Strona główna > Premier League, Twarze EPL > Van Persie, niespodziewany idol Old Trafford

Van Persie, niespodziewany idol Old Trafford

Minęło ledwie dziesięć minut debiutu w pierwszym składzie Manchesteru United, a Robin van Persie już zaczął strzelanie. Pierwszy gol z wielu, które miały nadejść. Właściwe przywitanie z widownią na Old Trafford i zapowiedź przyjemnej podróży kibiców z piłkarzem, który ledwie kilka tygodni wcześniej kapitanował w obozie wroga.

Nieodłączny składnik zwycięstwa

Nieodłączny obrazek meczów na Old Trafford

Holender spełnił złożoną wówczas obietnicę. Nie zatrzymał strzeleckiej maszyny. W skumulowanym tygodniu, gdzie na przestrzeni siedmiu dni odbyły się trzy kolejki ligowe, van Persie sam wpisał United sześć punktów na konto. Potrzebował 33. sekund na zdobycie decydującej bramki (najszybszej w sezonie) z West Hamem. Trzy dni później ustalił wynik z Reading na 4:3. – Myślę, że jest świetny dla całej drużyny. To nasz talizman – powiedział wcześniej Wayne Rooney. Tym samym symbolicznie oddał rolę lidera zespołu na ręce 29-letniego partnera z ataku.

Gdyby odliczyć cały wkład van Persiego w ligową kampanię Czerwonych Diabłów, klub z pozycji lidera osunąłby się w szarzyznę środka tabeli. Jak dotąd United aż siedem razy odrabiali straty z początków spotkań i wygrywali te potyczki. W pięciu z nich swoją cegiełkę dokładał strzelający Holender.

Robin udowadnia teraz, że robi różnicę przy wielu okazjach. Jeśli utrzyma to przez cały sezon, widzę United z kolejnym tytułem mistrzowskim – zauważył poprzedni znakomity Holender w ataku Manchesteru, Ruud van Nisterlooy. – Bardzo dobrze wpasował się w United. Dla napastnika ważne jest, gdy wcześnie zaczyna strzelać w nowym klubie.

Symbol dystansu między Arsenalem i United

Zysk Czerwonych Diabłów stanowi stratę Arsenalu. Ranga trafień van Persiego na Old Trafford pokazuje dobitnie, czego tak bardzo brakuje Kanonierom po odejściu 29-latka. Ekipa z The Emirates szamocze się w remisach i przez to osuwa się w głębiny tabeli. W kluczowych momentach nie ma komu wepchnąć piłki do siatki.

Van Persie hamuje radość po golu strzelonemu Arsenalowi

Van Persie hamuje radość po golu strzelonemu Arsenalowi

Bezpośrednie starcie Manchesteru United z Arsenalem symbolizowało kierunek obrany przez oba kluby po transferze van Persiego. Mecz, który kiedyś decydował o rozkładzie sił w Premier League, teraz był tylko wspomnieniem wielkiej rywalizacji. – Dziwne spotkanie. W niczym nie przypominało meczów United z Arsenalem w przeszłości – podkreślił sir Alex Ferguson. Van Persie już w pierwszych aktach gry pogrążył niedawnych kolegów z drużyny. Później było już tylko gorzej. Tylko nieskuteczność Diabłów Fergusona zatrzymała wynik na ledwie 2:1.

Obraz tej rywalizacji dobitnie wytłumaczył przyczyny kontrowersyjnych przenosin Holendra z Londynu do Manchesteru. Nie chodziło głównie o pieniądze, w co wierzy spora część zwolenników Kanonierów, wyzywających byłego kapitana od Judasza. Van Persie pojął, że Arsenal nie chce zainwestować tyle, aby dorównać uciekającym bogaczom Premier League. W misji polowania na trofea opuścił zespół, który w osiem lat dał mu tylko jedną okazję do świętowania, na rzecz drużyny z sukcesem wpisanym w kod DNA.

Powrót kwartetu ofensywnego

Pojawienie się van Persiego na Old Trafford dało drużynie Fergusona atak marzeń na miarę tego z 1999 roku. – Menedżer zawsze mówił o czterech napastnikach, których miał w 1999 ze mną, (Dwightem) Yorkem, Teddym (Sheringhamem) i Ole (Gunnar Solskjaerem). To niewiarygodne, co teraz ma z obecnymi czterema napastnikami. Dysponuje mnóstwem opcji do wyboru. To fantastyczne – ocenił Andy Cole, członek wielkiej czwórki z 1999 roku.

Usprawnienie ofensywy było niezwykle ważne dla menedżera United. Poprzedni tytuł ligowy Czerwone Diabły przegrały z Manchesterem City przez niekorzystny stosunek bramek. – Nie spodziewam się, abyśmy znowu mieli gorszy bilans. Robin może zrobić tę różnicę – powiedział Ferguson.

Wkład van Persiego nie ogranicza się tylko goli. Umiejętności kreatorskie i dobre podania sprawiają, że Holender idealnie pasuje do każdego możliwego zestawienia ataku United. Już teraz świetnie uzupełnia się z Rooneyem. Jak sam zaznaczył, obaj pełnią rolę „dziewiątki i pół”, czyli zawodnika zdolnego do gry na szpicy, ale także za plecami wysuniętego napastnika.

Ponadto van Persie wziął się na Old Trafford do bicia stałych fragmentów gry, co zdaniem Ryana Giggsa już wpływa na liczbę goli strzelanych po dośrodkowaniach z wolno stojącej piłki.

Przez cały pobyt w Arsenalu van Persie strzelał średnio gola, co drugi mecz w lidze. W barwach United zdobył już 10 bramek w 15 występach w Premier League. To daje dwa trafienia na każde trzy mecze. Jeśli 29-latek utrzymałby takie tempo do końca swoich dni na Old Trafford, pobiłby średnie wszystkich klubowych legend – od van Nisterlooya, Rooneya, Cole’a, Yorke’a i Erica Cantony, po bohaterów dalszej przeszłości Bobby’ego Charltona i Denisa Lawa.

Van Persie w nowym otoczeniu nie walczy tylko o zmaterializowanie talentu w postaci pucharów. Tworzy też podwaliny pod status nieśmiertelnej ikony. Tylko kto pół roku temu pomyślałby, że van Persie swój pomnik zamiast w Arsenalu będzie murował w Manchesterze United?

Tekst ukazał się w najnowszym numerze tygodnika Tylko Piłka.

  1. parker_39
    06/12/2012 o 15:51

    Głupio się przyznać, ale na początku podchodziłem trochę sceptycznie do tego transferu. Ba, nawet myślałem, że Wenger nas nieźle „wydoił”. 24 mln funtów za 29 letniego zawodnika, który ma rok do końca kontraktu, jest znany z tego, że kontuzje go nie omijają, po tak fantastycznym sezonie, który będzie ciężko powtórzyć i po kiepskim Euro.

    Fajnie, że teraz po tych trzech miesiącach mogę napisać, że się myliłem i jestem wdzięczny Van Persiemu za wkład w ten sezon dla MU🙂

    • 06/12/2012 o 17:31

      Dla mnie od początku 24 mln funciaków za 29-latka z jednym rokiem kontraktu, który dodatkowo chciał odejść był znakomitym biznesem. Finansowym. Pod względem sportowym wiadomo było, że powstanie spora dziura w Arsenalu.

      RVP mógł w Manchesterze wypalić od razu, jak na szczęście zrobił lub zaciąć się na miarę Torresa.

      Kto chce, może porównać ten wpis z moim komentarzem do transferu RVP: https://andrzejkotarski.wordpress.com/2012/08/17/batman-i-robin/

      Na swoje szczęście wiele się nie pomyliłem:)

  1. 09/12/2012 o 22:09
  2. 08/01/2013 o 13:22
  3. 11/02/2013 o 16:34

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: