Strona główna > Premier League > Nie ma Silvy, nie ma niczego

Nie ma Silvy, nie ma niczego

David Silva udowodnił niedowiarkom, że latynoski mikrus może przejąć stery w Premier League – najbardziej morderczej lidze świata. Gdy hiszpańska gwiazda błyszczała pełnym blaskiem, na Manchester City nie było mocnych. Jednak jego obniżka formy przekreśliła mistrzowskie aspiracje ekipy Roberto Manciniego.

W ostatnich tygodniach niewiele układa się po myśli Davida Silvy, fot: Telegraph

Popisy jednego aktora

Właśnie słabsza postawa Silvy leży u przyczyn obniżki lotów The Citizens. Zespół w znacznie mniejszym stopniu destabilizują wybryki Mario Balotelliego. Wyników nie ruszył nawet wypad Yaya Toure na Puchar Narodów Afryki. Słabsze City równa się mniej produktywnemu Silvie.

Łatwo to udowodnić. Do 16. kolejki ligowej Silva miał na koncie pięć goli i osiem asyst. W tym czasie City przewodzili tabeli z 41 punktami na koncie oraz 50 strzelonymi golami. W następnych 16. kolejkach Silva dołożył tylko cztery asysty. Z mniej produktywnym Hiszpanem City uzbierało już 30 punktów, strzelając tylko 25 bramek. Bez kreatywnych rozegrań Silvy The Citizens zdobywają dwa razy mniej goli. Dla porównania, Manchester United w pierwszym okresie zdobył 39, a w drugim 40 oczek. Czerwone Diabły trzymały równy poziom, dlatego teraz zdecydowanie liderują angielskiej ekstraklasie.

Dołek Hiszpana widać nie tylko w statystykach goli i asyst. Porównując jego średnie z początku roku z tymi obecnymi, można zauważyć obniżkę w ilości kluczowych podań (kończonych strzałem kolegi) i wzrost strat. – Nie gram tak dobrze jak w pierwszej części sezonu, ale to normalne. Trudno utrzymać wysoki poziom przez długi czas – przyznał sam Silva.

Zmiana formy ważnego zawodnika jest naturalna. Ale w przypadku City jest również bardzo bolesna. Ekipa z Etihad Stadium uzależniła się bowiem od pomysłów Hiszpana. Błyskotliwa wymienność pozycji oraz grad bramek aplikowany rywalom w 2011 roku wynikały bezpośrednio z inicjatywy Silvy. Piłkarz urodzony na Wyspach Kanaryjskich był wtedy pewniakiem do nagrody najlepszego gracza sezonu. Jednak, gdy prostopadłe podania przestały docierać do adresatów, City zaczęło gubić punkty z przeciętnymi, mocno skoncentrowanymi na obronie rywalami.

Wyczerpane baterie

Trudno dziwić się obniżonej efektywności Silvy, jeśli popatrzy się na jego natężenie spotkań. Do Wielkanocy Hiszpan zagrał 41 meczów dla The Citizens, a tylko trzy razy wchodził na boisko z ławki rezerwowych. Przeciążony organizm zaczął odmawiać posłuszeństwa. – Po siedmiu miesiącach jest normalne, że niektórzy piłkarze są przemęczeni. Dotyczy to nas, jak i innych drużyn – stwierdził Mancini.

Menedżer City długo utrzymywał Silvę na boisku, niezależnie od jego formy. Od niedawna Hiszpan przestał być nietykalnym. Gdy The Citizens przegrywali 1:3 z Sunderlandem, Mancini zdecydował się wymienić Silvę na Carlosa Teveza. Drużyna miała gonić wynik bez swojego dowódcy z początku sezonu.

Przypadek hiszpańskiego rozgrywającego pokazuje, że da się zarżnąć kurę, która znosiła złote jajka. Silva wykorzystywany ponad siły spowszedniał. Lekcja zarządzania jego zdrowiem drogo kosztowała cały zespół z błękitnej części Manchesteru.

Tekst powstał przed tym jak David Silva zdobył gola, a Manchester City wygrał 4:0 nad West Bromwich (co potwierdza jak wielkie znaczenie dla wyników ma hiszpański pomocnik). Przy sensacyjnej porażce Manchesteru United z Wigan różnica punktowa jest już mniejsza, ale nadal MU pozostają faworytem do mistrzostwa – przyp. autora.

Artykuł ukazał się w drukowanej wersji tygodnika „Tylko Piłka”, nr 14/2012.

  1. M.
    13/04/2012 o 10:12

    No tak, timing tekstu może rzeczywiście był nieszczególny😉 ale kto mógł przypuszczać, że Czerwone Diabły zostawią punkty w meczu z Wigan (wrrr…). Z racji postury Silvy można było rzeczywiście mieć obawy czy sobie poradzi. Ale moje zdanie jest takie, że dobry piłkarz odnajdzie się tak naprawdę w każdych warunkach. Taki Nasri szczególnie w Arsenalu jeszcze, czy teraz Ben Arfa, to też mikrusy w sumie, a dają radę dzięki wyszkoleniu technicznemu i innym atrybutom. Bardzo cenny typ zawodnika – Silva. Kreuje grę, potrafi zagrać nieszablonowo. Moim zdaniem, osią dla poczynań City powinna być trójka Yaya Toure, Silva i Aguero. Oni są w stanie wygrać każde spotkanie w lidze dla Citizens. Taki typ zawodnika jak Silva jest właśnie konieczny w United, jeżeli długofalowo mają pozostać na topie. Coraz częściej wymieniany w tym kontekście Hazard, wygląda ciekawie.

  2. 13/04/2012 o 11:59

    Nie czyni wiosny jedna jaskółka. Wciąż to Manchester United ma tytuł do przegrania, a nie City do zdobycia.

    O Silvy możliwości na dłuższą metę bym się nie martwił. Spadek formy w moich oczach jest wyłącznie spowodowany złym zarządzaniem sił w połowie sezonu. Co jakiś czas, szczególnie przy tak szerokiej ławce rezerwowych, powinien dostać szansę na odpoczynek. Adam Johnson pali się do gry, James Milner nie zawodzi – Mancini ma kogo wystawić.

    Ja do wymienionej osi City dodałbym Vicenta Kompany’ego – najlepszego w mojej ocenie stopera Premier League. Bez niego City też idzie znaaaacznie gorzej, tym bardziej, że i opcji wyboru znacznie mniej. Poza Kolo Toure zostaje Stefan Savić – do Czarnogórca w tym sezonie na pewno się nie przekonałem.

  3. M.
    13/04/2012 o 13:55

    Racja z Kompanym, duże postępy zrobił. Bardzo pewny w tyłach i potrafi z głową zainicjować akcje. Od czasu przejścia do Chelsea zyskał w moich oczach również Cahill i kto wi, czy obecnie nie jest to najlepsza para obrońców w całej EPL. Bardzo dobry co do zasady, również sezon Evansa.
    Z taką ławką Mancini ma to jak zaplanować. W moim odczuciu za mało grywał/grywa również Nasri. Akurat co do Milnera mam przeciętne zdanie, ale już Johnson to samorodny talenti powinien dostawać więcej szans.

  4. Frank Drebin
    13/04/2012 o 14:00

    Zgadzam się ze wszystkim co jest napisane w tym artykule.

  5. 13/04/2012 o 14:13

    Ja nadal mam pewne wątpliwości co do klasy Cahilla w Chelsea. Za dużo błędów widziałem w jego wykonaniu, aby równać go z Kompanym, Terrym lub Vidiciem. Evans też bardzo mi się podoba, rozwija się solidnie – co pewnie drażni Phila Jonesa i Chrisa Smallinga, którzy woleliby grać na stoperze.

    Za to coraz częściej przekonuję się do Davida Luiza. Jest szalony, czasem nie myśli o obronie przy swoich wypadach, ale z Benficą grał koncertowo.

  6. M.
    13/04/2012 o 14:55

    Moim zdaniem z Benficą Chelsea miała furę szczęścia. Zwróć uwagę ile sytuacji w całym dwumeczu zmarnował sam Cardozo … Patrząc jedynie na grę, to Chelsea nie do końca zasłużyła na ten awans. Luiz jest za bardzo nieodpowiedzialny jak na taką pozycję, to musi być ktoś kto jest ostoją spokoju, skałą w tyłach. Cahilla cenię za to, że potrafi zagrać również w ofensywie – jest naprawdę niezły technicznie, umie uderzyć z dystansu.

  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: