Strona główna > Premier League, Taktyczne, Twarze EPL > Błędy obrzydzają rewolucję Rodgersa

Błędy obrzydzają rewolucję Rodgersa

Strata piłki tuż przed własną bramką – upiekło się. Złe podanie w wyprowadzaniu akcji – groźnie, lecz bez konsekwencji. Liverpool zaliczył ze Stoke pierwsze czyste konto w lidze. Ale występowi The Reds znów towarzyszyły koszmarne błędy indywidualne.

Tevez bezlitośnie wykorzystuje wpadkę Skrtela

Nowe wytyczne

Wpadki to część futbolu równie powszechna co strzały i odbiory piłki. Przytrafiają się każdej drużynie. W Liverpoolu zdarzają się zdecydowanie zbyt często. Co więcej, rywale bezlitośnie karcą The Reds za tę niefrasobliwość. Przez błąd jednostki nawet najlepszy występ zespołowy i plan na mecz dopracowany w detalach można wyrzucić do kosza.

Nagromadzenie pomyłek bierze się ze stylistycznej rewolucji narzuconej przez nowego menedżera Brendana Rodgersa. Trener wymaga rozgrywania akcji krótkimi podaniami już od samej bramki. W założeniu ma to ograniczać ryzyko szybkiej utraty piłki po wznowieniu. Nie warto oddawać posiadania za darmo. Przeciwnik bez piłki, choćby miał w kadrze jedenastkę Messich, bramki przecież nie zdobędzie.

Widać to choćby po statystykach podań bramkarza. Jose Reina podaje średnio z dokładnością świetnej klasy pomocnika – ponad 83% celnych zagrań. Hiszpan kiedy tylko może, adresuje piłkę do najbliższego kolegi. Stanowi pierwszą linię konstruowania akcji Liverpoolu.

Bilans strat

Mnogość podań pod własnym polem karnym przypomina pracę sapera. Jest mało spektakularne, ale każde niepowodzenie pachnie katastrofą. Trudno odszukać w pamięci mecz Liverpoolu w tym sezonie bez jakiejś gafy. Przed Stoke liverpoolczycy przegrali z Udinese po samobóju. Pięciobramkowy festiwal strzelecki w Norwich zatruły kiksy Reiny i Martina Skrtela, które pozostawiły niedosyt po inaczej udanym popołudniu. Przeciwko Manchesterowi United wyśmienitą grę The Reds zatrzymała bezmyślna czerwona kartka Jonjo Shelveya. Arsenal skorzystał na lekkomyślnym podaniu samego Stevena Gerrarda, a potem Kanonierzy dobili rywali po błędzie bramkarskim Reiny. Świetny występ z Manchesterem City dał tylko remis, bo w końcówce Skrtel zamiast do bramkarza, podał prosto pod nogi Carlosa Teveza. Ten sam Skrtel dał się niemiłosiernie ogrywać przez graczy West Bromwich na inaugurację rozgrywek. Każdy tydzień dopisuje do tej listy coraz to nowsze, równie zawstydzające pomyłki.

Pracujemy bardzo ciężko nad pozbyciem się błędów. Możemy być naprawdę silni jako drużyna, jeśli się ich wyzbędziemy – ocenia Rodgers. Jak dotąd wpadki indywidualne postawiły pytania nad sensem wprowadzania tak kompleksowych zmian. Kilku piłkarzy w kadrze The Reds wydaje się niepredysponowanych do wytycznych Rodgersa. Straszliwie cierpi Skrtel. Techniczne pomyłki zalicza Reina. Często na złym ustawieniu łapany jest Glen Johnson. W tylnej formacji jedynie stoper Daniel Agger i pomocnik Joe Allen – obaj kapitalni w grze po ziemi – w pełni odnaleźli się w nowych realiach.

Bezzębna ofensywa

Czy podejmowane ryzyko przekłada się na wymierne profity? The Reds w większości meczów dominują w posiadaniu piłki, kontrolują rytm gry. Znajdują się w czołówce Premier League pod względem oddawanych strzałów. – Po naszych meczach z City i United, powinniśmy mieć o sześć punktów więcej – uważa kapitan Gerrard.

Liverpoolowi już drugi rok z rzędu brakuje ostatniego podania. Brakuje umiejętności sforsowania defensywy rywali, którzy przy wolnym kleceniu akcji zdążą dokładnie poukładać szyki obronne. A nawet jeśli uda się przebić przez te zasieki, boleśnie zawodzi wykańczanie okazji. Dlatego Liverpool od sześciu meczów u siebie nie potrafi sięgnąć po komplet punktów, a w ligowej tabeli wciąż siedzi w dolnej połówce.

Przywoływane błędy są tym bardziej widoczne, gdy nie równoważy ich bilans zdobytych goli. Taki luksus jak w Norwich, gdzie nawet dwie bramki po prostych pomyłkach zniwelowało pięć trafień The Reds stanowi wyjątek. – Nie może być tak, że musimy strzelać trzy, cztery lub pięć goli, aby wygrywać mecze – słusznie dostrzega menedżer z Anfield. Liverpool nie doskoczy do krajowej czołówki, jeśli nie będzie potrafił regularnie zwyciężać w wyrównanych spotkaniach, choćby jedną bramką.

Na szczęście dla Liverpoolu, Rodgers nie wydaje się niewolnikiem swojej taktyki. Ma określoną wizję, ale potrafi nieco od niej odejść. Pokazał to mecz ze Stoke. The Reds znacznie częściej przenosili swoje ataki w bardziej bezpośredni sposób, korzystając z dłuższych przerzutów piłki na wolne pole.

Choć wyniki Rodgersa dotąd niczym nie różnią się od tych osiąganych przez niechcianego Roya Hodgsona, na Anfield wciąż panuje optymizm. Atrakcyjna, pełna potencjału strategia nowego trenera zyskała uznanie i poparcie trybun oraz władz klubu. Po Liverpoolu gołym okiem widać rękę Rodgersa w celności podań. Sporo dobrego przynosi też odważne wprowadzanie do składu młodzieży z akademii The Reds. Ale na nic się to zda, jeśli liverpoolczycy będą wciąż sami stwarzali rywalom idealne szanse bramkowe. Wtedy, niezależnie od uroku odświeżonej drużyny, The Reds przez sezon przejadą z zaciągniętym hamulcem ręcznym.

  1. Radek
    10/10/2012 o 17:48

    Fajny artykuł. Indywidualne błędy to zmora Rodgersa w pierwszych kilkunastu meczach. Jeśli ktoś sądził, że tak wyraźną rewolucję w sposobie gry uda się wprowadzić w kilka tygodni i bez bólu musiał się mocno zawieźć. Całe szczęście ma on poparcie w klubie i u kibiców, dlatego nie porzuci łatwo pod presją swoich założeń. Liverpool to przecież drużyna od trzech sezonów zagubiona(ostatni rok Beniteza), nierozumiejąca trenera(Hodgson) lub mocno przewidywalna i staroświecka(Dalglish). Rodgers wchodził z dobrze znaną wszystkim filozofią gry skupioną na posiadaniu piłki, co leży w kontraście do bezpośredniego futbolu z ostatnich kilkudziesięciu miesięcy, do której mieli podobno pasować Carroll, Adam czy Downing. Teraz dokonano sporych zmian kadrowych, ale ciągle obrona jest bez zmian. Pierwszy raz wymaga się od nich jednak większego ryzyka w grze i ograniczenia gry długim podaniem. Z czasem będą w stanie lepiej oceniać ryzyko podania i zagrywać z większym spokojem nawet pod presją. Rodgers nie zrezygnuje z takiej gry, bo to kluczowy element jego taktyki polegającym na przenoszeniu ciężaru gry w sposób kontrolowany, krótkimi podaniami, najczęściej poprzez Allena. Wątpliwe jest, żeby Carragher zdołał się w pełni do tego przystosować, ale Skrtel z Johnsonem mogą sobie z tym poradzić. Oczywiście łatwiej byłoby Rodgersowi jakby nie musiał starszych piłkarzy uczyć innej gry a miał środki na ściągnięcie graczy lepiej przystosowanych stylem do jego filozofii, ale to nie City, PSG czy Real a ostatnie i jedyne duże pieniądze jakie klub widział po sprzedaży Torresa zmarnował już Dalglish i na nich zbudowano mocne Newcastle. Pokrzepiające jest to, że za sprawą hiszpańskich(Benitez, Borrell, Segura) zmian w szkoleniu młodzieży Liverpool posiada zdolnych nastolatków, którzy dużo lepiej nadają się do systemu Rodgersa. Stąd ich taka duża obecność w składzie.

    Co do bezzębnego ataku to tutaj wszystko po staremu. Kolejny raz przespano okienko transferowe, co powinno się nadrobić w styczniu. Liverpool w kadrze z napastników ma Suareza, Boriniego i młodzików. Pierwszy robi wszystko wokół, ale nie jest wyłącznie skupiony na strzelaniu bramek. Drugi ma powolny start i musi się jeszcze poprawić, chociaż jego ustawianie się i poruszanie bez piłki robi wrażenie. Obecność w trójce ofensywnej Sterlinga i Suso świadczy w połowie o ich wielkim talencie a w połowie o słabości konkurencji. Assaidi potrzebuje czasu na dostosowanie się a Cole z Downingiem nowych klubów.

    • 10/10/2012 o 19:15

      Milo witac na blogu komentujacego, ktory zaczyna z tak przyjemnym uzupelnieniem tekstu:)

      Szczerze mowiac, to spodziewalem sie mozliwych problemow z atakiem, ale takiej impotencji w obronie sie nie spodziewalem. Serce mi sie kraja, jak widze Skrtela tak tanio oddajacego punkty. Coc Rodgersa popieram w calosci, boje sie, ze niedopasowanie kadry do tak masowej zmiany (sklad po Dalglishu byl na zupelnie inny styl).

      Downinga bronilem caly zeszly sezon i teraz tez widze jego przeblyski, jak chocby z Udinese. Ale w pytaniu on czy Sterling, za kazdym razem biore mlodziana.

      Rodgers wprowadza mlodych na masowa skale i to jest znakomite, nawet jak na razie nie ma z tego owocow. Suso i Sterling to miod dla oczu, Allen jest znakomity, Shelvey tez rosnie na kawal ofensywnego pomocnika.

      W Liverpoolu juz drugi rok z rzedu kluje mnie zaleznosc od ‚mojo’ Suareza. Jesli idzie mu drybling to jest niezle. Inaczej brak alternatyw. Nie moge zniesc obrazka, gdy w polu karnym rywala na 5 rywali przypada 1-2 Liverpoolczyka. Dlatego, choc skonczylo sie remisem, widzialem pozytywy ze Stoke. Szybsza kontrukcja akcji znacznie rozrzedza defensywe rywali. Choc nie znaczy to, ze chcialbym, aby pilka fruwala do przodu jak w Stoke. Ale czasem szybsze wyjscie jest cudowna odmiana. Pisalem o tym chocby w analizie taktycznej Arsenalu i Tottenhamu.

  2. Radek
    10/10/2012 o 19:59

    W sumie ta defensywa to ciągle w dużej części pozostałość po Benitezie, więc nie są do końca skażeni bezpośrednim futbolem. Do tego co by nie mówić o archaicznym podejściu do futbolu Dalglisha to jednak za obronę odpowiedzialny był Clarke, który teraz świetnie radzi sobie z tym również w WBA(zdaje się dopiero ostatnio z QPR stracili bramki u siebie). Ta defensywa to przez ostatnie kilkanaście miesięcy była poważna podstawa, która teraz zaskakująco popełnia najwięcej błędów. Chociaż to nie tylko czwórka z tyłu i bramkarz popełniają proste błędy. Przykładowo Gerrard zanotował wiele niecelnych podań na połowie przeciwnika, co pozwalało rywalowi na szybkie kontry, na które dziś Liverpool odporny nie jest. Brakuje zrozumienia i organizacji gry w takich sytuacjach, co jednak powinno się z czasem poprawiać. Do tego nie kolejna kontuzja Lucasa kolejny raz mocno odsłania Liverpool. W klubie nie ma nikogo o takich umiejętnościach czytania gry i odbioru jaką ma Brazylijczyk. Jest kilka opcji, ale to ciągle kilkadziesiąt procent niższa wydajność.

    Co do Downinga to dla mnie problem leży w jego głowie. Ma szybkość, jakiś tam drybling podczas biegu, dobrze ułożoną nogę do strzału czy dośrodkowania, ale za mało angażuje się w grę, wybiera za często grę na alibi(jego rajdy i dośrodkowania na ślepo) i nie chce mu się wracać do defensywy pomagać kolegom(trzecia bramka dla Udinese, kiedy w pewnym momencie po prostu przestał gonić Pasquale).

    Uzależnienie od Suareza to również typowe dla Liverpoolu. To nie klub, gdzie znajdzie się czwórka z przodu, która strzeli 10-15 bramek na sezon. Polega się raczej na tym jednym, znacznie wybijającym się umiejętnościami nad resztę. Jak strzela z intensywnością Torresa to jest OK, ale wystarczy jego brak w jakimś meczu i pojawia się problem. Fatalnie jest, jeśli ta jednostka tak jak Suarez gra chimerycznie. Liverpool potrzebuje najmniej dwóch nowych napastników do środka czy na bok, bo brak opcji i konkurencji nie rozwija tej formacji.

    Obsesja Rodgersa co do posiadania piłki jak on sam mówi nic nie znaczy bez odpowiedniej penetracji. Długie podanie jest ciągle pożądane o ile poprzedzone jest wyjściem na pozycję zawodnika z przodu i zagraniu piłki na wolne pole. Liverpool stosuje dłuższe podania, ale przeważnie jest to rozciągnięcie gry na skrzydła, co szybciej przenosi grę do przodu. Rodgers unikać będzie jednak zagrań znanych z poprzedniego sezonu, czyli długich piłek na walkę.

    Ta bezzębność ataku niestety jeszcze trochę może potrwać. Sterling i Suso to moim zdaniem dwa unikalne talenty w skali Europy. Jednak oddanie dwóch miejsc w ofensywie dwóm młodzikom to duże ryzyko. Obaj dopiero zaczynają rywalizację przeciwko obronom szybszym, silniejszym, lepiej zorganizowanym i z większym doświadczeniem niż te juniorskie składy, z którymi grali dotychczas. Do tego trzecim w ofensywie jest Suarez, który ewidentnie unika strzelania mało efektownych bramek. Wystarczyłoby jakby Urugwajczyk dojrzał jako napastnik a bramki zaczęłyby wpadać znacznie częściej.

  1. 04/02/2013 o 11:44

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: