Strona główna > Premier League > Wynik prawdę ci powie?

Wynik prawdę ci powie?

Odświeżające, że w Anglii tym razem obyło się bez dziwacznych wyników 4:4, 5:3 lub innych 8:2. W momencie, którym zaczęto wątpić nad realną jakością Premier League, nadeszła kolejka solidniejszej obrony. Choć wyniki tej serii spotkań nie zawsze oddawały realny przebieg zdarzeń.

Kto by tęsknił za Darrenem Bentem skoro jest Christian Benteke

Liverpool przegrał u siebie z Aston Villą 1:3. Nici z przewidywanej passy łatwych meczów, która miała zacząć się zwycięstwem nad The Villans, a później rozłożyć się na świąteczno-noworoczne starcia z Fulham, Stoke, QPR i Sunderlandem. 1:3 na Anfield brzmi koszmarnie, trzeba to przyznać. Jednak kto widział pierwsze pół godziny tego spotkania powinien złapać się za głowę nad ostatecznym rozstrzygnięciem. Już w komentarzach do poprzedniego wpisu sugerowaliście dobry początek The Reds. Dobry to mało powiedziane. Liverpoolczycy fruwali jak jeszcze nigdy w tym sezonie. Poświadcza to osoba, która widziała każdy ich mecz Premier League 2012/13. Kombinacje i szybkość ataków napędzanych przez Raheema Sterlinga, Luisa Suareza i wreszcie ofensywnego Stevena Gerrarda musiały robić wrażenie.

The Reds nie klepali powoli krótkich podań, a każdą okazję do zaskoczenia pięcioosobowej obrony Villi (grającej w systemie 3-5-2) wykorzystywali do błyskawicznych natarć. Znakomicie w ataku wyglądał Stewart Downing z pozycji lewego obrońcy, tak samo Glen Johnson z drugiej strony.

Futbol stanowi specyficzną dyscyplinę sportu, w której drużyna zbierająca ostre cięgi, zmuszona do rozpaczliwej obrony może wciąż wygrać. Dominacja zwiększa radykalnie szansę na gole, ale o niczym nie przesądza. Jakież zdziwienie mnie ogarnęło, gdy bezbronna i błagająca o litość Aston Villa zapakowała bramkę w swojej pierwszej sensownej akcji. Christian Benteke dostał odrobinę za dużo miejsca i się stało. Dziesięć minut później zabawa się skończyła. Kapitalna kombinacja Benteke z Andreasem Weimannem zwieńczyła dzieło. Wyczyny Belga w ataku Villi nie powinny specjalnie nikogo zdziwić – jego wpływ na zespół i dużo większą wartość od Darrena Benta tłumaczyłem we wcześniejszym wpisie.

Los Liverpoolu w sobotę podzieliło Newcastle. Z tą tylko różnicą, że Sroki powinny poddać się już po pierwszej połowie, mimo obiecującego początku. Do 45. minuty stanowili tylko eleganckie tło dla wszystkiego, co najlepsze w ofensywie Manchesteru City. Spragnieni dowodów na wielkość The Citizens powinni odtworzyć sobie właśnie tę połówkę na St. James’ Park. Plujący kreatywnymi zagraniami David Silva, wizjonerski Yaya Toure, wyśmienite podania na klepkę.

Któż by się spodziewał, że od tej właśnie chwili rozpocznie się koncert Newcastle. Sroki postanowiły zmaltretować fizycznie przyjezdnych z Manchesteru. Wszędobylskie dośrodkowania rozrywały powietrze i zmusiły City do głębokiej obrony. Vurnon Anita przeobraził się z transferowej wpadki w człowieka z bożym natchnieniem. Pachniało wielkim powrotem, ale skończyło się kolejnym golem gości. Porażka 1:3 u siebie – jak to niewiele mówi w realiach Premier League…

 Tematy do debaty:

1. We wstępie napomknąłem o poprawiającej się obronie. Żelazną defensywę pokazał Manchester United i Arsenal, zanim nie rozpuściło ich zbyt wysokie prowadzenie. Ucztę dla koneserów organizacji tyłów zaserwowały Tottenham ze Swansea. Łabędzie świetnie wypychały gospodarzy ze środkowej strefy boiska. Tottenham niezliczoną liczbą przechwytów zupełnie zabił kreatywną stronę Swansea. Na tyle, że walijski klub skończył mecz bez żadnego celnego strzału. Jak już wspominałem – odświeżające.

Boski na tle beznadziejnego Reading Santi Cazorla

2. Arsenal nie mógł wybrać lepszej okazji do zwycięstwa na odzyskanie pewności siebie niż wycieczka do Reading. Poniedziałkowy wieczór minął na oglądaniu fruwających kontr Kanonierów, cudownego wykorzystania lewego skrzydła z Lukasem Podolskim i Kieranem Gibbsem, zachwytami nad ustawieniem i wyczuciem Santiego Cazorli oraz oglądaniem żenującej organizacji Reading. Królewscy (aż dziwnie brzmi ten pseudonim w określeniu czerwonej latarni ligi) biernością w obronie zobrazowały doskonale jak wyglądałaby piłkarska wersja doktryny ustępstw, którą Neville Chamberlain doprowadził do wojaży Adolfa Hitlera po Europie. Reading, niczym Anglia przed II wojną, patrzyła biernie i czekała na ruch ze strony rywala. Ten bezkarnie powodował głębokie rany, gdy na interwencję było już za późno.

3. Los Reading może być jeszcze gorszy, gdyż na szlak zwycięstw wreszcie trafiło Queens Park Rangers. Aż 17. kolejek potrzebowali The Hoops na inauguracyjny triumf w sezonie. Na barkach ekipę Harry’ego Redknappa zaniósł tyleż znakomity, co chimeryczny Adel Taarabt. Marokańczyk został przesunięty na pozycję ofensywnego pomocnika i dostał wolną rękę w organizacji ataku. Jego czysty talent pozwoliłby mu na występy w klubach czołowej czwórki. Udowodnił to rajdem i wysublimowanym zakończeniem akcji przy swoim drugim golu. Jak słusznie zauważył Redknapp w pomeczowym wywiadzie, Taarabt sprawił, że angielski menedżer wyszedł na durnia (Redknapp pozwolił Tottenhamowi sprzedać Marokańczyka za milion funtów!).

4. Przy całym zachwycie dla talentu Marouane Fellainiego, trzy mecze zawieszenia za kilkukrotne napastowanie Ryana Shawcrossa są małym skandalem. Do „zidane’owskiej” główki (pokazanej na moim profilu na Facebooku), Fellaini dołożył ciosy łokciem i dłonią w twarz obrońcy Stoke pilnującego go przy stałych fragmentach.

Jedenastka 17. kolejki Premier League

David De Gea (Man United)

Pablo Zabaleta (Man City, JanVertonghen (Spurs), James Collins (West Ham), Kieran Gibbs (Arsenal)

Anthony Pilkington (Norwich), David Silva (Man City), Santi Cazorla (Arsenal), Lukas Podolski (Arsenal)

Adel Taarabt (QPR)

Christian Benteke (Aston Villa)

  1. M.
    19/12/2012 o 13:19

    ad 3) Szacunek dla Redknappa, za to, że jest w stanie przyznać się do błędu. Właśnie po tym jak obejrzałem skrót spotkania, pomyślałem sobie, że widocznie Harry musiał się z Adelem przeprosić, bo pamiętałem, że odpalił go z Tottenhamu wcześniej. Taarabt ma gwiazdorskie zapędy, to oczywiste, ale dla takiego klubu jak QPR jest bezcenny w ofensywie. Zawsze się dziwiłem, że tak mało przekonująco się tam na niego stawia, może teraz się to zmieni.

    ad 4) Kara dla Fellainiego rzeczywiście łagodna. Myślę, że bardziej właściwe było 5-8 spotkań. Cieszy się jednak wielu fantasy managerów zapewne😉

    Odnośnie jedenastki kolejki, to myślę, że kosztem jednego z obrońców (Collinsa?) powinno się w niej znaleźć miejsce dla Robina. Bramka ze stoickim spokojem, absorbowanie uwagi defensywy Czarnych Kotów non stop i do tego asysta palce lizać.

    Nie oglądałem spotkania The Reds i tak jak pisałem już w komentarzu – wynik lekko mnie zszokował. Za wrażenia artystyczne (czasami też żałuje) punktów jednak nie rozdają. Ciekaw jestem jak wygląda AV w drugiej linii. Moim zdaniem, patrząc czysto personalnie, jest to jedna z najsłabszych formacji pomocy w lidze. Stąd wydaje mi się specyficzny system 3-5-2 i stawianie na zagęszczenie tego sektora. Lambert idzie w ilość nie w jakość w tej sferze boiska, bo jakości mu po prostu w tym sektorze brak? Ciekaw jestem jak to wyglądało w całym spotkaniu.

    • 20/12/2012 o 00:29

      Taarabt zaniosl QPR do Premier League dwa sezony temu, mial tylko lekkie problemy z zaakceptowańiem roli pod Hughesem.

      Co do pomocy Villimw tym roku – personalnie to rzeczywiscie jedna z najgorszych linii. Ma wyrazne problemy z utrzymywaniem pilek na polowie rywala. Graja regularnie piatka pomocnikow, co toche niweluje braki.

      Niedociegniecia bylo widac, gdy w skladzie wystepowal Bent. Mial ekstremalnie malo kontaktow z pilka, nie strzelal goli, bo nie mogl liczyc na zadne kreatywne wsparcie. Dlatego ciagle byl izolowany.

      Stad idelnym rozwiazaniem dla Villi jest Benteke. Jego sila i cofanie sie po pilke, walka w powietrzu umozliwia blyskawiczne przenoszenie akcji pod bramke. Wlasnie tym Villa wygrala z Liverpoolem. Bo w pomocy utrzymywanie pilki szlo jak koniu pod gorke.

  2. M.
    20/12/2012 o 00:49

    Czyli generalnie tak jak się można było spodziewać. Dzięki za odpowiedź🙂
    RVP do 11-tki kolejki!

    • 20/12/2012 o 10:17

      RVP wypadl w ostatniej chwili, ale menedzer Kotarski bal sie grac 3 z tylu:)

  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: