Strona główna > Premier League, Twarze EPL > Plany małżeńskie Beniteza i Chelsea

Plany małżeńskie Beniteza i Chelsea

We wtorkowe popołudnie za nic w świecie nie pomyślałbym, że niedługo zobaczę ostatni mecz ery Roberto di Matteo w Chelsea (z Juventusem). Wówczas obecność Rafy Beniteza na trenerskiej ławce niedzielnym meczu The Blues z Manchesterem City wydawała się żywcem wyciągnięta z książki Stanisława Lema. Science-fiction. Brzytwa Romana Abramowicza nie zna litości i oto zupełnie niespodziewany zwrot w najnowszej historii klubu ze Stamford Bridge.

Di Matteo wytrwał na gorącym krześle Chelsea ledwie 263 dni. Właściciel klubu nie zawahał się odciąć głowy trenera, który zrealizował jego sen o Lidze Mistrzów. Cztery porażki w ośmiu meczach okazały się nie do przyjęcia. Di Matteo wylądował po laniu w Turynie, a o 4.00 już oczyścił biurko ze swoich rzeczy.

Zastąpił go Benitez, który wraca do piłki po dwuletnim wygnaniu od trenerki. – Powodem (dla którego nie trenowałem przez dwa lata) jest poszukiwanie czołowej drużyny, która walczy o trofea. Nie ma wielu zespołów, które o nie walczą, więc musiałem czekać. Odrzucałem oferty z całego świata, ponieważ szukałem właściwej okazji. Gdy pojawia się taka szansa, trzeba ją wziąć. Nie martwię się o krótkoterminową umowę. Byłem w Hiszpanii i Włoszech, gdzie zmieniają trenerów, co trzy lub sześć miesięcy – powiedział na ponowne przywitanie z Anglią.

Benitez zgodził się zostać „tymczasowym trenerem pierwszego zespołu”. Już w najbliższej kolejce zadebiutuje w wysoce niekorzystnych warunkach – w drugim w sezonie bezpośrednim starciu klubów wielkiej trójcy Premier League. Jako zdeklarowany kibic Liverpoolu, cieszę się niezwykle. Oto wraca człowiek, który symbolizuje chwile, gdy The Reds wyglądali jak europejskie mocarstwo, a nie ciągły plac budowy.

Jakie elementy przez zakontraktowane pół roku w Londynie będzie musiał poukładać 52-letni Hiszpan?

1. Rafa i Torres

Benitez i Torres znowu razem – kluczowy związek nowej Chelsea

Ponowne pojednanie Beniteza i Fernando Torresa może scementować lub załamać pozycję nowego trenera na Stamford Bridge. Angielskie tabloidy rozpisywały się o tym, że di Matteo musiał spakować manatki, bo śmiał zesłać Torresa na ławkę rezerwowych. Nieskuteczność hiszpańskiego napastnika kosztowała już pracę Carlo Ancelottiego, Andre Villas-Boasa i di Matteo.

Benitez w Chelsea przywraca nadzieję, że Torres wreszcie regularnie zacznie pokazywać się jako piłkarz przez duże „P”, warty 50 mln funtów. Za czasów pracy z Rafą, El Nino zdobył 56 goli w 79 meczach. Gdy Benitez opuścił Liverpool, Torres trafiał tylko 20 razy dla pięciu kolejnych trenerów. – Rafa Benitez był najważniejszym trenerem w mojej karierze. Rafa był jedynym, który wiedział jak pomóc mi się ulepszać. Jego priorytetem jest zespół, ale dopasowuje warunki, aby każdy zawodnik do niego pasował. To jego sekret. Ciągle indywidualnie rozmawia z piłkarzami – stwierdził Torres w wywiadzie z listopada 2011 dla magazynu Equire.

Zupełnym zbiegiem okoliczności, oglądałem ostatnio mecz Liverpoolu z Arsenalem w 2009 roku. Widać tam jak na dłoni dlaczego Torres pasował do układanki Beniteza na Anfield. Był wykorzystywany jako wysunięty napastnik i sporo walczył w powietrzu. Jednak najlepsze wrażenie robiło jego magnetyczne przyciąganie do pola karnego. Korzystał z każdego wolnego miejsca między obroną do przyjęcia podania. Szybki i zdecydowany.

Takiego Torresa możemy niedługo zobaczyć i na Stamford Bridge. Benitez powiedział ostatnio, że ewidentny spadek formy jego rodaka bierze się z problemów z pewnością siebie. Przyjście trenera, który popchnął karierę El Nino na nowy poziom musi samo z siebie dodać otuchy niespełnionej gwieździe Chelsea. Należy się też spodziewać zmian taktycznych. Torres będzie pewnie punktem odniesienia zespołu, a wokół niego zaczną bliżej ustawiać się ofensywni pomocnicy. Zbyt często teraz Hiszpan szuka podań na bokach, w drugiej linii, a nie dąży do natychmiastowego odpalenia strzału. 8 goli w 22 meczach Torresa pod wodzą di Matteo nie brało się ze słabej skuteczności. Z di Matteo Torres miał najwyższą celność strzałów (59%) podczas całego pobytu w Anglii i wykorzystywał co czwartą okazję (24%). Dla porównania, za kadencji Villas-Boasa zamieniał na gole 6% uderzeń, a u Ancelottiego 7% (u Beniteza 26%). Nie chodziło zatem o rozregulowany celownik, a zbyt rzadkie próby.

Benitez jest pewien, że uda mu się obudzić podopiecznego. – Dzisiaj widziałem wielu piłkarzy ze świetnym nastawieniem. Był wśród nich Torres. Czy pomogę im się poprawić? Z Fernando będzie łatwiej. To zawodnik wielkiej klasy i z jego nastawieniem mu się uda. Wiem jaki dobry potrafi być – powiedział po treningu.

2. Rafa i obrona

Chelsea od samego startu rozgrywek szukała bardziej atrakcyjnego stylu gry. Di Matteo zmieścił w drużynie aż trzech rozgrywających. Sam Abramowicz pragnął, aby jego klub grał ładniej niż podczas zeszłorocznej kampanii Ligi Mistrzów. Fajerwerki w ataku spowodowały jednak ogień w obronie. Brak skutecznej ochrony skrzydeł (szczególnie Eden Hazard) stało się receptą na tracenie goli. Szybkie i natarczywe wykorzystywanie przestrzeni na bokach to niemal przepis doskonały na psucie krwi The Blues – spytajcie tylko Juventusu, West Bromwich Albion, Manchesteru United czy Szachtara Donieck.

W tym przypadku Benitez może się okazać złotym rozwiązaniem. Taktyczna perfekcja i zamykanie drzwi rywalom dało mu Ligę Mistrzów 2005 z przeciętniutkim przecież Liverpoolem. Rafa z chęcią korzystał z zadaniowców. W jego drużynie znajdowało się miejsce dla technicznie ograniczonego, ale pracowitego w obronie Dirka Kuyta. On ściągnął na Anfield dyrygenta obrony Javiera Mascherano. Jego zatrudnienie zapewne zakończy erę Chelsea pozbawionej balansu między kreatywnym trio rozgrywających, a dwójką defensywnych pomocników. Pewnie nie może się też czuć David Luiz, którego dalekie wypady z piłką zupełnie nie grają z benitezowskim myśleniem.

Znam go i wiem jak lubi działać. Lubi pracować nad planem taktycznym meczów – zapowiedział były podopieczny Rafy, Martin Skrtel (który jest już łączony z transferem do Londynu).

3. Rafa i kibice

Czy „flagowi” kibice Chelsea zaakceptują Beniteza?

Nie musimy dawać naszym fanom flag do machania. Nasi kibice są zawsze z nami dzięki swoim sercom i to wszystko czego potrzebujemy – powiedział Benitez w 2007 roku przed półfinałem LM z Chelsea. The Blues słyną z morza flag klubowych przez ważnymi meczami.

Rafa dwukrotnie zatrzasnął Chelsea drzwi do gry w finale Ligi Mistrzów (2005 i 2007). Toczył nieustanne wojny słowne z Jose Mourinho. Fani na Stamford Bridge pamiętają mu doskonale te grzechy. Część z nich nazwała go „tłustym, hiszpańskim kelnerem„. Kibice planują bojkot wobec zatrudnienia człowieka tak ściśle związanego z rywalami (i do środy niezwykle szanowanego na Anfield).

Gdy był menedżerem Liverpoolu, a my mieliśmy Jose Mourinho, zachowywał się lekceważąco w stosunku do Chelsea, bardzo niegrzecznie. Cokolwiek szło nie tak, zawsze winna była reszta, a nie on – stwierdził Dave Johnstone, wydawca znanego fanzinu o Chelsea.

Benitez uważa, że sympatie kibiców są zmienne i zależą wyłącznie od zwycięstw. Według niego, chęć wygranej swojego klubu to spoiwo między każdym fanem i trenerem – nawet tym niechcianym. Broni też swoich słów podczas kadencji na Anfield. – Gdybym był kibicem, chciałbym, aby mój menedżer walczył o mój klub. To nie był przejaw braku szacunku do kibiców Chelsea. Jako menedżer broniłem swojej drużyny. Jestem pewien, że tutejsi fani będą chcieli, abym robił tu tak samo – zauważył Hiszpan.

4. Rafa i stara gwardia

Podobne wątpliwości jak kibice mogą mieć najbardziej doświadczeni zawodnicy Chelsea. John Terry, Frank Lampard, Petr Cech lub Ashley Cole stali po drugiej stronie barykady w czasie wielkich starć z Liverpoolem. O ich sile w szatni The Blues przekonał się Villas-Boas, który zniechęcił do siebie liderów szatni i wyleciał.

Benitez zastąpił di Matteo, który po mistrzowsku zarządzał starymi kośćmi na Stamford Bridge. Dał weteranom poczucie wartości i niezbyt radykalnie ograniczał ich występy na boisku. Poza tym Włoch przybył jako legenda klubu, członek zwycięskiej drużyny z finałów Pucharu Anglii i Pucharu Zdobywców Pucharów. Na jego miejscu pojawił się trener z opinią wybitnego metodyka, wyważonego w relacjach prywatnych. Wciąż rozkochani w ojcowskim stylu Mourinho Terry z Lampardem mogą zareagować na Beniteza równie alergicznie, co piłkarze Interu podczas nieudanej przygody Rafy na San Siro (tuż po odejściu Mourinho z Mediolanu).

5. Rafa i niepewna przyszłość

Benitez ma kontrakt do końca sezonu. Z miejsca pojawiły się spekulacje, że tylko grzeje miejsce na powrót z nowojorskich wakacji Pepa Guardioli (o ile Hiszpan zgodzi się pracować z tak bezwzględnym szefem jak Abramowicz). Krótkoterminowa umowa Rafy nakazuje myśleć, że w styczniu nie dostanie wielkiego budżetu transferowego. Po co do klubu mieliby przychodzić piłkarze pasujący do koncepcji tymczasowego trenera? Ewentualne wzmocnienia będą zatem wyborami otoczenia Abramowicza, a nie decyzjami Beniteza.

52-latek ciężko znosił walkę o władzę – widać to po tarciach ze współwłaścicielami Liverpoolu. Benitez będzie pracował ze świadomością bicza wiszącego nad jego głową. Nie ma mowy na pomyłki. Jeśli Chelsea w tym roku nie wygra Premier League, najlepiej poprawiając to Pucharem Anglii, Hiszpana latem nie będzie już w Londynie.

Szkoda tylko, że Rafa najprawdopodobniej nie dostanie okazji na wojaże w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Era na Anfield pokazała, że właśnie w kontynentalnym sosie pływało mu się najsprawniej.

  1. parker_39
    23/11/2012 o 21:33

    Z tego co można przeczytać na twitterze i komentarzach na czołowych stronach angielskich gazet to kibice Chelsea raczej nie są wniebowzięci z nominacji na trenera Beniteza.

    Ja jako kibic Man United ciesze się przede wszystkim, że nie muszę się martwić w ogóle zawirowaniami na stołku managerskim na Old Trafford, ale jednocześnie współczuje kibicom Chelsea tej karuzeli trenerskiej (w sumie nie tylko Chelsea, ale każdej drużynie, która ma właściciela w gorącej wodzie kąpanego), bo dla mnie to jest obłęd. Di Matteo nie zasłużył na zwolnienie, nie po tym co dla Chelsea zrobił i nie po tym jak prowadził tą drużynę w tym sezonie. Jasne mają teraz słaby okres, ale czy to nie trafia prędzej czy później na każdą drużynę, zwłaszcza w Premier League gdzie tempo i natężenie meczów jest większe niż w każdej innej lidze?

    PS. Andrzej nie wiedziałem, że jesteś kibicem Liverpoolu😀 Fajnie, że Twoje notki są różnorodne jeśli chodzi o tematykę. Twój blog razem z blogiem Michała Okońskiego to „must read” po każdym weekendzie🙂

    • 24/11/2012 o 14:57

      Trudno się dziwić, że kibice z obrazem świata pomalowanym na niebiesko z niechęcią podchodzą do trenera, którego kojarzą wyłącznie z czerwoną wizją świata. Ale sądzę, że Benitez zachował się tu rozsądnie. Nie podlizywał się tanio, a po prostu wyjaśnił, że takie są realia. Jestem w Liverpoolu – wspieram Liverpool. Jestem w Chelsea – bronie Chelsea.

      W Chelsea akurat paradoksy trenerskie wychodzą jej na zdrowie. Zwolnienie AVB = Liga Mistrzów i Puchar Anglii. Zwolnienie Scolariego = Puchar Anglii Hiddinka. Zwolnienie Mourinho = finał LM u Granta. Zawsze tu był świetny materiał ludzki, więc może potrzeba im po prostu czasem jakiegoś kopniaka.

      Ja Rafie życzę bardzo dobrze jako kibic Liverpoolu, bo on zabrał mi kawałek kibicowskiego serca. Jest dla mnie tym, czym Mourinho dla fanów The Blues.

      Z afiliacjami liverpoolskimi sporo się wstrzymywałem, bo nie chciałem nikogo zrażać przynależnością klubową. Staram się, żeby nie wpływało to na swoje opinie, choć czasem serce krzyczy głośniej niż rozum. Przynajmniej wszystko jest jasne (choć kiedyś na anglia.goal.pl oskarżano mnie o skrzywienie proMan United:).

      Ja kocham całą ligę angielską – choćby w zeszły weekend widziałem cztery mecze, a nie było w tym Liverpoolu (ale jeszcze nadrobię).

  2. krzywy
    24/11/2012 o 00:51

    Jako kibica Arsenalu, bardzo mnie cieszy jego nominacja🙂 Mocno wzrastaja szanse na dostanie sie do top4

    • 24/11/2012 o 15:00

      @krzywy

      Niekoniecznie musi się tak zdarzyć. Chelsea służą zmiany trenerów, a zwykle jest to czynnik motywujący. Każdy chce się pokazać nowej miotle.

      Benitez to nie Avram Grant. Ma CV pełne sukcesów, wygrał już wszystko i zna się na taktyce jak nikt w czołówce EPL.

      Poza tym moim zdaniem kadra Chelsea jest duuuużo mocniejsza jak ta Arsenalu. Mocno się zdziwię jeśli Chelsea wypadnie z TOP3. Arsenalowi wróżę bitwę do końca maja z Tottenhamem i Evertonem o ostatnie miejsce w LM.

  1. 26/11/2012 o 17:42
  2. 27/11/2012 o 17:16
  3. 03/12/2012 o 16:19

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: