Strona główna > Premier League, Taktyczne > Mecze wygrywa się w głowie (głową)

Mecze wygrywa się w głowie (głową)

Świat stoi na głowie. Manchester United podrasowany pierwszoligowymi transferami zaczyna bój o odzyskanie Anglii z dołu tabeli. Everton, który za punkt honoru zwykł sobie stawiać świetną grę dopiero od stycznia, przez 60. minut zdemolował Czerwone Diabły. W czasach dominacji Hiszpanii i wysławiania gry krótkimi podaniami, bohaterem Goodison Park został chłop jak dąb, który rozstawiał wszystkich w powietrzu.

Marouane Fellaini, bo o nim mowa, zagrał na nosie angielskim dziennikarzom wybierającym jedenastkę kolejki już po weekendowych meczach. Trzeba było się wstrzymać. Na początku nowego sezonu w Anglii żaden piłkarz tak mocno nie zdominował rywali, nagłówków gazet, analiz spotkania. Belg większość kariery w Evertonie spędził w środku pola, bliżej mu było do defensywnego pomocnika. Z United wyszedł podwieszony pod napastnika i zaczęło się przedstawienie.

Wykres wygranych główek Belga mówi wszystko. Spójrzmy tylko na pole karne United – przepaść. Co dziwne, przez większość meczu z Fellainim skakał Michael Carrick, czyli stoper z konieczności. Biedny reprezentant Anglii po tym meczu nagrody FIFA dla Obrońcy Roku nie zdobędzie. Dawał się przepchnąć, minąć i wyprzedzić, rewanżując się tylko długimi pociągnięciami podań. Ale tak bywa, gdy departament obrony spustoszy plaga (swoją drogą, United powinni pomyśleć o wymianie fizjoterapeuty. Ile kontuzji można zaliczyć na sezon?).

Choć to Carrick przegrał najważniejszą główkę, która dała gola o wadze trzech punktów, nie w jego kopnięciach zrodziła się porażka Manchesteru. To wszystko przebłysk Fellainiego. Belg przesuwał nawet Nemanję Vidicia, zwykle kojarzonego z jakimś solidnym murem.

Zwycięstwo Evertonu zostało osiągnięte w stereotypowym stylu z boisk Premier League. Mówisz Anglia, myślisz fizyczna walka, wysokie tempo i poświęcenie. O to pierwsze dbał Fellaini, drugie dawali boczni obrońcy, a poświęcenie dodali niezłomni Sylvain Distin i Phil Jagielka. Obaj umówili się, że pomeczowy splendor zbiorą po równo, bo w kluczowych statystykach mieli te same cyferki – 13 wybić i dwa bloki. Nic dziwnego, że Distina z boiska (po pierwszym spotkaniu sezonu) musieli zeskrobywać szpachelkami.

Jednak sporym nadużyciem byłoby wieszczenie kryzysu w Manchesterze. Wręcz przeciwnie, pewne oznaki są bardzo zachęcające. Herosem Czerwonych Diabłów był człowiek, na którego temat jeszcze kilka miesięcy temu mogłaby powstać okazała książka dowcipów. David de Gea fruwał, odbijał i jakąś nadprzyrodzoną siłą skierowywał akcję Evertonu na obramowanie bramki lub tuż obok słupka. Jeśli najsłabsze ogniwo United z pierwszej połowy zeszłego sezonu będzie tak dalej wyglądać, to huh…

Nie ma co ukrywać, że większość obserwatorów czekała na Robina van Persiego w nowej czerwonej koszulce z diabłem na piersi, zamiast kanonierki. Jako, że sir Alex Ferguson dawkował emocje, trzeba było zadowolić się debiutem Shinji Kagawy. Dla mnie poniedziałkowe wyczyny Japończyka nie stanowiły żadnej nowości, w końcu kilka razy widziało się jego telepatyczne porozumienie z Robertem Lewandowskim w Dortmundzie. Adaptacja do nowej ligi, w jednym z największych klubów świata? Phi, żaden problem. Kagawa zaliczył najwięcej podań w strefie ataku, stworzył najwięcej okazji w ekipie gości. Znakomicie się ustawiał w „dziurze” między obroną i pomocą Evertonu, gdzie swobodnie przyjmował kolejne podania. Już na starcie nawiązał nić porozumienia z Waynem Rooneyem. Choć realizator wypchnął go w prezentacji składów na skrzydło, on stał na środku, a bok boiska zostawił Danny’emu Welbeckowi (który schodząc do centralnej strefy sprawił, że United grali praktycznie pozbawieni lewej strony w ofensywie).

Wpływ Kagawy zmalał nieziemsko, gdy na plac gry wszedł van Persie. Stało się to, czego obawiałem się w niedawnym wpisie. Jak pomieścić tyle ofensywnych talentów, aby każdy grał na swojej pozycji i nie załamał tym samym balansu w zespole. Van Persie, co zauważył sam Ferguson, był traktowany nieco jak ciało obce. Szkot musi wydumać jeszcze sposób, na zmontowanie właściwego ustawienia ze swoich oszałamiających zasobów.

  1. M.
    22/08/2012 o 09:29

    Wiedziałem🙂
    Czekałem na Twój wpis, zdając sobie sprawę, że głównym tematem będą wygrywane pojedynki główkowe Belga. Nie dało się tego przeoczyć. Oglądałem w całości tylko pierwszą połowę spotkania, ale Fellaini zmasakrował pod tym względem defensyweę United. Nie podobało mi się też to, że tak naprawdę to Everton był bliższy strzelenia drugiej bramki, niż United trafienia choć raz … Sezon jest długi i nie ma co się zbytnio denerwować, ale nie można tego lekceważyć. W minionym sezonie mistrz został przegrany stosunkiem bramek, a teraz już na starcie 3 punkty straty do City. Wiadomo już dokładnie co jest z Aguero? Bo mam go w Fantasy😉

    • 22/08/2012 o 10:05

      Nic jeszcze nie podawali oficjalnie, ale slyszalem, ze wypadnie tylko na miesiac. Choc nie zdziwie sie, gdy pauza bedzie na 6 msc.

      Everton po strzeleniu bramki baaaaardzo sie cofnal, wiec kotlowalo sie co rusz. Jednak Distin z Jagielka rzadziłi w powietrzu. Jedyny blad to jak pilka spadla do Kagawy, ktory wylozyl Cleverleyowi na czysty strzal, ale pilke wybil Jagielka.

  2. M.
    23/08/2012 o 07:42

    http://www.bbc.co.uk/sport/0/football/19312884
    Nie jest źle, ale transfer w Fantasy potrzebny.

  3. 02/05/2014 o 02:20

    Thanks for every other great article. Where else may anyone get that type of
    info in such an ideal method of writing?
    I have a presentation subsequent week, and I’m on the search for such info.

  1. 27/08/2012 o 18:15
  2. 24/09/2012 o 19:33
  3. 11/02/2013 o 16:34

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: