Strona główna > Premier League > Taktyka z Premier League – 32. i 33. kolejka

Taktyka z Premier League – 32. i 33. kolejka

Dlaczego Mario Balotelli jest bezużyteczny w obronie? Jak Norwich obroniło się przed Tottenhamem? Ile dla Newcastle znaczy Hatem Ben Arfa? Kto lideruje odrodzonemu Evertonowi? Odpowiedzi na taktyczne niuanse ze świata Premier League można znaleźć tuż poniżej.

1. Ach ten Mario

Mario Balotelli znowu skradł nagłówki gazet. Agresja Włocha zaowocowała wyrzuceniem go z boiska w meczu, który Manchester City musiał wygrać. The Citizens dali się zdominować w środku boiska. Ich rywal, Arsenal, miał także olbrzymią przewagę na prawej flance. Głównie dzięki defensywnej niekompetencji Balotelliego.

Roberto Mancini zdecydował się na głęboką obronę w dwóch liniach (po czterech zawodników w każdej). Jednym z ludzi odpowiedzialnych za defensywę został właśnie Balotelli. Miał on zastopować ofensywne wypady Bacary’ego Sagny oraz pomagać swojemu obrońcy w pilnowaniu Theo Walcotta.

Balotelli zawodził od samego początku. Z łatwością dawał się mijać podaniami. Bezmyślnie faulował na połowie Arsenalu i nie nadążał z powrotami za Sagną. Oddaje to górna część wykresu (tylko 1 z 3 prób odbioru była skuteczna). To jak przyjemne popołudnie na Emirates miał Sagna udowadnia dolna część wykresu. Widać na niej aż 13 (!) dośrodkowań francuskiego obrońcy, który bez problemu dochodził do pozycji tuż przy polu karnym City. Sagna miał niski wskaźnik celności wrzutek (tylko jedna dokładna), ale regularnie nękał defensywę rywali.

Mancini dopiero w 79. minucie zdecydował się na roszadę w tej strefie. Co ciekawe, zamiast ściągnąć Balotelliego, który niechybnie zmierzał do zebrania drugiej żółtej kartki, z boiska zdjął Samira Nasriego. Jego zastępca Alexandar Kolarov nie pozwalał już Sagnie na tak ofensywną grę.

2. Brawura Norwich City

Wyjazd na White Hart Lane to piekielnie trudna podróż dla każdego zespołu Premier League, nawet dla ścisłej czołówki. Do poniedziałku Tottenham przegrał u siebie tylko z klubami z Manchesteru. Przed meczem goście z Norwich nie mieli wielu powodów do optymizmu.

Jednak piłkarze Kanarków postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i nie czekać na ofensywne natarcia rywali. Zawodnicy Paula Lamberta odważnie naciskali na obrońców Tottenhamu, już od samego początku maksymalnie utrudniając rozgrywanie ataków. Efektem tego odbiory (góra) i przechwyty (dół) na połowie Tottenhamu zaznaczone na wykresie.

Dzięki tej strategii beniaminek na długi czas powstrzymywał składne rozegrania Kogutów. Po pressingu powstawały też szanse strzeleckie dla Norwich – jedno z takich przejęć skończyło się pierwszym golem dla Kanarków. Ekipa Lamberta udowodniła, że odwaga poparta umiejętnościami może popłacać nawet przy najtrudniejszych wyzwaniach.

3. Hatem I Wielki

Po przyjściu Papissa Cisse do Newcastle wydawało się, że diametralnie spadnie znaczenie Hatema Ben Arfy. Cisse stworzył duet napastników z Demba Ba i Newcastle zmieniło system z 4-4-1-1 (z Ben Arfą w roli ofensywnego pomocnika) na 4-4-2.

Francuz znalazł miejsce na prawej stronie pomocy. Skrzydłowym jest jednak tylko z nazwy. Za plecami atakujących Ben Arfa może sobie pozwolić na przeprowadzanie indywidualnych rajdów i na schodzenie w środkowe strefy boiska. Ben Arfa także znakomicie napędza kontrataki Srok.

Newcastle korzysta teraz z technicznych talentów Francuza. Przeciwko Boltonowi jego 7 skutecznych dryblingów (wykres) zrobiło różnicę decydującą o końcowym triumfie. Sroki z trudem przebijały się pod pole karne Kłusaków. Udawało się to po popisowych szarżach Ben Arfy. Efekt? Choćby pierwszy, powalający gol, podczas którego Francuz minął trzech defensorów Boltonu.

4. Powrót do macierzy

Przygoda Stevena Pienaara z Tottenhamem była krótka i mało satysfakcjonująca dla obu stron. Reprezentant RPA przesiadywał głównie na ławce rezerwowych. Koguty wypożyczyły skrzydłowego do Evertonu – klubu, z którego wykupiły go raptem rok wcześniej.

Na Goodison Park Pienaar udowadnia w pełni swoje walory. W nowym, starym zespole pociąga za większość sznurków w kreowaniu ataków. Notuje najwięcej kluczowych podań z całego zespołu i na koncie ma już cztery asysty.

Przy czym nie ogranicza się tylko do pracy przy linii bocznej. Na wykresie można zauważyć schemat podań zawodnika z RPA. Pienaar rozgrywał w każdej strefie boiska z równą intensywnością. W oczy rzuca się także duża dokładność podań – tym trudniejsza, im bliżej jest do pola karnego rywali.

Pienaar był ojcem przekonywującej wygranej nad Sunderlandem. Szkoda, że z powodów regulaminowych zabraknie go w sobotnim półfinale Pucharu Anglii z Liverpoolem. Evertonowi może bardzo brakować inwencji błyskotliwego pomocnika.

  1. M.
    11/04/2012 o 13:02

    Dobrze widzieć wpis o Ben Arfie. Dla mnie on i Cisse to najbardziej chyba pozytywne postacie tej części sezonu. Znowu casus fałśzywego skrzydłowego w przypadku Ben Arfy daje znać o sobie. To taki wolny elektron i w takiej roli czuje się najlepiej. Grzechem byłoby nie korzystać z jego predyspozycji i zakuwać go w sztywne taktyczne kajdany. Zawodnik z wizją, szukający zawsze ofensywnych rozwiązań i niestrudzony w swoich działaniach. Dla mnie byłby to bombowy transfer do United. A co, pomarzyć zawsze można😉

  2. 11/04/2012 o 13:42

    Miło widzieć z powrotem aktywnego komentatora:) Mam nadzieję, że odświeżony design przypadł do gustu.

    Ben Arfa i Cisse wpychają Newcastle do Europy, kto wie czy nawet nie do Ligi Mistrzów. Jeśli Sroki zagrałyby w LM (przed sezonem widziałem w nich kandydata do spadku) to byłaby sensacja sezonu.

    Dla mnie w przypadku opisanym Ben Arfy najbardziej zachwycająca jest skuteczność dryblingów. 7 podjętych – wszystkie skuteczne.

  3. M.
    11/04/2012 o 14:14

    Design jak najbardziej na plus, choć mnie cieszy przede wszystkim poziom wpisów😉 Opakowanie to sprawa drugorzędna.
    Newcastle do spadku? Aż tak nisko ich nie widziałem przed sezonem, raczej stawiałem na okolice środka. LM w ich wykonaniu byłaby dużą niespodzianką, ale puchary ogólnie nie będą aż takie zadziwiające. Co nie zmienia pozytywnych ocen nie tylko odnośnie wspomninaje dwójki, ale i przykładowo Cabaye czy też Krula, szczególnie w pierwszej fazie sezonu.

  4. 11/04/2012 o 14:47

    Przed przyjściem Cabaye’a nie słyszałem o nim i go nie znałem. Cisse wpadł mi w głowę tylko dzięki bilansowi z Freiburgiem. Krul, podobnie jak Adam Bogdan z Boltonu, wyglądał na wysoką i młodą tyczkę.

    A odejście Bartona, Jose Enrique, Carrolla i Nolana zwiastowało katastrofę. Ci ludzie trzymali wyniki w ryzach, strzelali gole, kreowali okazję. Bez nich nie widziałem opcji na sukces. Miło się pozytywnie zaskoczyć.

  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: