Strona główna > Premier League > Taktyka z Premier League – 35. kolejka

Taktyka z Premier League – 35. kolejka

Jak Marouane Fellaini przechytrzył Manchester United? W czym pocieszenia mogą szukać kibice Liverpoolu po porażce z WBA? Co zdegradowało Wolves z Premier League? Jak wyróżnił się Fernando Torres? Po odpowiedzi zapraszam do taktycznego podsumowania 35. kolejki ligi angielskiej.

1. Wielka (dosłownie i w przenośni) bolączka United

Fenomenalny mecz Manchesteru United z Evertonem i hokejowy wynik 4:4 można wyjaśnić trzema elementami: świetną pracą napastników United, niewłaściwym ustawieniem defensywy Manchesteru oraz wykorzystaniem w 100% największych atutów Evertonu. W tej analizie przyjrzę się ostatniemu aspektowi ze szczególnym uwzględnieniem pomocnika Marouane Fellainiego.

Belg zwykle gra na środku pola i często otrzymuje sporo zadań obronnych. Na Old Trafford David Moyes wykorzystał swojego podopiecznego w zupełnie innej roli. Menedżer zostawił na ławce rezerwowych Tima Cahilla i na jego pozycję (tuż za wysuniętym napastnikiem) posłał właśnie Fellainiego.

Decyzję łatwo wyjaśnić tym, że Belg mierzy 194 cm. Stąd The Toffees mogli z powodzeniem omijać rozgrywanie piłki przez środek pola i przenosić akcje błyskawicznie do przodu jednym długim podaniem. Tę strategię obrazuje górna część wykresu, na której widać wszystkie zagrania, którymi adresatem był Fellaini. Zdecydowana większość do dalekie piłki ze strefy obrony.

Jednak taka taktyka nie miałaby sensu, gdyby Fellaini przegrywał pojedynki główkowe lub szybko tracił piłki. Ale pomocnik Evertonu świetnie spisał się w powierzonej roli. Wygrał siedem na osiem starć w powietrzu (dół wykresu), dobrze zastawiał się przed obrońcami i rozprowadzał ataki.

Na Old Trafford Fellaini skutecznie wykończył jedno dośrodkowanie, dodał to tego asystę oraz pięć kluczowych podań. Dzięki niemu Everton tak łatwo przedostawał się w okolice pola karnego United i mógł sobie stwarzać wiele okazji strzeleckich.

2. Nić porozumienia z zespołem

Liverpool wygrał u siebie ledwie pięć z 17 ligowych meczów. The Reds po raz kolejny udowodnili swoją impotencję strzelecką. W spotkaniu przeciwko West Bromwich Albion oddali 30 strzałów przy dziewięciu rywali. Mieli też 49 prób dośrodkowań, WBA tylko 9. Mimo tego, to The Baggies wywieźli z Anfield komplet punktów.

Menedżer Kenny Dalglish widział pozytywy w występie swojego zespołu. Był zadowolony z ilości kreowanych szans. Tylko znowu nie było ich komu wykańczać.

Pocieszająca dla fanów Liverpoolu mogła być postawa Andy’ego Carrolla. Anglik bardzo długo nie potrafił odpowiednio wpasować się w zespół. Jego koledzy nie wykorzystywali potencjału rosłego napastnika, a ten tylko błąkał się po boisku.

Teraz taktyka The Reds jest ukierunkowana na wykorzystanie potencjału Carrolla. Widać to po ilości powietrznych pojedynków (górny wykres), które stoczył mierzący 191 cm Anglik. Carroll wygrał 10 z 17 starć o górne piłki. Poza tym, napastnik z numerem 9 jak nigdy wcześniej kreował dogodne sytuacje partnerom. W całym meczu zaliczył osiem kluczowych podań (dół wykresu), choć jego średnia w sezonie oscyluje na poziomie 1,2 wytworzonej okazji na mecz. Liverpool uczy się żyć z Carrollem, ale nadal na Anfield nie została załatana luka na pozycji łowcy goli. Najskuteczniejszy w lidze Luis Suarez trafiał do siatki tylko osiem razy (Carroll cztery), dlatego The Reds tak często gubią punkty na własnym terenie.

3. Miejsce za plecami obrony

Manchester City w pełni skorzystał z prezentu od sąsiadów z Old Trafford. Wygrana w Wolverhampton ustawiła chłopców Roberto Manciniego tuż za lokalnymi rywalami.

City odnieśli niezwykle ważne zwycięstwo na Molineux, ponieważ świetnie eksplorowali przestrzenie za plecami obrońców Wolves. Na wykresie widać jak wiele z wszystkich wykreowanych sytuacji przez The Citizens powstało na skutek prostopadłego podania z głębi pola. Dzięki takich zagraniom City zdobyli oba gole. Do taktyki Manciniego znakomicie pasował Sergio Aguero, którego wybieganie na wolne pozycje siało spustoszenie w szeregach obronnych Wolves.

Wolverhampton tym samym pożegnało się z nadziejami o utrzymaniu w Premier League. Choćby decydujący o spadku mecz z City obnażył fatalną jakość obrony Wilków. Jak dotąd stracili najwięcej goli w lidze (75). Gdy pozwala się rywalom na notoryczne przeciskanie podań przez linię defensywną, trudno marzyć o zachowaniu bytu w najwyższej angielskiej klasie rozgrywkowej.

4. Torres błyszczy, ale z dala od bramki

Obiecująco zapowiadająca się rywalizacja Arsenalu z Chelsea nie przyniosła spodziewanych emocji. The Blues koncentrują się teraz na dwumeczu z Barceloną w Lidze Mistrzów, dlatego na Emirates menedżer Chelsea dokonał aż ośmiu zmian w wyjściowym składzie (został bramkarz oraz para stoperów, której z powodu kontuzji nie dało się zastąpić). Jednym odświeżonych piłkarzy był Fernando Torres.

Gra hiszpańskiego napastnika świetnie obrazowała nastawienie The Blues. Goście głównie dbali o zachowanie czystego konta. Wydawali się zadowoleni z końcowego remisu. Nic dziwnego zatem, że Torres otrzymał sporo zadań w obronie. Hiszpan nieustannie wracał za przeciwnikami, stąd skończył mecz z największą ilością odbiorów spośród wszystkich jego uczestników. (pięć odbiorów widocznych na wykresie). Chelsea ograniczyła się do kontr z wykorzystywaniem szybkich Salomona Kalou i Daniela Sturridge’a, ale ich atakom brakowało dokładności przy ostatnim podaniu.

  1. M.
    24/04/2012 o 16:25

    ad 1. Wnioski odnośnie United-Everton oczywiście sensowne, ale najważniejszy z nich dotyczy z pewnością ‚demonów z przeszłości’ – Evans rozgrywa generalnie świetny sezon, szkoda tylko, że w tym spotkaniu przypominał ‚starego Evansa’. Rio najlepsze lata ma moim zdaniem ze sobą, Rafael i Evra lepsi w ofensywie niż w tyłach i oto efekt. Widziałem również Naniego w 11-tce kolejki. Nie wiem czy mimo wszystko nie na wyrost, ale to tylko moje subiektywne odczucie. On w defensywie w dalszym ciągu daje bardzo niewiele. Jeżeli dobrze kojarzę, to przy dwóch dośrodkowaniach, po których padły bramki dla Evertonu, to właśnie on nie doskoczył bliżej do wrzucającego piłkę.

    ad. 3 Aguero z jego piłkarską charakterystyką idealnie się właśnie nadaje do eksploracji takich wolnych przestrzeni. Świetny zawodnik do gry kombinacyjnej – szybki, szukający gry, będący cały czas w ruchu.

    • 25/04/2012 o 15:03

      Nani zawiódł w obronie. Gdybym nie pisał o Fellainim, zrobiłbym analizę tego jak Osman z Evertonu wyciągał Evrę ze swoich pozycji. Luka na boku dawała kupę miejsca Hibbertowi, który posłał dwa kapitalne dośrodkowania – asysty. Nie pokrył go właśnie Nani.

      Oceniłem jednak, że jego zadania były głównie w ataku. A tam – gol i 2 asysty, największe źródło zagrożenia w linii pomocy.

      Ad.3 – Uwielbiam prostopadłe podania, dlatego dobrze, że ktoś je przepuszcza. Aguero pasuje do tego stylu bardzo dobrze. City ładnie się układa współpraca Aguero z Tevezem i uważam, że w derbach Manchesteru to właście City będzie faworytem. Ale na zapowiedź tego hitu jeszcze będzie czas:)

  2. M.
    25/04/2012 o 22:06

    Bez dwóch zdań City są faworytem. Przede wszystkim ze względu na znacznie większą liczbę opcji ofensywnych. W tych sektorach City mają obecnie więcej do zaoferowania i jedyna szansa dla United, to zneutralizowanie ruchliwości tych zawodników. Ale to będzie szalenie trudne.

  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: