatnich meczów (w dziesięciu minionych kolejkach ekipa Fergusona zgubiła ledwie dwa punkty).

2. Powroty na północ

Chłopak Newcastle, Andy Carroll, po raz pierwszy zagra na Sports Direct Arena (St. James’ Park) jako gość. Wraz z Carrollem na „stare śmieci” wybierze się Jose Enrique. Menedżer Liverpoolu Kenny Dalglish sądzi, że wizyta na dawnym stadionie dobrze zrobi obu zawodnikom. – Nie można się obijać, gdy wraca się na obiekt klubu, który dał ci szansę i zrobił z ciebie profesjonalnego piłkarza. Dla niego [Carrolla] i Jose to będzie ekscytujące wydarzenie – stwierdza „Król Kenny”.

Trudno przewidzieć jakiego przyjęcia może spodziewać się angielski napastnik The Reds. Wydaje się jednak, że Dalglish da Carrollowi szansę gry od pierwszej minuty. Ten wybór, choć głosy kibiców i mediów wydają się z tym sprzeczne, uzasadniają statystyki. Z Carrollem w podstawowym składzie Liverpool wygrał 62% spotkań, bez niego tylko 38%.

The Reds będzie wyjątkowo trudno o korzystny wynik w Newcastle. Liverpool jest w dramatycznie słabej dyspozycji podczas meczów w Premier League. W kochanej przez Brytyjczyków tabeli formy (uwzględnia sześć ostatnich meczów) drużyna z Anfield zajmuje przedostatnie miejsce! W niedzielę przyjdzie się mierzyć z silnymi Srokami. Newcastle po cichu, bez większego echa zrównało się w klasyfikacji punktowej z Chelsea i dalej walczy nawet o Ligę Mistrzów.

Główną bronią menedżera Alana Pardewa na Liverpool powinien być Papiss Cisse (o ile zdąży wykurować drobny uraz). Senegalczyk strzela aż miło patrzeć.

Cisse przyciąga piłki w polu karnym i nie potrzeba mu wielu strzałów do zdobycia gola. Napastnikowi Newcastle powinno być tym łatwiej, że defensywa Liverpoolu wpuszcza ostatnio sporo bramek. Kontuzja Daniela Aggera rozbiła monolit obronny The Reds, dlatego rywale coraz śmielej atakują pole karne drużyny Dalglisha.

3. Strzelający Chorwat

David Moyes znów działa cuda z Evertonem. The Toffees nieustannie pozbywają się kluczowych piłkarzy, ale szkocki menedżer i tak trzyma zespół w krajowej czołówce. Ekipa z Goodison Park awansowała we wtorek do półfinału Pucharu Anglii (derby z Liverpoolem na Wembley), a wcześniej odprawiła z kwitkiem Swansea na wyjeździe.

Dla świetnej serii Evertonu sporo przysłużył się Nikica Jelavić. Chorwat wydaje się lekarstwem na największą dolegliwość The Toffees – chroniczną nieskuteczność. Dość powiedzieć, że dotąd najwięcej ligowych bramek w drużynie zdobył… lewy obrońca Leighton Baines (4).

Jelavić ma na razie dwa trafienia w Premier League. Ale warto spojrzeć na wykres jego strzałów w meczu ze Swansea, aby zobaczyć, że Chorwat potrafi odpowiednio się ustawić. Niecelne uderzenia minimalnie mijają bramkę i wszystkie pochodzą z wnętrza pola karnego. Jelaviciowi powinni się pilnie przyjrzeć defensorzy West Bromwich, którym przyjdzie się zmierzyć z Chorwatem już w sobotę.

4. Głodne Wilki

Alarm w czerwonej latarni Premier League. Jeśli Wolverhampton przegra mecz z Boltonem, do ostatniego bezpiecznego miejsca w tabeli Wolves będą tracić przynajmniej sześć punktów. A koniec sezonu zbliża się wielkimi krokami.

Z Molineux dociera niewiele dobrych wiadomości. Przed tą kolejką klub jest tak zdesperowany, że chce włączyć do składu kontuzjowanego jeszcze Karla Henry’ego. Z wygnania wrócił także Roger Johnson, który odcierpiał karę za picie alkoholu przed treningiem. Wszystkie te manewry spowodowane są dziurawą jak sito obroną Wilków.

Na wykresie widać jak różni się obrona Wolves (góra) i porównywalnej klasy drużyny – Blackburn (dół). Podczas przegranego u siebie meczu cały zespół Wolverhampton zaliczył tylko trzy (!) przechwyty przy 23 rywali. Nic dziwnego, że Wilki straciły przynajmniej dwa gole w ośmiu ostatnich kolejkach. Z takim bilansem wyniki mogą być tylko katastrofalne. Wolves polegli w pięciu z sześciu minionych starć.

Jest natomiast jedno pocieszenie dla fanów Wolverhampton, które wynika ze słabości ich sobotniego rywala. Bolton przegrał 21 ze swoich ostatnich 26 ligowych delegacji.

5. Poprawić celownik

Tottenhamowi męczy się potwornie w potyczkach ligowych. Koguty wygranej w Premier League wypatrują od pięciu kolejek. Zespół z północnego Londynu nadal ma przewagę w pojedynku o czwarte miejsce w tabeli (pięć punktów nad Chelsea i Newcastle), ale trzeba zacząć uciekać.

Sęk w tym, że Tottenham nie wykorzystuje stwarzanych sobie szans. Warto przeanalizować dwa niedawne mecze, aby dostrzec ile strzałów zmarnowali gracze Kogutów.

26 i 24 uderzenia to wystarczająca ilość na wygrywanie potyczek ze średniakami. W niedzielę na White Hart Lane przyjedzie Swansea. Czas przestawić celowniki, aby w maju cieszyć się z powrotu do Ligi Mistrzów.

  1. 26/10/2012 o 22:38

    Hmm it appears like your blog ate my first comment (it was super
    long) so I guess I’ll just sum it up what I had written and say, I’m thoroughly enjoying your blog.
    I as well am an aspiring blog blogger but I’m still new to everything. Do you have any tips and hints for newbie blog writers? I’d genuinely appreciate
    it.

  2. 29/10/2012 o 16:50

    My spouse and I absolutely love your blog and find almost all of your post’s to be exactly what I’m looking for.
    Do you offer guest writers to write content for yourself?
    I wouldn’t mind producing a post or elaborating on a few of the subjects you write regarding here. Again, awesome blog!

  3. 30/10/2012 o 23:33

    Nice post. I learn something totally new and challenging on
    websites I stumbleupon everyday. It will always be interesting to read articles from other authors and practice something
    from their websites.

  4. 18/10/2013 o 05:58

    Does your site have a contact page? I’m having trouble locating
    it but, I’d like to send you an email. I’ve got some suggestions
    for your blog you might be interested in hearing. Either
    way, great site and I look forward to seeing it develop over time.

  5. 20/02/2016 o 05:10

    Awesome things here. I am very glad to see your article.

    Thanks a lot and I’m looking forward to contact you. Will you kindly drop
    me a e-mail?

  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: