Strona główna > Premier League, Twarze EPL > Demba Ba nie pada na kolana

Demba Ba nie pada na kolana

Ma zniszczone kolano, gorliwie się modli, kocha syrop truskawkowy i strzela mnóstwo goli. Zatrudnienie Demby Ba to olbrzymie ryzyko dla każdego klubu ze względu na chroniczną kontuzję. Jednak Senegalczyk sowicie odpłaca się wszystkim, którzy na niego stawiają.

Przekleństwo i błogosławieństwo

Ba na kolanach tylko podczas modlitwy 

Zwykły piłkarz mógłby nie wytrzymać informacji, że śruba wmontowana przy operacji omyłkowo zdewastowała jego kolano. Ale nie Ba. Nowy napastnik Chelsea siły szuka w religii, modląc się pięć razy dziennie i przestrzegając zasad islamu. Codzienna walka stworzyła u niego niezłomny charakter. – To najsilniejszy psychicznie piłkarz, z którym pracowałem – przyznał były trener Alan Pardew.

Chore kolano sprawiło, że Chelsea wyłożyła ledwie siedem milionów funtów za piłkarza, który w lidze angielskiej zdobył 36 goli w 66 meczach. Fernando Torres w tym samym okresie trafił do siatki 14 razy. Przezwyciężanie przeciwności losu pomogło Senegalczykowi przejść z czwartej ligi francuskiej do ekipy mistrzów Europy w ciągu ledwie siedmiu lat.

Jednak wcześniej uraz Ba sprawiał mu same przykrości. – Zdjęcie kolana Demby wygląda fatalnie – przyznał Pardew. To odstraszyło dwóch nabywców, którzy chcieli wyrwać piłkarza z Hoffenheim. Najpierw Senegalczyk oblał testy medyczne w Stuttgarcie, a później we Stoke. Menedżer tego drugiego klubu Tony Pulis określił kolano Ba mianem „tykającej bomby zegarowej„. – Jestem niesamowicie rozczarowany – mówił Pulis po fiasku transferowym. – Wystarczy spojrzeć na jego świetny bilans strzelecki. Ale rozmawiamy o dużych pieniądzach. Znaleźli coś, co później może stworzyć kłopoty.

Hazardowe rozdania

Słowa Pulisa przeszły już do legendy. Przypominane są przy każdym kolejnym przebłysku Senegalczyka w Premier League. Zawahanie Stoke wykorzystał West Ham, który ściągnął Ba za marne pieniądze. Londyński zespół dawał mu część pensji w zależności od liczby występów. Tym samym ograniczył ryzyko sprowadzenia na listę płac wiecznego pacjenta. Bomba w kolanie Ba nie wybuchła. Eksplodowała za to jego forma strzelecka. W West Hamie zdobył siedem goli w 12 występach. Mimo to Młoty spadły z angielskiej ekstraklasy i Ba zaczął szukać nowego miejsca na ziemi.

Przyczółek znalazł w Newcastle. Sroki także dmuchały na zimne i połowę z 40-tysięcznej tygodniówki napastnika uzależniały od minut spędzonych na boisku. Menedżer Pardew przyznał, że prawie zrezygnował z Ba po konsultacjach medycznych. Ryzyko znów się opłaciło.

Ba stał się twarzą znakomitej ekipy Newcastle z poprzedniego sezonu. Strzelał na zawołanie, gdy na drodze pojawiła się nieoczekiwana przeszkoda. Do zespołu przyszedł kolejny senegalski snajper z Bundesligi – Papiss Cisse. Choć nowy duet wydawał się parą marzeń, podobny styl poruszania się po boisku obu zawodników wykluczył ich współpracę w systemie 4-4-2. Ba został przesunięty na skrzydło, stracił instynkt zabójcy i źródełko goli wyschło.

27-letni napastnik nigdy nie obawiał się konfrontacji i klarownego wyrażania myśli. W Hoffenheim odmówił udziału z zimowym zgrupowaniu po odrzuceniu przez klub oferty z Anglii. Zmiana taktyki pod Cisse wyraźnie rozzłościła Ba. Wyraził niezadowolenie z nowej sytuacji. Zadziałało. Od początku nowych rozgrywek Pardew zrobił z niego lidera ataku. Ba odwdzięczył się kolejną serią goli. Na własnych plecach niósł Newcastle przetrzebione kontuzjami innych kluczowych postaci nad strefę spadkową. Zdobył niesamowite 48% wszystkich ligowych bramek Srok. Ba nigdy nie przywiązywał się do klubów, więc i Newcastle zaczynało robić się zbyt małe.

Polskie początki w Chelsea

Boruc przygląda się debiutanckim bramkom Ba

Powiedziano mi, że ma klauzulę odejścia z Newcastle w wysokości siedmiu milionów i sam dostanie połowę pieniędzy. Jeśli sprzedadzą go za siedem, sam dostanie na rękę około trzech – mówił przed transferem do Chelsea jego były pracodawca z West Hamu David Sullivan. Właściciel Młotów odejście Ba z klubu uważa za „jeden z największych błędów w życiu”.

Snajper z Senegalu trafił na Stamford Bridge w styczniu – miesiącu, w którym zdobił oficjalny kalendarz Newcastle. Chelsea została trzecim angielskim klubem, który postawił na napastnika bez kolana.

W nowej ekipie przywitały go same słodkości. Przy pierwszym wywiadzie dla Chelsea TV otrzymał butelkę ukochanego syropu truskawkowego… firmy Łowicz… Polskie smaki poprawiła mu blisko dwukrotna podwyżka i wymarzony debiut dla The Blues. Ba przywitał się dwoma golami w Pucharze Anglii strzelonymi Arturowi Borucowi.

Teraz czeka go rywalizacja o miejsce w składzie z kupionym za siedmiokrotnie większą sumę Fernando Torresem. Hiszpan wreszcie ma godnego konkurenta o pozycję wysuniętego napastnika. Ich style znacząco się różnią, co urozmaici pole manewru trenera Chelsea. – Ba jest dobry przy piłce, dobry w powietrzu i widzimy, że niesie zagrożenie. Teraz mamy różne opcje w zależności od tego jak chcemy grać – zauważa Rafael Benitez. Dopóki nie wybuchnie bomba zegarowa w kolanie Ba, owa alternatywa będzie zbawienna dla ofensywy The Blues.

Tekst ukaże się w nowym numerze tygodnika Tylko Piłka.

  1. M.
    16/01/2013 o 11:02

    Zastanawia mnie Newcastle. Pardew dostał olbrzymi kredyt zaufania, a tu zaczyna mu się wszystko trochę sypać. Ba odszedł, Cisse bez formy, Coloccini przebąkuje coś o powrocie do Argentyny – są jakieś rozmowy, Ben Arfa też wspomina coś o odejściu, pojawiają się plotki o zakusach Milanu na Krula (?znacznie obniżył loty) i Santona. Pozycja w tabeli jest daleka od spodziewanej, a jak się spojrzy na kadrę poza wymienionymi graczami, to mówiąc szczerze – szału nie ma.
    Z Ba to trochę hazard (ten pisany z małej litery). Póki co karta idzie dobra, ale zawsze może się odwrócić.

  2. krzywy
    16/01/2013 o 11:31

    Zgadza sie. Newcastle mialo walczyc o top4, a na ta chwile powinni myslec w pierwszej kolejnosci o utrzymaniu. Zatrzymali swoich najlepszych zawodnikow, wzmocnili sklad i taka klapa.

  3. 16/01/2013 o 13:49

    Zauważcie tylko, że Newcastle cierpli przez nadmiar kontuzji. Na długo wylatywali Cabaye, Tiote, Krul, Steven Taylor, Ben Arfa i Coloccini. Naprawdę ich to posiekało. Teraz przegrali mnóstwo meczów w ostatnich miesiącach, atmosfera spada, pozbyli się Ba – walka o utrzymanie gwarantowana.

    Ale jak Newcastle z takim potencjałem spadnie z ligi to ja przez tydzień zrobię różowy layout bloga…

    Co do Ba – wydaje mi się, że pierwsza większa kontuzja kolana zamknie jego karierę. Ale póki co – cicho i porządnie.

  4. M.
    16/01/2013 o 16:04

    Trochę racji w tym jest, chociaż nie zgadzam się do końca z oceną rzekomego potencjału. Jeżeli Srokom nie uda sie zatrzymać Colocciniego i Ben Arfy, to moim zdaniem, ich szanse na spadek będą wcale niemałe. Bez Ben Arfy i Cabaye ta ekipa ma zerową niemal kreatywność w linii pomocy. Krul zawsze w moim odczuciu był przereklamowany, a całą defensywę trzymał Coloccini. Teraz jak oglądam takiego Williamsona, to nie mam wątpliwości, że to jeden z najsłabszych defensorów w Premier League.
    Wciąż jednak „konkurencja” w dolnych rejonach tabeli jest godna pod tym względem🙂 Są słabi obecnie, ale może ich uratować to, że istnieją słabsi od nich. Poza tym – sezon jest długi. Zobaczymy.

  5. 16/01/2013 o 17:43

    Reading, Villa, Sunderland, QPR (choć do tej drużyny mam dziwną słabość) – wszystkie oceniam dużo gorzej niż Newcastle nawet bez Colo i Arfy.

    Odejście Ba moim zdaniem ocuci Cisse i znów zacznie strzelanki.

  1. 18/01/2013 o 21:47

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: