Strona główna > Premier League > I wojna manchesterska

I wojna manchesterska

W Premier League na polu bitwy o mistrzostwo zostały już tylko kluby z Manchesteru – United oraz City. Choć do bezpośredniego starcia wojsk sir Alexa Fergusona i Roberto Manciniego został prawie miesiąc, obie strony walczą za pośrednictwem swoich posłańców. Ciężkie słowa przedstawicieli United i City stanowią wstęp do wielkiej potyczki 30 kwietnia.

Ostra walki o Manchester, fot: Interia

Mistrzostwo siedzi w głowach

Gary Neville, były gwiazdor Manchesteru United, a obecnie piłkarski ekspert, opisał kulisy ostatnich tygodni ligowych zmagań. – Występy zawodników determinują cztery czynniki: taktyka, kondycja fizyczna, technika oraz wytrzymałość psychiczna – wyjaśnia. Który można zmodyfikować pod koniec sezonu? Przygotowanie kondycyjne ćwiczy się wcześniej, technicznie gracze są już ułożeni, a na rewolucje taktyczne już za późno. Jedyny zmienny czynnik to stan umysłu piłkarzy. Głowa lubi płatać figle, gdy jest się pod presją. W futbolu przypada to na kwiecień i maj.

Doświadczone w bojach armie United oraz City są świadome wpływu psychiki na boiskowe poczynania. Dlatego z obu stron padają zdania, które mają na celu wywrzeć presję na głównym rywalu.

Jako pierwszy uderzył Patrick Vieira, dyrektor The Citizens. Znakomity przed laty zawodnik Arsenalu wytknął Czerwonym Diabłom desperację w łataniu składu. Jej przejawem według Francuza miało być ściągnięcie z emerytury wiekowego Paula Scholesa.

Na zaczepkę z miejsca odpowiedział Ferguson. Menedżer United wyśmiał oskarżenia Vieiry. – Moim zdaniem desperacją jest korzystanie z zawodnika przekreślonego wcześniej przez menedżera, który wziął sobie pięciomiesięczne wakacje w Argentynie – dodał Ferguson, odnosząc się do ułaskawionego banity City – Carlosa Teveza.

Drugą rundę wojny znów wszczął Vieira. – Kiedy United grają na własnym stadionie, mają przewagę, której innym brakuje. Na boiskach drużyn pokroju United, Realu, Barcelony czy Milanu sędziom trudno gwizdać przeciwko gospodarzom – stwierdził Francuz. Ferguson znów zakpił ze słów Vieiry. Stwierdził, że tylko przedstawiciele małych klubów mogą widzieć podobny problem. Zdaniem Szkota błędne decyzje arbitrów zawsze się równoważą.

Obraz po walce

Brytyjska prasa błyskawicznie podchwyciła temat. Teraz bitwa o mistrzostwo Anglii opisywana jest głównie przez pryzmat ciętych wypowiedzi. Przy okazji pojawiły się głosy ikon piłkarskiego świata (choćby Rafaela Beniteza), którzy marginalizowali znaczenie kąśliwych wypowiedzi. Czy batalia o uzyskanie psychicznej przewagi ma więc sens?

Wydaje się, że tak. Manchester City przestał ostatnio regularnie wygrywać, a szczególnie męczy się w spotkaniach wyjazdowych. W obozie The Citizens gęstnieje atmosfera. Menedżer Mancini udziela mediom szczerych, ale i mocno krytycznych wywiadów. Skarży się w nich choćby postawę krnąbrnego Mario Balotelliego. Nad Etihad Stadium wisi groźba buntu żołnierzy.

Wszystko to działa na korzyść ekipy United. Czerwone Diabły seryjnie rozbijają kolejnych oponentów, już osadziły się na czubie tabeli. Dopóki piłkarze regularnie zbierają z boiska pełną pulę punktów, klubowi nie grożą większe wstrząsy.

Ostatecznie, jak słusznie zauważa Benitez, zwycięzcą pojedynku na słowa zostanie ten, kto skończy ligę na pierwszym miejscu. Jakiekolwiek znaczenie ma wywieranie pośredniego wpływu na przeciwnika, główne rozstrzygnięcie I wojny manchesterskiej nastąpi 30 kwietnia na Etihad.

Artykuł ukazał się w drukowanej wersji tygodnika „Tylko Piłka”, nr 13/2012, s. 7.

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: