Strona główna > Premier League > Kolejka z marzeń Manchesteru United

Kolejka z marzeń Manchesteru United

Przykro było zerknąć jak bardzo Arsenal potwierdził moje piątkowe prognozy. Kanonierzy odstają od ligowego szczytu tak mocno, że zwycięstwo Manchesteru United wydawało się rutynowe, niczym coroczna przejażdżka po Wiganach lub innych Sunderlandach. Dla Czerwonych Diabłów ten weekend nie mógł ułożyć się korzystniej.

Kolejka marzenie dla Manchesteru United

Poza United tylko West Bromwich Albion zdołało wyszarpać zwycięstwo spośród drużyn z pierwszej 12 tabeli. The Baggies nie są żadnym zagrożeniem, więc liczyły się przede wszystkim remisy Chelsea i Manchesteru City oraz porażki Arsenalu i Tottenhamu. Urywanie punktów faworytom mogło wynieść w tabeli kilka goniących zespołów (Liverpool, Newcastle), ale i one marnowały okazję. Już teraz zarysowały się grupy – czołowa trójka, walka o Ligę Mistrzów, rywalizacja o TOP10, bezpieczne rejony tabeli oraz bitwa o utrzymanie.

Hit?

Starcie Manchesteru United z Arsenalem było wątpliwą reklamówką dla Premier League. Wolne tempo obu stron, zupełna impotencja Kanonierów w linii pomocy oraz na skrzydłach sprawiły, że ciekawe historie z Old Trafford wyczerpały się już w trzeciej minucie. Wtedy gola strzelił ten, którego wszyscy oglądali przez podwójną lupę – Robin van Persie. Kropka. Pozostałe chwile z powodzeniem mogłyby się nie odbyć, bo United mieli tak uderzającą przewagę.

Jesteśmy teraz bardzo daleko z tyłu. W tym momencie nie można tego powiedzieć (żeby Arsenal był wystarczająco dobry na czołową trójkę) – przyznał Arsene Wenger. Menedżer Arsenalu bardzo ponarzekał na postawę defensywy. Jej jakość najlepiej (najgorzej?) oddał występ Andre Santosa – wiecznie spóźnionego i wyjętego z właściwej pozycji. Antonio Valencia nie miał problemów z omijaniem sztywnych kończyn brazylijskiego rywala, który do obrony na najwyższym poziomie zwyczajnie się nie nadaje.

Jak źle dzieje się w Arsenalu, skoro 100% racji miał sir Alex Ferguson mówiący o zbyt niskim wyniku? Porażka 1:2 cukruje rzeczywistość Kanonierów. Przy dwubramkowych stratach rzut karny zmarnował Wayne Rooney. Arsenal celnie wstrzelił się dopiero w doliczonym czasie gry. Nawet ich bramka była wynikiem przypadkowego odbicia i błysku Santiego Cazorli, a nie zaplanowanego ruchu.

Rok temu londyńczycy przegrali na Old Trafford 2:8. Podobna strzelanina się nie powtórzyła, ale wynik z soboty jest nawet bardziej zatrważający niż przywoływane 2:8. Wystarczy spojrzeć na składy – (2:8, Arsenal 2011: Szczęsny – Jenkinson, Koscielny, Djourou, Traore – Coquelin, Ramsey, Rosicky – Arszawin, Walcott, van Persie) kontra (1:2, Arsenal 2012: Mannone – Sagna, Mertesacker, Vermaelen, Santos – Arteta, Wilshere, Cazorla – Ramsey, Podolski, Giroud). Zeszłoroczne zestawienie było mirażem plagi kontuzji i brakiem odpowiednich wzmocnień. Po klęsce Wenger ruszył na zakupy. Dodał do składu Mertesackera, Santosa, Artetę i Benayouna. W tamtej drużynie musiał ratować się wystawianiem ludzi, którzy do wyjściowej jedenastki normalnie się nie zbliżają. W 2012 roku ten równie słaby Arsenal na Old Trafford stanowił niemal kwintesencję aktualnej drużyny. Brakowało tylko podstawowego bramkarza i lewego obrońcy. Co więcej, poza Wilsherem, Mannone i Ramseyem  byli to piłkarze już ułożeni, którzy zbliżają się (lub są już po) szczytowych momentów kariery. Niewiele materiału na rozwój, równie mało powodów do optymizmu na Emirates.

Teatr jednego aktora

Swoje kłopoty ma też Liverpool. Jeśli ktoś miał wcześniej wątpliwości, tak teraz Brendan Rodgers sam przyznał, że z aktualną kadrą daleko nie zajedzie. Menedżer The Reds już na początku listopada rozmyśla o zimowych transferach, a przed nim jeszcze 10 (!) ligowych do otwarcia okienka. Liverpool notorycznie traci szansę na doskoczenie do wyższych części tabeli, gdyż na chorobliwą samotność w ataku cierpi Luis Suarez.

– Gramy nim (Suarezem) w roli fałszywej dziewiątki. To nie jest tradycyjny numer dziewięć, który stoi. Jeśli będziemy mieć odpowiednią liczbę zawodników, którzy skorzystają z jego umiejętności, staniemy się prawdziwym zagrożeniem – wyjaśnił Rodgers. Na tę chwilę praca Suareza idzie w próżnię. Co z tego, że Urugwajczyk wyciągał Fabricio Colocciniego daleko poza pole karne, wpadał w strefę ataku po dryblingach, jeśli nikt w Liverpoolu nie kwapił się do uzupełnienia miejsca po Suarezie. Dla kibica Liverpoolu widok głównego napastnika tworzącego cały atak w pojedynkę jest zwyczajnie irytujący. Przeciwko Newcastle w głowie utkwiły mi dwa momenty – gdy Suarez nawinął obrońców i zacentrował w opustoszałe pole karne oraz, gdy strzelił na wiwat z 30 metrów, bo nie miał sensowniejszej możliwości zagrania. Dopiero rezerwowy Jonjo Shelvey zrozumiał, że ktoś musi czekać na podania Suareza i dzięki temu miał trzy niezłe okazje bramkowe.

Liverpool myśli o transferach, więc prasa podrzuca coraz to nowsze plotki transferowe. Według najciekawszej z nich, do gry na Anfield szykuje się Klaas-Jan Huntelaar z Schalke. Holendrowi latem kończy się kontrakt, więc The Reds mogą go wziąć już nawet za 6-9 mln funtów. Za takie pieniądze to biznes stulecia, bardzo nie w stylu kochającego przepłacać Liverpoolu.

Rozczarowany David Moyes

Poddenerwowanie dopadło też kolegów z drugiej strony Stanley Park w Liverpoolu – ekipę Evertonu. The Toffees roznieśli w pył Fulham i zasłużyli na trzy punkty z wykrzyknikiem. Marouane Fellaini znów okazał się bestią ponad możliwości fizyczne rywali, a Kevin Mirallas z Leightonem Bainesem bawili się w kreatorów okazji. Sprawiedliwość społeczna wymagałaby, żeby taką dominację nagradzać zwycięstwami. Ale wystarczyło szczęśliwe odbicie piłki po rzucie wolnym oraz jedna kontra w końcówce, aby Fulham złapało remis.

Everton pokazał, że jest gotowym materiałem na walkę o Ligę Mistrzów. O ambicji The Toffees niech świadczy mina Davida Moyesa, po końcowym gwizdku. Remis na stadionie Fulham (mającego tyle punktów, co Arsenal) zadowoliłby 80% klubów Premier League. Everton w tym sezonie należy do tej reszty, której kalkulują się tylko kolejne triumfy.

JEDENASTKA 10. KOLEJKI PREMIER LEAGUE

Alex McCarthy (Reading)

James Collins (West Ham), Cieran Clark (A Villa), Kaspars Gorkss (Reading), Patrice Evra (Man United)

Peter Odemwingie (WBA), Ben Watson (Wigan), Marouane Fellaini (Everton), Kevin Mirallas (Everton)

Luis Suarez (Liverpool), Robin van Persie (Man United)

  1. 31/05/2013 o 08:53

    Hello to every one, the contents existing at this web site
    are truly awesome for people knowledge, well, keep up the nice
    work fellows.

  2. 21/06/2013 o 19:33

    What’s up to all, it’s really a nice for me to visit this web page,
    it includes valuable Information.

  3. 30/06/2013 o 10:39

    Today, I went to the beach front with my kids. I found
    a sea shell and gave it to my 4 year old daughter
    and said „You can hear the ocean if you put this to your ear.” She put the
    shell to her ear and screamed. There was a hermit crab inside and it pinched
    her ear. She never wants to go back! LoL I know this is completely off topic but I had to tell someone!

  4. 23/07/2013 o 15:47

    Its like you read my mind! You seem to know so much about this, like you wrote the book in it
    or something. I think that you can do with some pics
    to drive the message home a bit, but instead of that, this is great blog.
    A fantastic read. I will certainly be back.

  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: