Strona główna > Premier League > 5 faktów przed piłkarskim weekendem w Anglii

5 faktów przed piłkarskim weekendem w Anglii

Rzadko zdarza się, aby jakieś futbolowe wydarzenie w Anglii przyćmiło rozgrywki Premier League. W ten weekend sytuacja jest wyjątkowa, bo na Wembley odbędą się dwie derbowe potyczki w ramach półfinałów FA Cup. Równolegle znajdzie się czas na część spotkań 34. kolejki ligowej, podczas której warto zwrócić uwagę na poczynania Manchesteru City, Wigan i QPR.

Słynne Wembley ożyje przy okazji półfinałów Pucharu Anglii

1) Specjalne derby Merseyside

Już dawno walka Liverpoolu z Evertonem nie miała tylu podtekstów. Sobotni mecz będzie okazją do uczczenia 23. rocznicy tragedii na Hillsborough, w której zginęło 96 kibiców The Reds. Tamto tragiczne wydarzenie także miało miejsce podczas półfinału Pucharu Anglii. Co więcej, w finale rozgrywek w 1989 roku zmierzyły się właśnie Liverpool z Evertonem. Menedżerem tych pierwszych był, tak jak dziś, Kenny Dalglish. Zapowiada się na niezwykle ważny dzień dla całego Liverpoolu – jego czerwonej i niebieskiej części.

Na boisku także nie zabraknie pasjonujących historii. Jedną z nich będzie występ Brada Jonesa – normalnie trzeciego bramkarza Liverpoolu, który swoją szansę otrzymał po czerwonych kartkach dla Jose Reiny i Doniego. Jones we wtorek debiutował w barwach The Reds w lidze, teraz ma za zadanie zatrzymać imponującego napastnika Evertonu Nikicę Jelavicia.

Jelavić, wychwalany pod niebiosa przez trenera reprezentacji Chorwacji Slavena Bilicia, jest w niesamowitym gazie. Strzela ostatnio na zawołanie. Tajemnica jego sukcesu polega na skutecznych zbiegnięciach w kierunku krótkiego słupka i oddawaniu strzałów z pierwszej piłki. Na takie rozegranie muszą przygotować się stoperzy Liverpoolu.

Trudno wskazać jednoznacznego faworyta. Everton znajduje się na fali wznoszącej i przeskoczył lokalnego rywala w tabeli. Liverpool natomiast zawodzi w lidze, ale czaruje w krajowych pucharach. The Reds znakomicie wspominają lutową wizytę na Wembley, która skończyła się zdobyciem Carling Cup. W pucharach Dalglish zdołał odprawić z kwitkiem Chelsea, Manchester City i Manchester United. Ponadto Liverpool wygrał z Evertonem w obu tegorocznych ligowych derbach.

Zapowiada się na kapitalny spektakl, tym bardziej, że menedżerowie pozwolili sobie w środku tygodnia na oszczędzanie gwiazd. Wypoczęci piłkarze, wielka stawka i wyjątkowy kontekst spotkania – będzie się działo!

2) Bez faworyta

Nie mniej emocji wzbudza druga półfinałowa para Tottenham – Chelsea. Kibice obu drużyn słyną z wzajemnej niechęci. Fani The Blues wyszydzają żydowskie korzenie kibiców Kogutów, z których z resztą sympatycy Tottenhamu są bardzo dumni – sami mówią o sobie „Yids” (potoczne określenie Żyda).

Tegoroczny przypadek Chelsea do złudzenia przypomina sytuację z sezonu 2008/09. Wtedy Guus Hiddink został tymczasowym szkoleniowcem The Blues, sięgnął po Puchar Anglii i dostał się do półfinału Ligi Mistrzów. Jego śladami podąża Roberto di Matteo. Włoch przejął zespół po Andre Villas-Boasie i jest na dobrej drodze do finału FA Cup. W następnym tygodniu poprowadzi swoją drużynę w półfinale Champions League (tak jak Hiddink – przeciwko Barcelonie).

Chelsea ma spore kłopoty na bokach obrony. Pod dużym znakiem zapytania stoi występ Ashleya Cole’a. Na pewno nie zagra bramkostrzelny ostatnio Branislav Ivanovic, który złapał trzymeczowe zawieszenie za bezmyślny cios w piłkarza Wigan. W takich okolicznościach wielkim atutem Tottenhamu może być praca skrzydłowych Aarona Lennona i Garetha Bale. Po obu należy się spodziewać częstych rajdów flankami.

Trudności Kogutów leżą w środku obrony. W spotkaniu z Norwich mocno zawodził Ledley King, dlatego nie wiadomo na jaką parę stoperów zdecyduje się menedżer Harry Redknapp.

3) Ożywiony wyścig po tytuł

Kiedy wydawało się, że Premier League poznała już mistrza, wydarzyła się sporego kalibru niespodzianka. Manchester United przegrał w Wigan i sąsiedzi z City tracą w tabeli już tylko pięć punktów. The Citizens swoje spotkanie rozegrają w sobotę, United w niedzielę, dlatego podopieczni Roberto Manciniego mogą choć na kilka godzin zmniejszyć straty do dwóch oczek.

Tyle, że wygrana City wcale nie jest przesądzona. Gracze z Etihad wybierają się na piekielnie trudny wyjazd do Norwich. – Pojedynek z Norwich będzie trudniejszy niż derby Manchesteru – powiedział sam Mancini. City wygrali ledwie dwa z ostatnich dziesięciu spotkań poza domem. Samo Norwich znajduje się w znakomitej pozycji – w poniedziałek wywiozło z White Hart Lane komplet punktów.

Receptą The Citizens na sukces może okazać się powrót do formy Carlosa Teveza. Chimeryczny Argentyńczyk znakomicie spisał się przeciwko West Bromwich. Jego przerzuty piłek, inteligentne podania prostopadłe, delikatne trącenia piłki oraz pierwszy ligowy gol w sezonie zaowocował owacją na stojąco od fanów City.

4) Przeklęte delegacje

Ostatnio trudno o bardziej bezkompromisowy zespół w Premier League niż Queens Park Rangers. Londyńczycy świetnie grają u siebie, gdzie zdobywają komplety punktów. Ale na wyjazdach już tylko przegrywają. Tracą przy tym mnóstwo goli.

QPR cały czas walczą o utrzymanie w lidze. Na Rangersów w pięciu ostatnich kolejkach sezonu czekają jeszcze starcia z Tottenhamem, Chelsea i Manchesterem City. Dlatego nie mogą sobie pozwolić na gubienie punktów i w sobotę muszą przełamać fatum nieszczęsnych delegacji na boisku West Bromwich Albion.

5) Prześladowca faworytów

Razem z QPR o przedłużenie przygody z angielską ekstraklasą rywalizuje Wigan. The Latics wydostali się ze strefy spadkowej, ponieważ skutecznie pojedynkowali się z ligowymi potentatami. Chłopcy Roberto Martineza pokonali Manchester United i Liverpool oraz solidnie postraszyli Chelsea.

Teraz Wigan postara się o kolejny sukces, tym razem na stadionie Arsenalu. Choć Kanonierzy wydają się zdecydowanym faworytem, nie należy z miejsca przekreślać szans The Latics. Warto zwrócić uwagę na system obrony Wigan, wykorzystujący aż trzech stoperów i dwóch bocznych obrońców. Tak zagęszczona strefa pod polem karnym może mocno utrudnić życie napastników Arsenalu.

  1. Frank Drebin
    14/04/2012 o 12:52

    „Trudno wskazać jednoznacznego faworyta. Everton znajduje się na fali wznoszącej i przeskoczył lokalnego rywala w tabeli.”

    – całkowicie się niezgadzam tym razem🙂

    Myślę, że Everton jest naturalnym kandydatem do zwycięstwa, czego niestety wczoraj (przez sędziego) nie pokazał w czasie symulacji meczu na PlayStation.

    • Frank Drebin
      14/04/2012 o 12:54

      „Nie zgadzam” I mean

  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: