Strona główna > Premier League > 11-stka 32. kolejki Premier League, Scholes najlepszy

11-stka 32. kolejki Premier League, Scholes najlepszy

Gracze Premier League dostarczyli solidnej dawki świątecznych emocji. Uroczysty nastrój znakomicie posłużył Paulowi Scholesowi z Manchesteru United, który został bohaterem 32. kolejki. Podczas weekendu obserwowaliśmy piękne gole, wielkie pudła i nadmierne pokłady agresji Mario Balotelliego. 

Jedenastka 32. kolejki (1-4-4-2):
BR: Ben Foster (1*, WBA)
PO: Branislav Ivanovic (4, Chelsea)
ŚO: Thomas Vermaelen (4, Arsenal)
ŚO: Robert Huth (3, Stoke)
LO: Liam Ridgewell (1, WBA)
PP: Damien Duff (1, Fulham)
ŚP: Mikel Arteta (3, Arsenal)
ŚP: Paul Scholes (1, Manchester United)
LP: Clint Dempsey (4, Fulham)
N: Papiss Cisse (3, Newcastle)
N: Nikica Jelavić (1, Everton)
* razy w jedenastce kolejki

Gracz kolejki: 

Stary, dobry Paul Scholes, fot: Daily Mirror

Paul Scholes (Manchester United) – modelowy przykład pięknej sportowej „dojrzałości”. Bliski 40-tych urodzin Scholes znakomicie układa środkową linię Czerwonych Diabłów. Jego przegląd pola, dokładność przerzutów piłki i solidne kopnięcie zza pola karnego okazało się wystarczającym orężem na QPR. Doświadczony Anglik zdobył typowego dla siebie gola i mądrze dyrygował zespołem obecnego i przyszłego mistrza Anglii.

Mecz kolejki:

Arsenal – Manchester City 1:0 – w szlagierze padło mało goli, ale absolutnie nie oznaczało to boiskowej nudy. Obie drużyny narzuciły oszałamiające tempo akcji. Szczególnie imponowały huraganowe natarcia Kanonierów w bocznych strefach boiska. City tylko na moment przejęli inicjatywę. Przez resztę czasu, schowani za podwójnym murem, odpychali napór rywali. Cierpliwość i zaangażowanie Arsenalu zostało wynagrodzone w 87. minucie po mocnym strzale Mikela Artety.

Gol kolejki: 

Papiss Cisse (Newcastle) – Senegalczyk nie przestaje czarować od momentu swojego debiutu. W piątek Cisse dołożył do swojego dorobku dwa kolejne gole. Przy drugim trafieniu zaprezentował bajeczną klasę. Nawet gdy stracił równowagę, potrafił kopnąć piłkę tak, aby ta szerokim łukiem wylądowała w górnym narożniku bramki Swansea. Precyzja nowego bohatera Newcastle jest wręcz przerażająca.

Parada kolejki: 

Ben Foster (WBA) – bramkarz West Bromwich miał wiele pracy w pojedynku przeciwko Blackburn. Foster zwijał się jak w ukropie i zachował czyste konto. Popisał się przy tym fenomenalną podwójną interwencją. Najpierw wybronił się w pojedynku sam na sam z Yakubu, później zdążył się podnieść, aby odbić dobitkę.

Kontrowersja kolejki: 

Spalone Chelsea i Manchesteru United – The Blues wygrali w wyjątkowo szczęśliwy sposób, strzelając oba swoje gole po spalonych. Najlepszy komentarz do tych bramek wygłosił trener pokonanego Wigan, Roberto Martinez: – Występ liniowego był obrzydliwy. Te decyzje nie były nawet trudne. Oba gole padły z wyraźnych spalonych. W szatni czuliśmy się bardzo niesprawiedliwie potraktowani. Ktoś może spytać: „Czy to czas na wprowadzenie technologii?” Nie. Czas na kompetentnych sędziów, którzy znają reguły. Do tego nie potrzeba techniki – grzmiał menedżer Wigan.

Manchester United z kolei świetnie ułożył sobie mecz po rzucie karnym i czerwonej kartce dla Shauna Derry’ego. Faul gracza QPR był ewidentny. Problem w tym, że sfaulowany Ashley Young w momencie podania znajdował się na spalonym. Sędzia to przeoczył, w efekcie czego United wykorzystali „jedenastkę” i przez resztę meczu grali z przewagą jednego piłkarza.

Pudło kolejki: 

Dirk Kuyt (Liverpool) –  The Reds szaleńczo gonili wynik w potyczce z Aston Villą. Stworzyli sobie sporo okazji, ale – typowo dla tego sezonu – seryjnie je marnowali. Najlepszą szansę zepsuł Kuyt, który nie potrafił skierować piłki do siatki z półtora metra. Dopiero w końcówce fatum przerwał Luis Suarez, ale wystarczyło to tylko do kolejnego remisu na Anfield.

Faul kolejki: 

Mario Balotelli (Manchester City) – przewinieniem tego weekendu zostało to…, którego sędzia nawet nie odgwizdał. Pobudzony Włoch zasłużył na czerwoną kartkę już w 20. minucie, gdy bezpardonowo natarł na piszczel Alexa Songa. Balotelli mógł połamać nogę koledze z Arsenalu. Napastnik City nie wyciągnął właściwych wniosków, dalej bezmyślnie faulował i tuż przed końcem gry dopiął swego – wreszcie wyleciał z boiska.

Bandycki faul Mario Balotelliego

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: