Strona główna > Bundesliga, Premier League > Start sezonu na trzy takty

Start sezonu na trzy takty

Ile razy mama mówiła „nie ciągnij dwóch srok za ogon”? Nie posłuchałem, pociągnąłem aż trzy sroki. Jedną, tłustą i świeżą z Francji, drugą dobrze znaną i ruchliwą z Anglii, trzecią zmienną i tajemiczą z Niemiec. I właśnie tak, trójwymiarowo, zaczął się dla mnie sezon piłkarski 2012/13.

Sroka pierwsza – Francja

Przyznam tu po raz pierwszy, pewnie nie ostatni, że mam wyjątkową słabość do projektów ociekających gotówką. Zajmowała mnie rewolucja Abramowicza w Chelsea, z uwagą patrzyłem na bajońskie sumy wydawane w Manchesterze City. Obu tym klubom kibicowałem, aby wydatki się opłaciły, żeby wpadły jakieś trofea. Miał być pełen sukces, a nie profit jak z lokaty w Amber Gold.

Dlatego też gorąco wspieram działania PSG. „Klub bez historii, który kupuje sukcesy” może ktoś zarzucić. Jednak mnie czaruje ta transferowa zawierucha. Bez nowobogackich lipcowo-sierpniowe transakcje wiałyby nudą. Ot, może Manchester United lub inny Real wziąłby kogoś znanego. Ale na tym koniec. Czy perspektywa zmiany klubu przez gwiazdy z absolutnego szczytu (Zlatan Ibrahimović, Thiago Silva) lub gracza lokującego się tuż za piedestałem (Ezequiel Lavezzi) nie jest intrygująca?

Wodzony tą ciekawością, sprawdziłem co i jak w stolicy Francji. Przebieg meczu otwarcia PSG – Lorient wskazywał bardziej na wynik 4:2, niż 2:2. Skończyło się remisem. Nie warto jednak zbyt mocno śmiać się z Paryżan, bo ich przewaga była ogromna.

Zacznijmy od przyczyn, dla któryś jakieś tam Lorient przyjechało na Parc de Princes i załadowało dwa gola drużynie skazanej na mistrzostwo Francji. PSG w ustawieniu 4-3-2-1 nie miało odpowiedniego balansu między atakiem i obroną. Boczni obrońcy szturmowali do przodu (szalony Christophe Jallet był rewelacyjny w ataku, ale zostawiał ogromne dziury w obronie), a ich pozycji nie asekurowali wystarczająco udanie środkowi pomocnicy. Efektem ofensywne wypady Lorient w przewagach liczebnych. Kto nie widział meczu, niech zajrzy na skrót. Oba gole Lorient (0:06 oraz 1:20 na filmie) padły przy zupełnie rozbieganej defensywie Paryżan, gdzie na gości czekały prawdziwe hektary miejsca.

Struktury obronne zdecydowanie do poprawki. Znacznie lepiej wypadł atak. To spotkanie w wykonaniu PSG było marzeniem dla każdego analityka, szukającego ich sposobu na konstruowanie akcji. Schemat przejrzysty i bardzo skuteczny.

Oto ofensywa PSG w jednym akapicie. Piłka ląduje u stóp środkowego obrońcy (najczęściej Mamadou Sakho) lub pomocnika (Marco Verratti). Teraz mamy trzy opcje: 1) diagonalne podanie górą na wolną przestrzeń na skrzydle, 2) wysoka piłka na główkę Ibrahimovicia, 3) podanie lobem (rzadziej dołem) nad obroną rywali. Naprawdę trudno było policzyć ile razy nad głowami ludzi z Lorient fruwały delikatnie podcinane podania z głębi pola. Działało świetnie. PSG wchodziło swobodnie bokami, miało dziesiątki półdobrych, dobrych i doskonałych okazji na gola. Ibrahimović dominował w powietrzu, ale głową strzelał zawstydzająco niecelnie. Pewnie sposób rozgrywania zmieni się po powrocie do składu rozgrywającego z krwi i kości Javiera Pastore. W Paryżu, wbrew historycznym faktom, nikt nie wywiesi białej flagi, bo potencjał militarny jest okazały.

Jeszcze słówko o Zlatanie. To dopiero pierwszy mecz, ale początki ma bardzo obiecujące. Cofa się do rozegrania, drybluje z pełnym luzem. Jest silny jak tur i obecna strategia PSG może mu służyć bardziej niż w Milanie. Rossoneri stawiali na atak środkiem, bez klasycznych skrzydłowych. W Paryżu wsparcia na boku ma pod dostatkiem i może skorzystać z postury gladiatora.

Zlatan bez problemu rozprawiał się z obroną Lorient

Sroka druga – Anglia

Szybka podróż z Francji na Wyspy Brytyjskie. Tarcza Wspólnoty i od razu szlagier: Chelsea – Manchester City. Jako zadeklarowany fan ligi angielskiej poczułem się jak w domu. Pierwszy gwizdek, ryk trybun Villa Park, znany komentarz z ITV i niespotykana w Ligue 1 intensywność wydarzeń na boisku. Symbolem tej dynamiki stały się bezpardonowe sanki Branislava Ivanovica w nogi Aleksandara Kolarova. Premier League football – dobrze, cię znów widzieć.

Witamy w Premier League

Starcie mistrzów Anglii i mistrzów Europy zostawiło dla mnie więcej pytań, niż dało odpowiedzi. Tarcza Wspólnoty była jak przystawka przed daniem głównym. Na te pytania odpowiedzi będę szukał przez cały sezon.

Pytanie 1: Manchester City oficjalnie eksperymentuje z ustawieniem 3-5-2 (dokładniej 3-4-1-2 z Samirem Nasrim ustawionym tuż za napastnikami).  Czy Roberto Mancini wytrwa przy tej formacji, czy wróci do sprawdzonego 4-2-3-1? Może być wizjonerem, ale może też wypaść na głupca, który porzucił zwycięską formułę. Pierwsze starcie o stawkę z nową taktyką wypadło nieźle. Kapitalnie na prawej stronie spisał się James Milner – cichy bohater całego spotkania. Dzięki niemu City miało ciekawą alternatywę na boku, bez straty inicjatywy w  środku. Z drugiej strony, Stefan Savić (piszę to już któryś raz) nie nadaje się na Etihad Stadium. Z nim trio obrońców wyglądało mniej solidnie, ale na jego miejsce wskoczy niechybnie Micah Richards.

Pytanie 2: Czy Fernando Torres w końcu odpali na Stamford Bridge? Król strzelców EURO 2012 znów nie bał się strzelać, wykończył bramkową akcję z lodem w żyłach. Na sprinterskie pojedynki zapraszał najlepszego stopera Premier League, Vincenta Kompany’ego. Żadnego strachu, jakby znów przywdział czerwoną koszulkę Liverpoolu i miał grać na Anfield. Czy Torres w lidze znów będzie koszmarem rywali?

Pytanie 3: Jak ustawić linię pomocy Chelsea? Rozwiązanie zagadki będzie kluczowe dla pozycji w klubie menedżera Roberto di Matteo. Talentu jest od groma, a miejsc ledwie pięć. Gdzie w tym wszystkim odnajdzie się Frank Lampard? Co z Edenem Hazardem? Belg wykazał tendencję do ścinania akcji, co wróży piękną współpracę z Ashleyem Colem. Kto zagra na defensywnym pomocniku, bo John Obi Mikel chyba zbytnio rozkochał się w drobnych błędach?

Pytanie 4: Samir Nasri czy David Silva? W poprzednim ustawieniu City znalazło się miejsce dla obu. Teraz pozycja ofensywnego pomocnika jest tylko jedna. Ja stawiam na Hiszpana, a Mancini?

Pytanie 5: Czy uda się utrzymać wysoki poziom mojo u Carlosa Teveza? Argentyńczyk fruwa, wydaje się lekki jak piórko. Przepracowany okres przygotowawczy bez żadnych fochów wyraźnie mu służy.

Sroka trzecia – Niemcy

Na deser został Superpuchar Niemiec, czyli klasyk ostatnich sezonów. Skażony wicemistrzostwem Bayern kontra wzrastająca Borussia. Bawarczycy wreszcie przełamali fatalną serię porażek z Dortmundem. Ale nie tak prędko fani z Monachium. Bayern w wersji pierwsza połowa, a Bayern w wersji druga połowa to dwie kompletnie inne drużyny.

Ta pierwsza zachwyciła płynnością ataku i wymianą pozycji. Thomasa Muellera można było dostrzec wszędzie, tak chętnie pokazywał się do gry. W drugiej części meczu boisko mu już nie wystarczyło i chyba latał gdzieś po trybunach, bo z murawy kompletnie zniknął. Arjen Robben schodził do środka, wbiegał do prostopadłych podań, a później już tylko holował krótko piłkę w swoim stylu (no dobra, udał mu się jeden rajd).

Różnica w jakości gry leżała w kontrolowaniu środka boiska. Najpierw spokojnie rozgrywał Bayern, długo utrzymywał się przy piłce, dlatego Dortmund tylko ganiał za podaniami. Potem role się odwróciły. Borussia wyskoczyła pressingiem, rozłożyła skrzydła, wciągnęła do gry Roberta Lewandowskiego. Kapitalnie ze stałych fragmentów gry kopał Marco Reus i tylko krzywo dostawione czoło Lewandowskiego i Matsa Hummelsa pozbawiło go asysty po dośrodkowaniach.

Ostatni akapit, obiecuję, poświęcam pytaniu o Bayern. Chodzi o napastnika. Mario Gomez w zeszłym sezonie aż pluł bramkami, więc chyba nie było wielkiej potrzeby zmiany. Ale do Monachium przyjechał świetny na EURO Mario Mandzukić. W przeciwieństwie do Gomeza, Chorwat cofa się po piłkę i nadaje Bayernowi więcej płynności. Jego podanie prostopadłe do Robbena przy drugim trafieniu gospodarzy było zdecydowanie najładniejszym momentem meczu. Jak pokazał, sam potrafi wykańczać akcje. Zatem Gomez czy Mandzukić?

Mandzukić, czyli nowy superstrzelec w Monachium?

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: