Strona główna > Premier League, Twarze EPL > West Ham pod marką Sam Allardyce

West Ham pod marką Sam Allardyce

Miano beniaminka pasuje do nich jak drink z palemką w mroźny wieczór. Ich miejsce należy w elicie angielskiego futbolu. West Ham pod wodzą kontrowersyjnego trenera osiąga porządne wyniki, choć gardzi współczesnym trendem do naśladowania katalońskiej tiki-taki.

Toporny futbol?

Allardyce cieszy się szacunkiem trenerów, ale ma też przeciwników 

W momencie mojego odejścia każdy klub kończył na lepszej pozycji, niż kiedy zaczynałem. Nie ważne, czy było to Limerick, Blackpool, Notts County, Bolton, Newcastle, Blackburn lub West Ham. Zawsze poprawiałem sytuację. Nie schlebiam sobie, takie są fakty – zauważył obecny trener Młotów Sam Allardyce.

„Big Sam” obejmował stołek menedżera po spadku West Hamu z Premier League, ale spotkał się ze zwątpieniem wśród kibiców nowego klubu. Drużynę brał człowiek kojarzony z prymitywnym futbolem. Taka łatka doprowadziła do zwolnienia go z Blackburn. – Chcemy dobrego futbolu. Blackburn ma być piąte lub czwarte w lidze, może nawet wyżej – powiedział Anuradha Desai o przyczynach wyrzucenia Allardyce’a.  – On nie pasował do naszej wizji przyszłości. Chcieliśmy interesujących meczów, zwycięstw i dobrych zawodników.

Pogoń Blackburn za piękną grą skończyła się wyrżnięciem o dno tabeli i spadkiem w przeciągu ledwie roku. W tym czasie Allardyce znalazł przyczółek na Upton Park. Po roku banicji Młoty znów trafiły Premier League. West Ham po awansie siedzi stabilnie w środku tabeli.

Bez zmian pozostał styl. Allardyce regularnie wkłada do pierwszej jedenastki chłopów na schwał. Obronę tworzą James Collins (193 cm), Winston Reid (191), Guy Demel (189) i tylko Joey O’Brien ma ledwie 180 cm. Podobne zuchy biegają w linii pomocy, a atak zawsze wieńczy 191 cm w postaci Andy’ego Carrolla lub Carltona Cole’a. Taka kadra wymaga odpowiedniego wykorzystania, stąd widz meczów Młotów musi się nastawić na dośrodkowania, długie piłki, walkę w powietrzu i gonitwę na skrzydłach.

Kibicom rozpuszczonym hiszpańskim stylem taka gra może wydać się zamachem na piękno futbolu. Jednak Allardyce cieszy się szacunkiem ludzi najbliżej związanych z murawą.  – On poszedł tam rok temu i cynicy mówili, że to nie menedżer dla West Hamu, że nie gra w piłkę. Jaki był jego cel? Wprowadzić ich do Premier League jak najszybciej i zrobił to w rok. Jest bardzo niedoceniany – ocenił 58-latka jego bliski znajomy sir Alex Ferguson. – (Zwolnienie z) Blackburn było jedną z najbardziej szalonych rzeczy, które widziałem – dodał. Podobne wątpliwości miał Ryan Nelsen, zawodnik Blackburn podczas zwolnienia Allardyce’a. – Gdy przejął stery, klub był w absolutnej rozsypce. Zrobił z niego wydajną drużynę, która nie wydaje pieniędzy i radzi sobie bardzo dobrze – ocenił obrońca.

Kluczowe transfery

Centrum West Hamu jest kapitan Kevin Nolan. Allardyce poznał go dzięki ośmiu sezonom wspólnej pracy w Boltonie. „Big Sam” od razu pociągnął ulubionego pomocnika za sobą na Upton Park. – Pierwszy raz spotkałem Kevina, gdy był stoperem drużyny młodzieżowej – wspominał Allardyce. – Oglądałem go i widziałem, że to nie materiał na obrońcę. On nie lubi angażować się w rozegranie w pomocy. Woli wpierać napastnika i umie to robić niepostrzeżenie dla rywali.

Takie wykorzystanie Nolana czyni West Ham prawdziwym unikatem. Drużyna na pozycji ofensywnego pomocnika ma człowieka, który przeciętnie podaje, ale potrafi fantastycznie ustawić się w polu karnym. Świadczy o tym 97 goli w karierze Nolana. Carroll lub Cole, wysunięci napastnicy Młotów, częściej dokarmiają głodnego bramek kapitana, niż sami coś strzelają.

Mohamed Diame, czyli transferowy       strzał w dziesiątkę

Solidną pozycję West Hamu ułatwiły też trafne zakupy. Choć zakupy to nieodpowiednie słowo w odniesieniu do darmowych transferów Mohameda Diame i Jussiego Jaaskelainena. Niechciany w drugoligowym Boltonie Jaaskelainen zajął miejsce w bramce i teraz szczyci się mianem lidera pod względem liczby parad w Premier League.

Diame z miejsca stał się łącznikiem ataku i obrony. W Wigan wykonywał brudną robotę, ale Allardyce odkrył inne talenty u Senegalczyka. – Niektórzy trenerzy widzieli go jako defensywnego pomocnika, ale to ogranicza 80% jego stylu – dostrzegł menedżer Młotów. Trener pozwolił Diame na dryblingi i włączanie się do ataku. Taki styl robi z niego westhamową kopię Yaya Toure. W meczu z Liverpoolem Diame doznał poważnej kontuzji, która wykluczy go na 3-4 miesiące – to olbrzymi cios w ambicje Młotów.

Olimpijski dom

Pozytywne wiadomości dla West Hamu nadchodzą nie tylko z boiska. Klub jest preferowaną opcją do zajęcia 60-tysięcznego Stadionu Olimpijskiego. Dostosowanie obiektu do nowej roli potrwa około trzech lat i pochłonie dużo funduszy z kasy zadłużonych Młotów. Jednak blisko podwojenie liczby miejsc pozwoli West Hamowi zarabiać w dniach meczów porównywalnie z Tottenhamem.

Decyzja o przenosinach oznacza pożegnanie z legendarnym Upton Park, które pamięta wyczyny legendarnych Bobby’ego Moore’a i sir Trevora Brookinga, uczczonych nazwami trybun na stadionie. Sentymenty trzeba odłożyć na bok. Nowy obiekt będzie kolejnym etapem podróży Młotów w górę tabeli. Pierwszy krok zapewnia solidność gwarantowana marką Sam Allardyce.

Tekst ukazał się w nowym numerze tygodnika Tylko Piłka, który do kiosków trafia w czwartki.

  1. Anonim
    13/12/2012 o 19:25

    Bardzo dobry tekst, zgadzam się z nim stu procentach. Lubie ekipę młotów i mam nadzieję, że dalej będą zmierzać w dobrym kierunku. Być może z czasem wkradnie się trochę więcej magii w ich poczynania ofensywne. Co do fińskiego golkipera, to ogladając skróty premier league, Jussi zawsze niemal popisze się dobrą interwencją w meczu. Pozdrawiam

  2. 14/12/2012 o 13:47

    Ja spodziewałem się, że WHU będzie kolejnym toporem w Premier League, na którego nie lubię zerkać. Nieskrywaną awersję mam do Stoke i teraz do Sunderlandu, bo zwyczajnie nie lubię takiej piłki.

    Ale w West Hamie widzę pierwiastki czegoś wciągającego: Diame i jego wejścia z głębi, zasięg podań Marka Noble’a, Andy Carroll terroryzujący obronę;) i Ricardo Vaz Te – najdziwniejszy drybler świata (gibki jak piorun a 188 cm).

  3. M.
    15/12/2012 o 09:36

    Niekwestionowanym zwycięzcą tego typu rankingu jest Stoke z Couchem z przodu i swoją szalenie😉 kreatywną drugą linią. Z drugiej strony ich pozycja i wyniki pokazują, że tak naprawdę dobrze zorganizowaną defensywą i dyscypliną taktyczną, można sporo ugrać, przy niewielkim polocie w grze ofensywnej.
    Sunderland ma natomiast obecnie tak naprawdę przeciętną kadrę – raz na 2 miesiące błyśnie Larsson, jakieś możliwości, ale nie na ligowy top mają McClean i Johnson. Gdyby wyjąć Sesse i Fletchera, to Black Cats nie mieliby kompletnie kim straszyć. Stąd środek często najłatwiejszy – długa piłka i rąbanka w środku, względnie podanie do Sesse i „niech on coś czaruje.”
    West Ham – pozycja jaką obecnie zajmują, moim zdaniem odzwierciedla ich możliwości. To jest ekipa środka tabeli. Obecnie wyglądają solidnie, pewnie będą mieć jeszcze gorsze (i lepsze) momenty, ale wyżej 8-9 miejsca nie podskoczą. Brak tam jakości czysto piłkarskiej i to znowu – w wymiarze graczy ofesnywnych.

    • 15/12/2012 o 13:06

      Oczywiscie, ze 8-9 to ich optimum w tym momencie. Ar oni niedawno podnosili sie z gruzow. Pamietam dwa sezony wczesniej jak zeby bolaly na ogladaniu ich gwiazdek rozdrabniajacych talent i spadajacych do Championship. Dokladnie jak wczesniej Newcastle i teraz QPR.

      Stoke jest klubem srodka tabeli i wszystko ok. Maja swoj pomysl i sie go trzymaja, skutkuje calkiem niezle, nawet finalem FA Cup. Taki Shawcross to skarb dla kazdego gracza Fantasy Football, bo Stoke malo traci.

      Jednak nie zapominajmy o tym jak OLBRZYMIE inwestycje poszly w ten klub. Nie mam przed soba oficjalnych danych, ale oni sa luzem w czolowej 5 wydajacych na transfery w ostatnich latach. Od takiego wydawania pieniedzy mozna byloby sie spodziewac nieco wiecej.

    • 15/12/2012 o 13:10

      Dowod na wydatki Stoke:
      You think that’s crazy, Stoke and Tony Pulis have spent an incredible £80,000,000 more than Arsenal in the last 5 years and Arsenal have yet gained 106 more points than Stoke in that time.

      Niestety, dla mnie, podobne marnotrawstwo pieniedzy zafundowal sobie Liverpool. Choc ostatnie mecze The Reds (ogladalem wszystkie w lidze) napawaja mnie olbrzymim optymizmem. Futbol na jeden kontakt, niesamowita para bocznych obroncow i ponoc blisko dogadywany Sturridge – moze byc niezla druga czesc sezonu.

  4. masterptq
    16/12/2012 o 14:37

    Stoke swój prymitywny futbol potwierdziło wczoraj, ich gol to jakieś szaleństwo, główka z linii pola karnego. Liverpool wczoraj rozpoczął bardzo dobrze, ale później geniuszem błysnął Benteke, naprawdę z dużą przyjemnością patrzy się na grę tego zawodnika, a asysta przy golu Weimanna… palce lizać. czekam na podsumowanie kolejki, pozdrawiam.

  5. M.
    17/12/2012 o 09:39

    Wynik The Reds mnie lekko zszokował, bo moim zdaniem AV w obecnym składzie, szczególnie w durigej linii, nie wygląda imponująco (mówiąc delikatnie). Benteke natomiast to kolejny niesamowity Belg. Ależ generację mają teraz podopieczni Wilmotsa. Benteke jest świetny, bo przy swoich warunkach fizycznych bardzo dobrze panuje nad piłką i potrafi zagrać kombinacyjnie.

  1. 07/11/2014 o 11:43

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: