Strona główna > Premier League > Najpiękniejszy beniaminek Europy

Najpiękniejszy beniaminek Europy

Kochają atak pozycyjny, zwykle dominują w posiadaniu piłki, na rozkładówce mają Arsenal i Manchester City. Mowa o Tottenhamie lub Chelsea? Nie. Prawdziwą sensacją tego sezonu jest malutkie Swansea, które swoim stylem kradnie serca kibiców na Wyspach Brytyjskich.

Brendan Rodgers zbudował olśniewający zespół w 200 tys. mieście

Łabędzie są pierwszą walijską drużyną w historii Premier League. Fundamentu ich sukcesu nie opierają się na gotówce właściciela-bogacza. Fenomen Swansea zawdzięczamy Brendanowi Rodgersowi. 39-letni menedżer za grosze zespolił ekipę godną rzucenia rękawicy potentatom.

W połowie marca Swansea pokonała u siebie Manchester City. W ostatnich pięciu latach na budowa zwycięskiego zespołu kosztowała 15 mln futnów. Przegrani składali kadrę za pół miliarda funtów. Który to już raz w historii sportu Dawid powalił Goliata na ziemię?

Gromada Rodgersa regularnie zbiera ligowe zwycięstwa, dzięki czemu Swansea siedzi spokojnie w środku tabeli. Ale Łabędzie bardziej niż wynikami imponują składną i bardzo odważną grą.

Swansea należy do ścisłej czołówki Premier League w klasyfikacjach drużyn podających najczęściej i najdokładniej. Rodgers każe swoim podopiecznym bronić pressingiem, a odzyskaną piłkę szanować jak najdłużej.

– Wielce się cieszę, gdy widzę ścisły związek między treningami, a występami w meczach . Moi piłkarze nauczyli się podawać piłkę pod presją rywali. Ich pewność w tak trudnych zagraniach jest niesamowita – chwali swoich podopiecznych menedżer Swansea.

Jego zespół stanowi powiew świeżego powietrza dla całej ligi. Rzadko można spotkać beniaminka, który zamiast okopywać się głęboko przed polem karnym, woli samemu przejąć inicjatywę.

Rodgers stawia określone wymagania i bierze pełną odpowiedzialność za skutki swoich decyzji. Gdy błąd defensora przy wyprowadzaniu piłki spod pola karnego kosztował Swansea porażkę z Manchesterem United, menedżer błyskawicznie usprawiedliwił swojego zawodnika. – Prosiłem, by nie obawiali się podań w strefie obronnej, więc wina za utratę gola spada na mnie. Mimo wszystko nasza filozofia się nie zmieni – stwierdził Rodgers w pomeczowym wywiadzie.

Szkoleniowiec Swansea, oprócz taktycznego zmysłu, ma też nosa do sprowadzania tanich, ale dobrych piłkarzy. Za półtora miliona funtów na Liberty Stadium przyszedł bramkarz Michel Vorm, który zachował już 12 czystych kont – tylko golkiperzy klubów z Manchesteru mają lepsze statystyki. Rodgers wyciągnął też Gylfiego Sigurdssona z Hoffenheim. Islandczyk miał problemy z regularną grą w Niemczech, a w Swansea podczas dziesięciu meczów uzbierał już pięć goli i dwie asysty.

Jeszcze kilka lat temu Łabędzie biedowały na dnie czwartej ligi i nie miały pieniędzy na opłacenie rachunków. Dziś stadion w Swansea co mecz wypełnia 20 tysięcy fanów, aby oglądać olśniewającą drużynę, którą w tabeli od Liverpoolu dzielą trzy punkty. Bukmacherzy przed sezonem widzieli w walijskim klubie murowanego kandydata do spadku (kurs 1,67). Wszyscy, którzy obstawili tego „pewniaka” muszą obejść się smakiem. Swansea za rok nadal będzie czarować w angielskiej ekstraklasie.

Artykuł ukazał się w drukowanej wersji tygodnika „Tylko Piłka”, nr 12/2012.

  1. M.
    30/03/2012 o 14:34

    Nietypowy beniaminek, szczególnie jak na EPL. Przyjemnie ogląda się ich grę. Szanują piłkę, daleko im do brytolskiego kick&rush. Sinclair i Sigurdsson spokojnie poradziliby sobie w lepszych klubach, Vorm podobnie.

    • 30/03/2012 o 14:55

      Sinclair stanowi kolejny, który to już z rzędu, przykład piłkarza pominiętego w Chelsea. Przecież jako nastolatek siedział na Stamford Bridge, ale szansy nie uświadczył. Błysnął dopiero w Walii.

      Chelsea podobną krzywdę robi teraz Lukaku. Jeśli uważa, że to jeszcze nie czas, to niech go na Boga wypożyczą. Przykład Sturridge pokazuje, że się opłaca.

  2. M.
    30/03/2012 o 22:20

    Bardzo celna uwaga. Lukaku ma/miał (?) być w założeniu chyba zastępcą Drogby. Podobny typ napastnika. Swoją drogą nie rozumiem, dlaczego z takim potencjałem ofensywnym i z tak długo nie trafiającym Torresem, Belg nie uświadczył prawdziwej szansy. Ktoś powie – widocznie nie przekonał do siebie na treningach, ale cholera wie jak to naprawdę wygląda. Sinclair na ten moment wciąga nosem i Maloudę i Kalou. Przyszłość Chelsea to Ramires i Mata. Świetni pomocnicy i wokół nich powinna być budowana reszta.

    • 31/03/2012 o 08:58

      Zgadzam się z Twoją oceną. Co prawda Mata obniżył ostatnio loty, tak na początku sezonu grał zjawiskowo.

      Jak oglądałem Ramiresa w starciu z Benficą to zastanawiałem się jakim cudem ten gość ma tyle siły. Gra co trzy dni, a przy linii spritnuje jak świeżo narodzony.

  3. M.
    31/03/2012 o 13:50

    Ramires tym się między innymi wyróżnia. W założeniu to defensywny pomocnik, ale ma też świetne inklinacje do gry ofensywnej. Bardzo wartościowy gracz. Gdyby był nieco lepiej fizycznie zbudowany, bardzo przypominałby mi Yaya Toure. To z kolei jest obecnie najlepszy w moim odczuciu zawodnik na swojej pozycji w EPL, choć i on został przestawiony przez Manciniego nieco do przodu, na czym skorzystał zespół City.

  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: