Migawki z 2012 roku (video)

Poprzedni sezon Premier League został wybrany najlepszym w historii rozgrywek. Nie bez kozery. 2012 rok w angielskim futbolu wypełniały chwile czystej ekscytacji, łez i śmiechu. Oto minione 12 miesięcy brytyjskiej piłki w pigułce (uwieńczone filmami z opisywanych wydarzeń).

Moment roku: gol Sergio Aguero przeciwko QPR

Manchester City potrzebował zwycięstwa u siebie nad walczącym o życie QPR, aby przypieczętować pierwsze mistrzostwo od 1968 roku. Wcześniej City wygrali 17 z 18 meczów na Etihad. Mimo oddania 42 strzałów, gospodarze do 92. minuty sensacyjnie przegrywali 1:2. Wtedy wyrównał Edin Dżeko. Trzy minuty później 44. strzał City w meczu, tym razem autorstwa Sergio Aguero sprowadził trofeum mistrzowskie z powrotem na Etihad. To był ostatni akt sezonu, jak się okazało – najważniejszy.

Piłkarz roku: Robin van Persie

32 ligowe gole w roku kalendarzowym – 20 dla Arsenalu i 12 dla Manchesteru United. Do tego dołożone dziewięć asyst. Van Persie sprzątnął innym indywidualne zaszczyty i został wybrany Piłkarzem Sezonu Premier League przez piłkarzy, dziennikarzy oraz kibiców. Holender w pojedynkę zaciągnął Arsenal na podium i Ligi Mistrzów. W poszukiwaniu trofeów przeniósł się na Old Trafford, gdzie współpraca z Waynem Rooneyem wydobywa z niego wszystko, co najlepsze. Sir Alex Ferguson dobrze wydał każdego pensa z 24 milionów funtów odstępnego za RVP.

Gol roku: Papiss Cisse przeciwko Chelsea

Bramka Senegalczyka najlepiej oddała fenomen Newcastle w pierwszej połowie roku. Sroki wytrwale biły się o strefę Ligi Mistrzów i robiły to spektakularnie. Cisse zapewnił zwycięstwo na stadionie Chelsea po rewelacyjnym uderzeniu z podbicia, które zaprzeczyło prawom fizyki i przelobowało Petra Cecha. Nawet przegrany w tym spotkaniu Didier Drogba nie omówił sobie szerokiego uśmiechu z powodu gola Cisse. – To była zdumiewająca bramka – zachwycał się menedżer Newcastle Alan Pardew.

Transfer roku: Michu

Nieco ponad 2 milionów funtów przelane przez Swansea na konto Rayo Vallecano spłaciło się od pierwszego meczu nowego sezonu. Hiszpan na dzień dobry z Premier League zdobył dwa gole i zaliczył asystę. Już na początku grudnia przekroczył granicę 10 bramek w lidze, choć zwykle występuje jako ofensywny pomocnik. Michu wie kiedy ruszyć w pole karne i ma wyjątkową technikę przy strzałach głową. – Nie sądzę, żeby wielu ludzi znało Michu przed przejściem do Swansea. Ma wielką siłę i zachowuje spokój przed bramką – chwalił kolegę golkiper Łabędzi Michel Vorm.

Postęp roku: Marouane Fellaini

Z twardego pomocnika od brudnej roboty stał się fundamentem ataku Evertonu. David Moyes w końcówce zeszłego sezonu przesunął Belga za napastnika. Teraz Fellaini wygrywa mnóstwo pojedynków w powietrzu i umie utrzymać piłkę pod bramką rywala. Łączy to ze niezłą techniką, dzięki której zdobywa sporo bramek. Jeśli Everton marzy o Lidze Mistrzów, za wszelką cenę musi go utrzymać w składzie podczas styczniowego okna transferowego.

Zmiana roku: Yaya Toure przeciwko Newcastle

Manchester City musiał wygrać na stadionie Newcastle, aby zapewnić sobie fotel lidera przed ostatnią kolejką sezonu 2011/12. Szło jak po grudzie, aż menedżer Roberto Mancini zdecydował się na drastyczny krok. Samira Nasriego zmienił na defensywnego Nigela de Jonga. Pozornie bojaźliwa roszada pozwoliła Yaya Toure przenieść się bliżej bramki rywala. Toure odwdzięczył się dwoma golami i gradem inteligentnych podań. – Uznanie dla Manciniego. To niewiarygodny szef – stwierdził później pomocnik City.

Wydarzenie roku: walka Fabrice Muamby

Marcowy mecz Pucharu Anglii Tottenhamu z Boltonem zmienił się w scenę dramatu, gdy bez kontaktu z rywalem na boisko padł Fabrice Muamba. Howard Webb od razu przerwał grę, a życie piłkarza zaczęli ratować lekarze z ławki. Po zatrzymaniu krążenia jego serce przestało bić na 78. minut i już na murawie był reanimowany defibrylatorem. Piłkarski świat zjednoczył się we wsparciu 24-latka w ciężkim stanie. Po miesiącu Muamba wyzdrowiał, ale musiał zakończyć karierę. W listopadzie odwiedził stadion Tottenhamu i miejsce, gdzie stoczył walkę swojego życia. – Nie potrafię się wysłowić. Mogę tylko podziękować kibicom Tottenhamu za ich reakcję – mówił wdzięczny piłkarz.

Sentyment roku: powrót Thierry’ego Henry

Legendarny napastnik Arsenalu wrócił do Londynu na dwumiesięczne wypożyczenie. Henry potrzebował tylko dziewięciu minut ponownego debiutu i pięciu dotknięć piłki, aby zdobyć zwycięskiego gola, który przepchnął Kanonierów do kolejnej rundy Pucharu Anglii. – To było jak sen. Historia, którą opowiada się dzieciom – podsumował menedżer Arsene Wenger.

Kuriozum roku: gol Tima Howarda

Howard strzelił bramkę jako czwarty bramkarz w historii ligi. Uderzył z własnego pola karnego, a piłka napędzana wiatrem odbiła się i przelobowała golkipera rywali z Boltonu. Po swoim trafieniu Amerykanin wcale się nie cieszył. Współczuł upokorzenia swojemu koledze po fachu. – Jestem rozczarowany z punktu widzenia bramkarza. Nie chcę oglądać takich rzeczy – powiedział Howard.

Artykuł ukazał się w tygodniku „Tylko Piłka”.

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: