Strona główna > Premier League, Zapowiedzi > Dawniej mecz decydujący, dziś tylko świetne widowisko

Dawniej mecz decydujący, dziś tylko świetne widowisko

W pierwszych latach XXI stulecia mecz Manchester United – Arsenal decydował, gdzie zamieszka puchar za mistrzostwo Anglii. Choć to ciągle wielki hit Premier League, rywalizacja Czerwonych Diabłów z Kanonierami trochę straciła na znaczeniu. Polityka Arsenalu oderwała klub od ścisłej czołówki ligi. Teraz ambicje w Londynie są zgoła inne od tych z Manchesteru.

Wenger z pucharem – dawno nieoglądany obrazek

– Dla mnie istnieje pięć trofeów. Pierwsze to wygranie Premier League, drugie wygranie Ligi Mistrzów, trzecie to awans do Ligi Mistrzów, czwarte wygranie Pucharu Anglii i piąte wygranie Pucharu Ligi – powiedział Arsene Wenger na walnym zgromadzeniu Arsenalu. Szczególne poruszenie wywołał pogrubiony fragment – credo współczesnych ambicji Kanonierów. Wenger bardziej niż o FA Cup myśli o milionach z Ligi Mistrzów. Jak sam przekonuje, „wielcy piłkarze pytają o grę w Lidze Mistrzów, a nie triumfy w Pucharze Ligi„. Mocne słowa w ustach menedżera, który od siedmiu lat pozostaje bez żadnego tytułu. Nawet w „zakichanym” Pucharze Ligi.

– Dla mnie trofea to coś, co podnosisz na końcu sezonu. Wiem, że to wspaniałe uczucie – skontrował opinię Wengera William Gallas, były piłkarz Arsenalu, ale i Chelsea, który poznał smak zwycięstwa. Pod tą opinią z powodzeniem podpisałby się Manchester United. Na Old Trafford sam awans do Ligi Mistrzów jest niczym. Odpadnięcie przed finałem równa się porażce. Największe kluby przeliczają się na puchary, a nie stabilizację w europejskich rozgrywkach.

Ograniczony budżet płacowy oraz polityka hodowania – nie skupowania – gwiazd sprawiły, że Arsenalowi odjechali nawet krajowi rywale. Chelsea i Manchester City mają głębokie kieszenie, a funta nie szczędzi też Manchester United. Te kluby zaakceptowały znamię współczesności w Premier League, gdzie bez fontanny pieniędzy na transfery i pensje nie ma mowy o złotych medalach. Dlatego od 2004 roku tylko ta trójka dzieliła między sobą skalp w najlepszej lidze świata.

United rywalizują o zaszczyty głównie z Chelsea i City, ale Arsenal ciągle pozostaje ich znaczącym rywalem. Nie zmienia tego nawet zeszłoroczne 8:2 na Old Trafford. Zbyt świeże są niedawne boje o prymat na Wyspach Brytyjskich. Jeszcze w pamięci pozostały ślady po starciach w tunelu Roya Keane’a i Patricka Vieiry. Wciąż wspomina się „Bitwę o Old Trafford” – bezbramkowy remis, w którym Ruud van Nistelrooy zmarnował kontrowersyjny rzut karny w ostatnich sekundach i doskoczył do niego Martin Keown (2:01 na filmie).

United z Arsenalem regularnie wyrywały sobie sukcesy z rąk. Wayne Rooney zakończył erę  The Invincibles (Niezwyciężonych) Kanonierów, którzy nie przegrali 49. kolejnych meczów w lidze… Arsenal pokonał Diabły w finale Pucharu Anglii 2005…

Van Persie kiedyś pełen miłości dla Arsenalu, dziś strzela gola za golem na chwałę United

Ostatnie wielkie starcie odbyło się poza boiskiem, a w dyrektorskich gabinetach. United zarzucili sieci na ikonę Arsenalu i wyrwali Robina van Persiego z Emirates Stadium. Taki transfer był zupełnym szokiem i namacalnie ustawił Kanonierów o krok za rywalami. Ich strzelający Holender uciekł do obozu wroga, aby sięgać po triumfy. Początki kariery van Persiego na Old Trafford są wybitne – 12 meczów i 9 goli. W sobotę po raz pierwszy pozna smak pojedynku z drużyną, której herb nie raz całował. – Trzeba mieć dużo odwagi, aby podjąć taki ruch i Robin podjął decyzję – powiedział Michael Silvestre, który grał dla United i Arsenalu. – Utracenie go na rzecz głównych rywali nie jest dobre. Mają prawo być źli, ale taki jest futbol. Nie można zatrzymać piłkarza wbrew jego woli. Ale on nie będzie świętował, jeśli strzeli gola, bo wciąż ma duży szacunek dla klubu, tak jak ja – dodał.

RVP ma szczęście, że w sobotę zagra na Old Trafford. Tu przyjęli go jak swojego, więc dostanie parasol ochronny od deszczu wścieklizny ze strony kibiców Arsenalu. Wenger domaga się szacunku dla Holendra, ale trudno wyobrazić sobie ciepłego przyjęcia byłego lidera, którego transfer przypominał ten Luisa Figo z Barcelony do Realu.

Nie ma co mydlić oczu – szala przechylona wyraźnie w stronę Manchesteru każe wyraźnych faworytów widzieć właśnie w nich. Oba kluby prowadzone są inaczej, ale łączy ich cecha, której zazdrościć mogą nie tylko w Premier League. Kredyt zaufania dla trenerów, sir Alexa Fergusona i Arsene Wengera, jest nawet większy, niż ten zaciągnięty przez bankrutującą Grecję.

  1. krzywy
    03/11/2012 o 00:23

    Przez te kilka lat naprawde duzo sie zmienilo. Wenger stara sie tego nie dostrzegac, mydlic oczy kibicom i odnosi swoje wlasne „sukcesy”. Jest dumny z tego, ze sprzedaje pilkarzy do Barcelony, dla niego transferami sa powroty pilkarzy po kontuzji. Starszy od Francuza Szkot, potrafi ciagle dostosowywac sie do zmieniajacego sie swiata futbolu, przez co czerwone diably odskoczyly kanonierom wiele mil do przodu. Jutro zdecydowanym faworytem bedzie Manchester Utd.

    • 03/11/2012 o 01:24

      Wenger trenerem gorszym sie nie stal. Ciagle zarzadza wysmienita korporacja, robi nowe gwiazdy i trzyma sie w czolowce. Ale do scislego topu brakuje jak dla mnie coraz dalej.

      Arsenal z pensja max 90 tysiecy funtow tygodniowo nie przyciagnie niekogo z samego szczytu. A jak zrobi samemu postac jak Van Persie to ten pojdzie za duza podwyzka i perspektywa pucharow.

  2. krzywy
    04/11/2012 o 11:07

    Jeszcze jedno. Kiedys kibice Arsenalu mogli miec nadzieje, ze klub podaza w dobrym kierunku, ze w nastepnym sezonie, moze dwoch, bedzie mistrzem. Mianowicie, na Emirates gral zespol z wieloma nastolatkami, dwudziestolatkami w pierwszym skladzie. Uzupelniony byl kilkoma graczami ciut starszymi, ktorzy jednak wciaz sie rozwijali (Van Persie, Rosicky, Toure, Sagna, Clichy). Niektorzy sie sprawdzili bardziej (Fabregas, Walcott, Song), niektorzy mniej (Ramsey, Diaby, Sanderos) niektorzy wcale (Denilson, Vela, Bendtner), a druzyna byla nazywana dzieciakami Wengera. Dzisiaj ten zespol jest starszy i wg mnie nie ma mozliwosci, zeby nagle zaczac grac 3 poziomy wyzej, tak by wlaczac sie do walki o mistrzostwo. Niestety Ci pilkarze nie zaczna nagle grac 3 razy lepiej…

    • 05/11/2012 o 15:14

      Prawda, stuprocentowa prawda. Chyba tym komentarzem inspirowal sie Rafal Stec w swoim felietonie:)

      Potencjal w Arsenalu rokuje Wilshere i Oxlade Chamberlain. Reszta jest juz bardzo ulozona albo dostepna do drobnych poprawek. Wenger zaczal kupowac ludzi o nowym profilu, ale bierze ludzi, ktorzy srednio pasuja do jego dawnych idealow, poza Cazorla of course.

  3. parker_39
    05/11/2012 o 14:18

    Oglądając ostatnie mecze MU dochodzę do wniosku, że priorytetem powinno być sprowadzenie jakiegoś dobrego skrzydłowego, nie środkowego pomocnika wbrew powszechnej opinii. Dzięki transferowi Van Persiego, Rooney może grać jako ofensywny pomocnik, i wspomagać dwójkę pomocników nie tylko w rozegraniu, ale i bronieniu (zresztą Wayne już w zeszłym sezonie grał za Welbeckiem).

    Czemu skrzydłowy, a nie CM? Young już na Old Trafford jest półtora roku, a jak na razie do tego co prezentował w Aston Villi jakoś nie może dorównać, jasne miał genialny mecz przed rokiem na OT z AFC i kilka dobrych meczów, no ale ustabilizować tego nie może. W meczach z Chelsea i Arsenal miał momenty dobre, ale ogólnie to przeciętnie. Valencia też jest w przeciętnej formy i dobrze gra tylko fragmentami, w sobote przy tak grającym Santosie miał pole do popisu, no i jakoś tego nie wykorzystał. Zresztą umówmy się, że AV7 to dobry skrzydłowy, ale pewnego poziomu nie przeskoczy już, może ta „7” mu ciąży na plecach? Jest jeszcze Nani, ale wydaje się, że jemu coraz bliżej biletu w jedną stronę z Old Trafford. Klub mu nie chce dać tyle pieniędzy ile on chce, do tego incydent na treningu, bardzo nierówna forma (potrafi zagrać genialny mecz, żeby za tydzień zagrać beznadziejnie). Jest jeszcze Giggs i od biedy Welbeck, ale pierwszy czuje się lepiej w środku pola, a drugi to napastnik.

    Może ja jestem za bardzo krytyczny albo rozpieszczony poprzednimi świetnymi skrzydłowymi w MU, no ale cóż brakuje mi po prosto topowego bocznego pomocnika obecnie.

    • 05/11/2012 o 15:10

      Ja sadze, ze klasyczny skrzydlowy powoli umiera. Na luksus goscia ganiajacego po linii pozwala sobie druzyna w typowym 4-4-2 jak Sunderland.

      MU musi pilnowac powrotow skrzydel do obrony przy ofensywnych bocznych obroncach rywali. Rooney w ostatnich tygodniach pracuje z tylu jak nienormalny i taka multifunkcyjnosc wydaje mi sie naturalnym rozwojem.

      Ferguson juz probowal ustawienia bez skrzydel w diamencie. Sprawdzilo sie w Newcastle, ale takie zawezenie pomocy ma swoje wady. Dlatego spodziewam sie obecnosci jednego czlowieka pokroju Valencii i Younga scinajacego do srodka.

      Nani jest na wylocie, ale dzialy sie juz takie zwroty, ze moze jeszcze wrocic w glorii i chwale.

      Valencie uwielbiam po tym co gral w drugiej polowie tamtego sezonu. Teraz jest niezly lub bardzo dobry jak z Chelsea. Jescze ma duze mozliwosci.

  1. 06/11/2012 o 17:41

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: