Strona główna > Premier League > Kolejka w cieniu genialnego Holendra

Kolejka w cieniu genialnego Holendra

Gdybym był wyjątkowo leniwy i zechciał opisać weekendową serię meczów Premier League jak najmniejszym wysiłkiem, postawiłbym na literki: RVP. Inicjały Robina van Persiego i wszystko jasne. Dzięki Holendrowi stereotypowe zwycięstwo Manchesteru United wyszarpane w ostatnich sekundach nabrało nieco innego wymiaru.

Tak się powinno wydawać 20 mln funtów

Czerwone Diabły aż dwa razy musiały gonić za nieznającym strachu Southamptonem, któremu ton nadawał Ricky Lambert. Do sensacji zabrakło odrobinki. Jubileuszowy 1000 mecz ligowy sir Alexa Fergusona w Manchesterze United (jeśli ktoś to powtórzy, to… Cholera, nie da się!) został okraszony w stylu, w którym chłopcy z Old Trafford nie mają sobie równych. Jeśli siedzisz przed telewizorem i widzisz przegrywającego faworyta, to wiesz, że właśnie United mają największe szansę na wyciągnięcie wyniku. Ot, już taka natura. Koszmarna dla każdego fana bez diabelskiej koszulki.

Jak niewiele brakowało, by van Persie został kozłem ofiarnym potknięcia w Southampton. Jego kopia rzutu karnego Panenki/Pirlo przypominała moje próby odwzorowania rysunku konia w galopie. Wstyd i tyle. Niestety, ja nie narysuję niczego ładniejszego, a Robin zabrał się z miejsca do naprawiania szkód. Instynkt snajpera i umiejętne zajmowanie pozycji – prosty przepis na dwa gole w końcówce. Jednak największe wrażenie zrobiła pierwsza bramka. Typowy van Persie, żywcem wycięty z Arsenalu i wklejony w schemat United. Holender zgrabnym ruchem odbija od pilnującego obrońcy, przyjmuje (lub ładuje bez zastanowienia) i trafia w piłkę z zegarmistrzowską precyzją. Klasa.

Klasyczny gol van Persiego

Jakości uderzenia van Persiego przez długaśne minuty brakowało zapowiadanemu na szlagier starciu Liverpoolu z Arsenalem. Przy wyliczaniu niechlujnych zagrań, nieprzemyślanych podań i drobnych błędów z obu stron brakowało palców, nawet gdyby do rąk dołożyć stopy. Kilka koszmarków zdarzyło się Stevenowi Gerrardowi, który drugim już wątpliwym występem postawił pod znakiem zapytania swoją przydatność w systemie Rodgersa.  Jego wpadka zrodziła szansę na kontratak dla Arsenalu.

Właśnie ta kontra zakończyła posuchę strzelecką Kanonierów. Choć wykończenie Lukasa Podolskiego (świetnie grało mu się w systemie szybkich ataków) było niczego sobie, jednak absolutnie najpiękniej w tej akcji wypadł Santi Cazorla. Obejrzyjcie tę akcję raz jeszcze i zobaczcie, jak niewiele trzeba, by wykiwać rywala. Cazorli wystarczyły dwa kroczki w tył, aby mieć kilka metrów wolnej przestrzeni na rozpoczęcie biegu i wybranie właściwego momentu do podania zwrotnego. Na takie inteligentne ruchy stać Davida Silvę, Carlosa Teveza, Edena Hazarda, Juana Matę i paru innych. Widzicie wśród tych nazwisk najlepszych rozgrywających Premier League? Tak prosta wiedza, a jakby niedostępna szerokim masom zawodników. Oczy zwykle gonią za piłką, ale co po niej, gdy nie ma gdzie się przemieścić?

Cazorla był tylko uwieńczeniem znakomitego mechanizmu środka pola Kanonierów. Liverpool w tej strefie straszył tylko Joe Allenem (znów świetny w utrzymaniu piłki i rozrzutach podań, taki mini-Alonso). Nuri Sahin wybierał bezpieczne rozwiązania i brakowało mu kondycji. Dlatego na tak wiele mogli sobie pozwolić Abou Diaby z Mikelem Artetą. Ten pierwszy, wracający do podstawowego składu po sporej absencji, przyjmował piłkę pod pressingiem, jakby naciskali go 3-miesięczni chrześniacy. Obroty ze zwodem, dryblingi, a do tego odbiory z przechwytami. Występ kompletny, tylko czy uda mu się utrzymać taki poziom w kilku kolejnych spotkaniach?

Przegrana w środku boiska utrudniła życie Rodgersa, ale jeszcze nie przekreśliła szans The Reds. Gospodarzy dobiła kompletna impotencja w ataku. Tak wyraźna, aż bolały zęby. Luis Suarez znów wolał przetaczać się po murawie Anfield, niż stać na nogach i próbować strzelać. Jego drybling był niedorzecznie bezproduktywny, podobnie jak praca na boku Fabio Boriniego. Jeśli nadzieją Liverpoolu ma być 17-letni Raheem Sterling, najlepszy z napastników (choć w drugiej połowie zgaszony przez Carla Jenkinsona), to zapowiada się trudny rok na Anfield. Tym bardziej, że Rodgers zamiast obiecanego gracza ofensywnego, dostał wielkie nic. Menedżer Liverpoolu nie krył rozczarowania brakiem aktywności transferowej. Teraz dużo trudniej ułożyć mu linię ataku. Jedyne momenty, gdy The Reds robili pod bramką Arsenalu coś z zalążkiem groźnej sytuacji, wynikało z krótkich podań dwójkowych Gerrarda i Jonjo Shelveya na małej przestrzeni.

Bezradność ofensywna Liverpoolu wynikała też w dużej części z organizacji obrony Kanonierów. Grzecznie wracali obaj skrzydłowi. Podolski wręcz obrzydzał życie Glena Johnsona. Co jakimś trafem przeszło przez pierwszą linię zasieków, zaraz zbierał Thomas Vermaelen. Znakomity występ Belga. Odbierał, blokował, wybijał. Kiedy trzeba, krył pozycję ofensywnego Kierana Gibbsa – model właściwego ustawienia stopera. W angielskich mediach pod niebiosa wychwalają wpływ asystenta Steve Boulda, guru defensywy w północnym Londynie. Faktycznie, defensywa chodzi jak powiązana na sznurkach. Choć jedyna uwaga dotyczy sytuacji, gdy Suarez dwukrotnie obnażył braki szybkościowe Pera Mertesackera – wydaje mi się, że Laurent Kościelny lepiej spisałby się na jego miejscu.

Perfekcyjny Vermaelen

Legenda – żółte kropki – udane wybicia, szare kreski – bloki, żółte krzyżyki – odbiory, zielone romby – przechwyty

Szansy do przetestowania niepokonanej na razie obrony Arsenalu nie dostał Andy Carroll. Anglik został wypchnięty do West Hamu, klubu stworzonego pod jego charakterystykę. Ręce zaciera Sam Allardyce, bo wie, że zrobił znakomity interes. Wypożyczył napastnika, który jeszcze półtora roku temu kosztował 35 mln funtów. Jak świetnie pasuje mu do strategii pokazała pierwsza minuta starcia z Fulham. Carroll wygrał przebitkę na główce, a jego partnerzy już wiedzieli jak zebrać strąconą piłkę.

Główki Carrolla i dobieganie West Hamu do „drugich” piłek

Młody Anglik wygrał 9 pojedynków powietrznych i nie robił tego na marne. Zawsze pod niego podchodziło dwóch, trzech partnerów w oczekiwaniu na piłkę. Takie gremialne doskakiwanie przydało się też przy wybiciach graczy Fulham (prawa strona wykresu). Podopieczni Martina Jola tylko 4 razy na 17 prób dobrze oddalali zagrożenie spod bramki. Zbyt często piłka lądowała pod nogami zawodnika Młotów – z resztą, w ten firmowy sposób padł gol na 3:0.

Jednak to nie Carroll wywołał na mnie największe wrażenie w zwycięskim zespole. Dużo bardziej podobał mi się Ricardo Vaz Te. Ten wysoki chłopak nie służy tylko jako maszyna do główek. Rusza się wyjątkowo żwawo i chętnie drybluje. Stawiał swój stempel na 70-80% ataków West Hamu.

Prywatną frajdę w miniony weekend sprawiła mi też celność przewidywań z punktu 10 w piątkowej zapowiedzi. Robert Snodgrass wpakował bramkę Tottenhamowi na wagę remisu i kręcił obroną Kogutów, jak tydzień temu rywalami z QPR. Aż dziwne, że musiał tyle czasu czekać na to, aby z Leeds wyciągnął go zespół Premier League. O wyczynach Carrolla pisałem już wyżej i jego przebłysk także udało mi się odgadnąć. Podobnie jak w przypadku Hatema Ben Arfy. O jego formie niech poświadczy poniższy film (zwracam uwagę, że strzelał słabszą, prawą nogą… Słabszą?)

JEDENASTKA 3. KOLEJKI PREMIER LEAGUE

Jussi Jaaskelainen (West Ham)

Rio Ferdinand (Man United), Thomas Vermaelen (Arsenal), Aleksandar Kolarov (Man City)

Ricardo Vaz Te (West Ham), Mark Noble (West Ham), Abou Diaby (Arsenal), Robert Snodgrass (Norwich)

Santi Cazorla (Arsenal)

Carlos Tevez (Man City), Robin van Persie (Man United)

  1. M.
    04/09/2012 o 08:11

    Wykrakani rzeczywiście również z komentarzy i Ben Arfa i Dembele🙂
    Kapitalna bramka Francuza, ale i Belg dał mocy w debiucie z ławki. Dla mnie oczywistym jest pierwszy skład dla Dembele. AVB musi znaleźć dla niego miejsce w takiej formie.

    Już teraz widać jak olbrzymie znaczenie dla tempa gry Arsenalu ma mały żołnierzyk z Hiszpanii. Super zawodnik. Staranny z piłką przy nodze, dopieszczone podania, bez grania na pałę – taki jakich lubię. Ma też coś czego czasem brakuje moim zdaniem Kagawie – odwagę w ruszeniu do przodu. Japończyk jest na razie trochę schowany w akcjach ofensywnych, mało penetruje pole karne rywali.

    Jedna uwaga krytyczna – absolutnie nie mogę się zgodzić z obecnością Ferdinanda w 11-tce kolejki. Oglądałem całe spotkanie i Rio z Vidicem byli bardzo niepewni, a jak na mecz S’oton (nic Świetym nie ujmując), zdecydowanie zbyt często kotłowało się pod bramką United.. Gibbs lub Jenkinson, ewentualnie McAuley z WBA – strzelił bramkę i wraz z całą defensywą nie dał się zdominować Jelavicowi i Fellainiemu, a to jak wiadomo nie jest łatwe.

    • 04/09/2012 o 10:45

      Dembele spokojnie wpadnie do pierwszej jedenastki, jestem o tym pewny. Widzę go przed Parkerem i za Sigurdssonem.

      Kagawa też ma ciąg do przodu, jeszcze to zobaczymy. Moim zdaniem Japończyk więcej dochodzi do pozycji strzeleckich w polu karnym, niż Cazorla, który lubi uderzać z nieco dalszych odległości.

      Ferdinanda z Southampton będę oglądać za chwilę, bo dotąd zerknąłem tylko na skrót. Jego miejsce zrobiłem na bazie statystyk obrony, bo miał je niesamowicie dobre (1 odbiór, 3 przechwyty, 20 wybić od bramki w tym 12 skutecznych, 1 zablokowany strzał). Jenkinson fajnie w obronie, ale nie zapomnę mu dwóch katasfrofalnych strat na swojej połowie, które z łatwością mogły być zaczątkiem bramki.

      McAuleya widziałem też w całym meczu – fajnie grał na główce i czyścił, ale Fellaini i tak nie był tak słaby, jak sugerowały to skróty. Dalej jego siła fizyczna okazywała się często za dużą przeszkodą dla obrony WBA.

  1. 05/09/2012 o 15:15
  2. 08/09/2012 o 18:41
  3. 11/09/2012 o 16:16
  4. 07/10/2012 o 15:02
  5. 11/03/2013 o 15:21

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: