Strona główna > Premier League, Zapowiedzi > Hillsborough, derby Londynu, Owen – zapowiedź 4. kolejki EPL

Hillsborough, derby Londynu, Owen – zapowiedź 4. kolejki EPL

Komu dłużyła się przerwa na reprezentacje, ręka do góry! Choć na powrót do akcji w Premier League większość kibiców nie musiała czekać tyle, co Reading (3,5 tygodnia), to pauza i tak była zbyt długa. Co będzie godne uwagi w czasie najbliższych trzech dni z najfajniejszą ligą świata?

1. Długo wyczekiwany moment na Anfield

W minioną środę Liverpool Football Club odniósł zwycięstwo ważniejsze niż punkty wyrwane na boisku. Po 23 latach oczekiwania, angielski establishment wreszcie posypał głowę popiołem i oczyścił kibiców The Reds z odpowiedzialności za katastrofę z Hillsborough. Specjalna komisja badająca dokumenty na temat tragedii ujawniła wstrząsające informacje – o próbie przykrycia niekompetencji policji i innych służb (choćby przez retuszowanie zeznań), o 41 ludziach, którzy mogli zostać uratowani, gdyby akcja przebiegała sprawniej. Odwieczne wołanie o „Justice” (Sprawiedliwość) zostało wysłuchane.

W tak napiętej atmosferze Liverpoolowi przyjdzie walczyć na boisku Sunderlandu. Jedną, najważniejszą wygraną The Reds mają za sobą. Teraz muszą zejść na ziemię i powalczyć o pierwszy triumf ligowy tego sezonu. Nie będzie łatwo. Sunderland bazuje głównie na pracy skrzydłowych i poszukiwaniu w ataku silnego Stevena Fletchera, a Liverpool w pojedynkach w powietrzu wysoko nie fruwa. Piłkarze z Anfield w tym sezonie przegrali aż 62% główek.

2. Wielkie derby, ale…

Kto śledzi Premier League dla ognistej atmosfery trybun, wrzasków, wrzawy i emocji – niech prędko zaplanuje oglądanie starcia QPR z Chelsea. Dla Rangersów derby zachodniego Londynu są meczem nad meczami. Niechęć do The Blues jest tak powszechna, że w programach meczowych na Loftus Road wspomina się dawne triumfy nad rywalami.

Małe „ale”. Choć fani QPR zaznaczyli sobotnią grę grubym, czerwonym mazidłem – dla kibiców Chelsea to spotkanie jak każde inne. Ich bardziej zajmuje rywalizacja z Arsenalami, Tottenhamami, a nawet Fulham.

Czystopiłkarskie argumenty leżą w pełni po stronie The Blues – jedynego klubu ligi z kompletem zwycięstw. Jednak podczas tego spotkania i tak wszystkie oczy będą zwrócone na przedmeczowe powitanie zawodników. Po procesie sądowym Johna Terry’ego za rasistowskie odzywki, Anton Ferdinand na 99,9% odmówi podania ręki kapitanowi Anglii. Podobnie jak Ashley’owi Cole’owi, który zeznawał na korzyść Terry’ego. JT leczy kontuzje, ale gazety angielskie podają, że jest wyjątkowo zmotywowany do wzięcia udziału w grze. Nie chce pokazać, że chowa głowę w piasek. Będzie gorąco.

3. Wracamy do 2006 roku…

Każdy z nas w głębi serca ma nutkę sentymentalności. Widok dawnych bohaterów na nowo postawionych do życia wykrzywia twarz w niekontrolowanym uśmiechu. Dlatego nie mogę się doczekać, aż znów do życia w Premier League wróci Michael Owen. Niedawno napastnik przypomniał się telewizyjnej widowni, gdy ze swoją partnerką wzięli udział w programie badającym ich znajomość. Okazało się, że mąż pani Owen jest dla niej nieodgadnioną tajemnicą. Miejmy nadzieję, że na piłkarzu lepiej się na nim działacze Stoke.

Po ledwie czterech meczach w zeszłym sezonie dla Manchesteru United, były gwiazdor Liverpoolu znów czuje się potrzebny. Stoke przyjęło go z otwartymi ramionami, a menedżer Tony Pulis zachował nawet dla niego prestiżową koszulkę z numerem 10.

Owen znów stworzy duet z Peterem Crouchem na miarę Flipa i Flapa. Znajomość z reprezentacji Anglii (ich partnerstwo dawało kadrze gola co 52 minuty gry) z pewnością przyda się na poziomie klubowym. Świadomość ruchów kolegi z ataku jest nie do przecenienia. Problem w tym, że Owen długo leczył kontuzje i dawno nie wąchał trawy z poziomu boiska. Braki ogrania sprawią zatem, że mecz z Manchesterem City pewnie zacznie na ławce rezerwowych. Ale gdy wejdzie… Drżyjcie mistrzowie Anglii!

4. Tak źle i tak niedobrze

Kiedy dokonujesz transferu, w kontrakcie nie ma zapisu, że musisz grać. On musi rywalizować z trzema dobrymi bramkarzami. W tym momencie Brad [Friedel] radzi sobie znakomicie. Zasługuje na grę i będzie dalej grać – zapowiedział Andre Villas-Boas po zakupie Hugo Llorisa.

Numer jeden reprezentacji Francji nie był zadowolony z komentarzy nowego menadżera. Niesnaski powstały jeszcze zanim Lloris na dobre rozgościł się w szatni Tottenhamu.

Jednak Friedel ratował pióra Kogutów w starciach z West Bromem i Norwich. Sadzanie go na ławce po tak udanych występach? Ryzykowne. Podobnie jak trzymanie niecierpliwego, przyzwyczajonego do łapania piłek w meczach Llorisa. Villas-Boas musi zacząć wygrywać i w niedzielę czeka go poważna decyzja personalna. Prawdziwy „wybór Zofii”… Dlatego uważnie śledźcie składy meczowe na starcie z Reading.

5. Kanonier z cienia

Dla polskich kibiców EPL najważniejsza informacja weekendu to powrót do bramki Arsenalu Wojciecha Szczęsnego. Koniec patriotycznych newsów:)

W spotkaniu Arsenalu z Southampton znacznie chętniej zerknę na postawę w ataku Oliviera Girouda. Francuz na razie kojarzy się z dwoma poważnymi pudłami, dziwną próbą lobu z 35 metrów i zerowym bilansem goli na koncie. Łatwo szydzić, ale warto zwrócić uwagę na jego rolę w systemie ofensywnym Kanonierów. Arsenal wreszcie ma napastnika zbierającego wysokie piłki, silnego fizycznie – udowodnił to choćby w równej walce ze stoperami Liverpoolu. Dzięki temu londyńczycy mogą szybciej przenosić akcje do przodu, a nie zawsze bawić się w tkanie koronkowych natarć. Jak Francuz odpali, może być hitem sezonu.

6. Uroki reprezentacji

We wstępie popsioczyłem nieco na przerwę reprezentacyjną. Aby zachować ciągłość kompozycji, zamknę podobnym motywem. Gra dla drużyn narodowych nie wyszła na zdrowie liderom ataku Manchesteru United Robinowi van Persiemu i Shinji Kagawie. Choć nóg nie pourywali, niekoniecznie muszą wystąpić przeciwko Wigan.

Jeśli takie urazy miały się zdarzyć, teraz jest na to najlepszy moment. Nawet bez Holendra i Japończyka Czerwone Diabły powinny z uśmiechem na ustach rozprawić się z The Latics, których pokonali u siebie osiem razy z rzędu, a w pięciu minionych starciach na Old Trafford z Wigan nie tracili nawet bramki.

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: