Strona główna > Dookoła boiska, Premier League > Premier League zaciska pasa

Premier League zaciska pasa

Koniec bajek o bogatych oligarchach, którzy z miejsca kupują sukces w Premier League. Angielska elita ogranicza własne wydatki i zadłużenia. Nikt nie chce powtórzyć fatalnego losu Portsmouth.

Nowe zasady zamkną drogę dla inwestycji wzorem Abramowicza i Mansoura

Umowy telewizyjne obowiązujące od przyszłego sezonu zapewnią drużynom Premier League morze świeżej gotówki. Zyski mają podnieść się o 70% (pisałem o tym szerzej w osobnym tekście). Jednak klubom nie spieszy się z wykorzystaniem tych pieniędzy do nabijania kieszeni piłkarzy i agentów. Krajowa czołówka dodatkowo zaczyna myśleć o zasadach finansowego Fair-Play UEFA. To pchnęło właścicieli do wprowadzenia ograniczeń.

Limity, ograniczenia

Od następnego sezonu kluby płacące zawodnikom więcej niż 52 mln funtów rocznie będą mogły podnieść budżet na pensje o zaledwie cztery miliony na rok. Przepis dotknie drużyny, które obecnie przekraczają ten limit. Według ostatnich danych to 13 z 20 ekip w stawce. Zasada pozwoli na znaczące wzmocnienia beniaminkom, które będą mogły modelować swoje składy i sprostać wymaganiom Premier League. Problemu z zatrudnianiem gwiazd z wysokimi kontraktami nie powinni mieć też ligowi potentaci, jeśli odchudzą kadry ze zbędnych piłkarzy.

Drugi przepis nie pozwala klubom notować większych strat niż 105 mln funtów w czasie najbliższych trzech lat. The Guardian wylicza, że gdyby taka reguła obowiązywała w minionych trzech sezonach, nie sprostałyby jej Chelsea, Manchester City, Aston Villa i Liverpool. Premier League przekonuje, że ten limit pozwoli zespołom marzącym o Europie na ambitne transfery, a jednocześnie przygotuje je na ograniczenia płacowe w rozgrywkach UEFA.

Te regulacje są dużo bardziej liberalne niż reguły wprowadzane przez UEFA. Europejska federacja nie pozwala chętnym do gry w Lidze Mistrzów i Lidze Europejskiej na straty większe niż około 40 mln funtów przez trzy lata. UEFA grozi wyrzuceniem ze swoich turniejów. Premier League straszy odejmowaniem punktów.

Stop bogatym rewolucjonistom

Ograniczenia finansowe kończy erę bonzów, gotowych ozłocić swój klub z pomocą grubego portfela i lekkiej ręki. Limit płac i notowanych strat wyklucza opłacanie transferów, tygodniówek i personelu z kieszeni hojnego dobroczyńcy. – Usiłujemy znaleźć balans między inwestycjami nowych właścicieli w celu ulepszenia swoich drużyn. Ale nie będą mogli rzucać setkami milionów w krótkim czasie – zapowiada dyrektor wykonawczy Premier League Richard Scudamore.

W najbliższych latach nie powtórzy się finansowa eksplozja na wzór Manchesteru City. Od 2008 roku Szejk Mansour wpakował tam około miliarda funtów i wyniósł zespół ze środka tabeli do mistrzostwa Anglii. Nie powtórzy się też smutniejszy scenariusz. W 2010 roku zbankrutował klub, który jeszcze dwa lata wcześniej podnosił Puchar Anglii. Niegospodarność Portsmouth zepchnęła drużynę z ekstraklasy do szarzyzny trzeciej ligi.

Limity dotyczą pieniędzy uzyskiwanych z transmisji telewizyjnych. Dalej w gestii klubów pozostaje dysponowanie wpływami z biletów oraz umów sponsorskich. W straty nie wlicza się też wydatków na stadiony i akademie młodzieżowe. – Jeśli kluby zwiększą swoje dochody, mogą zwiększyć swoje wydatki – tłumaczy właściciel West Ham United David Gold. – Musieliśmy się ograniczyć. Staramy się uniknąć kolejnego Portsmouth.

Jeszcze bardziej zamożni

Skutkiem prawdopodobnie będzie zachowanie status quo. W najbliższych latach trudno spodziewać się nowych barw na szczytach tabeli, tak jak ostatnio robiły Manchester City i Chelsea. Obecne duże firmy będą rosły jeszcze mocniej. Nic dziwnego, że głównymi zwolennikami wprowadzania ograniczeń były ekipy z czołówki, ustabilizowane marketingowo. Arsenal, Manchester United, Tottenham i Liverpool zostały nazwane „gangiem czterech”, bo to one propagowały pomysł, aby usunąć jakikolwiek margines na straty. Te kluby przekonywały, że właściciele nie powinni zabezpieczać własnym majątkiem klubowej rozrzutności. Z ich potencjałem wykluczyłoby to pojawienie się nowych rywali, żadnych dorwać się do zajmowanych przez nie terytoriów.

Część klubów sprzeciwiało się jakimkolwiek barierom. Ich zdaniem Premier League powinna pozostać ligą z wolnym rynkiem. Tej grupie liderował Manchester City, którego polityka finansowa najbardziej odbiega nowym ideałom. – Jeśli jestem bogaty, to chcę wydawać wszystkie pieniądze na mój zespół. Nie zgadzam się z pomysłem tych zasad – mówi menedżer City Roberto Mancini. Głos City podzielały West Bromwich i Fulham, które obawiają się faworyzowania klubów z wielkimi stadionami i świetnym marketingiem.

Premier League staje się pierwszą ligą na najwyższym poziomie rozgrywek w Europie z takimi regulacjami. Podobne zasady wprowadzono już na niższych szczeblach angielskiego futbolu. Kluby Championship otrzymają kary lub transferowe zakazy, jeśli do sezonu 2015/16 nie ograniczą strat do maksymalnie pięciu mln funtów. Przekroczenie limitu o 10 mln będzie skutkować wypłatą grubego odszkodowania w ramach podatku fair-play. – Kładziemy fundamenty pod ligę samowystarczalnych klubów – powiedział prezes Football League Greg Clarke. Podobnym śladem chcą iść duzi chłopcy z Premier League, którzy tak upatrują szans na podtrzymanie wysokiego poziomu całych rozgrywek. Chcą uniknąć scenariusza z Hiszpanii, gdzie poza dwójką gigantów większość stawki krztusi się długami i z trudem wiąże koniec z końcem.

Tekst ukaże się w nowym numerze tygodnika Tylko Piłka.

  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: