Strona główna > Premier League > Downing: reaktywacja, Rafa: goli szafa

Downing: reaktywacja, Rafa: goli szafa

Wigilia była mało piłkarskim dniem, dlatego podsumowanie kolejki Premier League musiało poczekać aż do bożonarodzeniowego poranka. Mam nadzieję, że przy żołądkach pełnych świątecznych dań, nabraliście nieco głodu do piłki nożnej. Wszystkich spragnionych futbolu zapraszam dziś i jutro na ulubiony dzień w roku angielskiego kibica – Boxing Day!

1) Sami sobie winni

Ofensywny bohater Man United

Manchester United nie może narzekać na tegoroczne święta. Wygodna pozycja lidera, cztery punkty zapasu, rozegrane (i wygrane!) już mecze na Etihad Stadium, Stamford Bridge i Anfield. Mogło być jeszcze piękniej. Triumf nad Swansea był tuż, tuż, na wyciągnięcie dłoni. Czerwone Diabły zrobiły prawie wszystko, co należało. Choć to niełatwe, przejęli od Łabędzi kontrolę nad piłką na ich własnym stadionie (60-40% w posiadaniu dla MU). Słusznie dociskali pressingiem obronę rywali i niepokojąco często odzyskiwali tak piłkę w groźnych strefach…

… gdyby tylko nie chroniczne pomyłki w ostatnich podaniach lub przy strzałach. Kibice United (a jest ich tu sporo) musieli przeżywać niezłe katusze, gdy w sytuacjach 2 na 2 z obrońcami rywali Wayne Rooney podawał prosto w nogi przeciwników. MU bez problemu rozjeżdżali Swansea z bocznych sektorów, ale zagrania w pole karne znakomicie czytali współpracujący Chico i Ashley Williams. Goście szczególnie dobrze wyglądali w drugiej połowie, gdy sir Alex Ferguson przeszedł z ustawienia 4-4-1-1 na 4-4-2 z pomocnikami w diamencie: Rooneyem na skrzydle, Michaelem Carrickiem na defensywnym pomocniku oraz Tomem Cleverleyem za napastnikami.

Carrick zagrał zjawiskowo. Brał się do rozegrania każdego ataku. Nie robił tego tradycyjnie rozrzucając piłki do bardziej kreatywnych kolegów, ale sam posyłał piorunująco dobre zagrania w przód. Zerknijcie tylko na załączony wykres.

2) Rafa = nuda?

Może wychylam się przed szereg. Może do podobnych wniosków skłonił mnie imponujący wynik Chelsea, ale… Rafa Benitez nie oznacza ciężkostrawnego futbolu, z którym jest nieustannie kojarzony. Fakt, organizacją defensywy wygrał Ligę Mistrzów 2005, jednak wtedy dysponował odziedziczoną kadrą z poważnymi ograniczeniami. Jego autorskie dzieło w Liverpoolu pokazało się cztery lata później, gdzie znakomicie zbalansowana maszynka AD 2009 przejechała się po Realu 4:0, Aston Villi 5:0, Newcastle 5:1 i Manchesterze United 4:1.

Wszystkie te imponujące wyniki Benitez osiągał w płynnym, ofensywnym stylu ze sporą liczbą uzdolnionych podających z zespole i strzelającym Fernando Torresem. Niedzielne 8:0 nad Aston Villą nie powinno więc zbytnio dziwić. W Chelsea jest wystarczająco dużo talentu, aby Benitez od zaraz wprowadził atrakcyjny styl. Wymiany ofensywnych pomocników wyglądały na dziecinnie proste, a jednocześnie niesłychanie piękne. Ja spodziewałbym się jeszcze kilku takich spektakli w tym roku na Stamford Bridge.

3) Ważne jak się kończy

Wizjoner Gerrard

To był fatalny rok dla kibiców na Anfield. W 2012 roku Liverpool wygrał tylko sześć z 19 ligowych meczów u siebie – tragicznie mało jak na drużynę z ambicjami. Nadzieja na 2013 rok może tlić się przez styl podczas ostatniego meczu na Anfield w minionych 12 miesiącach. Oczywiście warto pamiętać, że Fulham było beznadziejnie słabe, zupełnie bezzębne i niezdolne do jakiejkolwiek sensowniejszej akcji zaczepnej.

Jednak nie umniejsza to zasług The Reds. Liverpoolczycy wreszcie szybko strzelili bramkę (8. minuta) i mogli w pełni kontrolować przebieg gry. Znów świetnie wyglądali boczni obrońcy, których ofensywne wejścia umożliwiały wizjonerskie podania Stevena Gerrarda (patrz wykres). Gerrard najbardziej skorzystał na powrocie do zdrowia Lucasa Leivy. Powrót Brazylijczyka jest niczym nowy transfer w Liverpoolu. Znacznie lepiej niż Joe Allen chroni tylną formację (7 odbiorów i 3 przechwyty z Fulham) i pozwala kapitanowi spełniać się bliżej bramki rywali.

Osobną, zupełnie niespodziewaną historią jest Stewart Downing. Anglik odbył niedawno rozmowę z Brendanem Rodgersem, który powiedział mu, że w styczniu może zacząć sobie szukać klubu. Nie widział sensu siedzenia na ławce, jeśli nic się nie zmieni. – To było jak kopniak w tyłek – przyznał Downing. – W tym momencie grałem, aby pokazać się innemu klubowi – dodał. Rodgers uczciwie dał mu ostatnią szansę, a skrzydłowy chwycił ją obiema rękami. Stu znowu wrzuca piorunująco cięte dośrodkowania. Jego asysta przy golu Gerrarda z pewnością będzie kandydowała do miana podania sezonu. Po 45. meczach ligowych dla Liverpoolu w jednym meczu zaliczył gola i asystę. Teraz nie powinno mu się spieszyć z wyjazdem z Anfield.

4) Nawyk mistrzów

Reading broniło w 11, a gdyby tylko menedżer Brian McDermott mógł wejść na boisko, z pewnością wcieliłby się w środkowego defensora. The Royals stawiali czasem ośmioosobową linię obrony przeciwko Manchesterowi City. Mieli tylko 27% posiadania piłki. Ale wytrzymali z bezbramkowym wynikiem do doliczonego czasu gry.

Determinację City zobrazował autor zwycięskiego gola. Gareth Barry, gracz na wskroś defensywny, wybił się w powietrze, jakby od tego zależało życie jego własnej rodziny. Wpadło i City odrobili część strat do United. Kolejny raz w tym sezonie wyrwali komplet punktów w końcówce. Po upływie 80. minuty gracze Roberto Manciniego strzelali decydujące o wygranej gole: Reading, Tottenhamowi, West Bromowi, Fulham i Southampton. Zwyczaj skopiowany od sąsiada z Old Trafford, ale takiej zdolności Manchesterom zazdrości cała liga.  Manchester nigdy nie umiera. Nigdy!

5) Zmiękczona liga?

Czerwone kartki Carltona Cole’a i Darrena Gibsona za wysoko podniesioną nogę. Anulowany gol Leona Osmana po zwyczajnej przepychance w polu bramkowym. Ryk o faul menedżera Reading po walce w powietrzu przy trafieniu Barry’ego. Miękki karny dla Arsenalu. Czy liga angielska słynąca z fruwających wślizgów i twardych wejść nie za bardzo nam niewieścieje?

Jedenastka 18. kolejki Premier League

Asmir Begović (Stoke)

Pablo Zabaleta (Man City), Michael Dawson (Tottenham), Chico (Swansea)

Michael Carrick (Man United), David Luiz (Chelsea)

Stewart Downing (Liverpool), Steven Gerrard (Liverpool), Steven Pienaar (Everton), Eden Hazard (Chelsea)

Luiz Suarez (Liverpool)

  1. krzywy
    26/12/2012 o 23:01

    „Ja spodziewałbym się jeszcze kilku takich spektakli w tym roku na Stamford Bridge”. Ja bym juz na takie wyczyny w tym roku u siebie nie liczyl:-) Czerwone kartki bezsensowne, decyzje odjeły Młotom punkty a mi pieniadze w portfelu. Czy liga „niewiescieje”? Gol Barry’ego na to nie wskazuje. Skad pochodzi jedenastka kolejki?

    • 26/12/2012 o 23:35

      Pisze jedenastki zawsze na wlasny nos i w oparciu o mecze, skroty oraz statystyki

  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: