Strona główna > Premier League > Taktyka z Premier League – 31. kolejka

Taktyka z Premier League – 31. kolejka

Kto poprowadził do wygranej imponujący Tottenham? Jak Hatem Ben Arfa pokrzyżował plany Liverpoolu? Co przyczyniło się do klęski Wolverhampton? Gdzie szukać głównej wady Aston Villi? Po odpowiedzi zapraszam do taktycznych wykresów z 31. kolejki Premier League.

1. Oskrzydlony Walijczyk 

Podczas niedzielnego popołudnia znów zobaczyliśmy stary, dobry Tottenham, który znamy z pierwszej części sezonu. Koguty atakowały Swansea ze znanym sobie polotem. Motorem napędowym gospodarzy był Gareth Bale.

Walijczyk niemal cały mecz spędził ścigając się z Angelem Rangelem na lewej stronie boiska. Bale rzadziej niż w poprzednich kolejkach uciekał do środka boiska. Korzystał z tego, czym tak bardzo imponował w zeszłym sezonie – cudownym przyspieszeniem i łatwością w mijaniu rywali.

Na górnym wykresie widać cztery z siedmiu udanych dryblingów skrzydłowego Tottenhamu. Bale sprintami połykał kolejne metry i dążył do dośrodkowywania piłki tuż przy linii końcowej. Stamtąd posyłał cięte, śmiertelnie groźne podania po ziemi, które zilustrowane są na dolnym wykresie.

Choć obrońcom Swansea udawało się przecinać część tych zagrań, jednak każdy rajd Bale pachniał golem. Po jednym z indywidualnych popisów piłkarza z numerem 3 padła pierwsza bramka w meczu (19. minuta).

2. Jednostronny Liverpool

Ciekawą, choć jak się okazało, nieskuteczną taktykę na wyjazd do Newcastle obrał menedżer Liverpoolu Kenny Dalglish. The Reds grali w systemie 4-3-3, z tym, że lewy skrzydłowy (Luis Suarez) biegał bliżej centralnych sektorów boiska. Liverpoolczykom brakowało piłkarza na lewej flance, dlatego wszystkie udane ataki gości odbywały się po przeciwnej stronie boiska (górny wykres szans stwarzanych przez The Reds).

Luki na lewym skrzydle nie wypełnił ofensywny zwykle Jose Enrique. Były obrońca Newcastle miał poważniejsze zmartwienia, gdyż cały czas musiał doglądać Hatema Ben Arfy. Francuz z Newcastle imponuje ostatnio formą. Świetnie zaprezentował się także przeciwko Liverpoolowi. Jak oddaje dolna część wykresu, Ben Arfa ochoczo zabierał się do dryblowania. Większość akcji Newcastle była przenoszona właśnie na jego stronę. Nic dziwnego, że Enrique nie mógł rozwinąć skrzydeł w ataku.

Zespół Dalglisha pozostawał bardzo skupiony w środku pola. Graczom The Reds nie udawało się rozciągnąć gry i dostarczyć odpowiedniej jakości dośrodkowań na głowę Andy’ego Carrolla. Brak różnorodności w ofensywie kosztował gości z Anfield kolejną ligową porażkę i spadek już na ósme miejsce w tabeli.

3. Wyłączenie Wilków

Wolverhampton grało w sobotę najważniejszy mecz sezonu. Na Molineux przyjechał Bolton, zespół zaangażowany w walkę o zachowanie ligowego bytu. Wilki musiały wygrać u siebie, aby zachować realne szanse na utrzymanie.

Przez pierwsze 55. minut Wolves prezentowali się znakomicie. Kompletnie stłamsili Bolton i stworzyli sobie kilka znakomitych okazji. Świetne pracowały skrzydła (Matt Jarvis i Michael Kightly), z których co chwile leciały groźne centry. Obraz dominacji Wilków do 55. minuty widać na górnym wykresie – 11 kluczowych podań.

Po tym czasie, jak za dotknięciem magicznego przycisku, skończył się okres przewagi gospodarzy. Od 56. minuty do ostatniego gwizdka Wilki miały już tylko dwie okazje strzeleckie. W tym czasie Bolton podniósł się z kolan, strzelił trzy gole i wywiózł z Molineux komplet punktów. Nieskuteczność Wolverhampton w początkowej fazie najprawdopodobniej przypieczętowała spadek klubu z Premier League.

4. Pięta achillesowa The Villans

Aston Villa przegrała u siebie z Chelsea 2:4. Dwa gole dla gości strzelił obrońca Branislav Ivanović, oba po dośrodkowaniach z rzutów rożnych.

Chelsea znakomicie wykorzystała największą słabość The Villans. Podopieczni Roberto di Matteo wykonywali tylko cztery kornery (wykres), ale strzelili po nich wspomniane dwie bramki. Aston Villa w całym sezonie straciła już 13 goli po nieumiejętnej obronie rzutów rożnych. Nikt w Premier League nie ma gorszego bilansu w tej statystyce.

Villa stosuje krycie indywidualne przy stałych fragmentach gry. Mierzący po 188 cm Richard Dunne oraz James Collins nie potrafią odpowiednio chronić swojej bramki w powietrznej walce. Drużyna z Birmingham musi poprawić postawę defensywną, bo nad strefą spadkową ma już tylko sześć punktów przewagi.

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: