Strona główna > Pięć lekcji, Reprezentacje > Pięć lekcji z ukraińskiej tragedii

Pięć lekcji z ukraińskiej tragedii

Porażka z Ukrainą rujnuje dorobek cennych remisów z Czarnogórą i Anglią. Biało-czerwoni rzucili koło ratunkowe współgospodarzom Euro 2012. Czego nauczył nas piątkowy wieczór na Stadionie Narodowym?

1. Moc odwróconych skrzydeł

Dzień dobry, jestem Jarmołenko – odwrócony skrzydłowy (fot: Wikimedia)

Ukraina potrzebowała ledwie siedmiu minut, aby zdradzić Polakom swoje dwie najgroźniejsze bronie. Na nieszczęście dla gospodarzy, pokaz siły zakończył się od razu śmiertelnymi ranami. Ukraińcy skorzystali z dobrodziejstw ustawienia swoich odwróconych skrzydłowych. Obaj boczni pomocnicy grali na stronie, gdzie przy rajdzie do linii musieli dośrodkowywać swoją słabszą nogą.

Zaleta takiego rozwiązania jest prosta – mogą pozwolić sobie na ścinanie akcji do środka i oddawanie szybkich strzałów. Właśnie dlatego Cristiano Ronaldo gra w Realu na lewym skrzydle, a Arjen Robben w Bayernie na prawym. Znakiem firmowym obu zawodników są ścięcia akcji i mocne uderzenia. Podobne atuty w Warszawie zaprezentowali Andrij Jarmołenko i Ołeh Husiew.

Jarmołenko poza strzelaniem także znakomicie spisywał się w rozegraniu. Husiew z kolei notorycznie pojawiał się w polskim polu karnym i zakładał szaty fałszywego napastnika. Odwróceni skrzydłowi Ukrainy korzystali ze wcześnie strzelanych bramek. Im dalej w las, tym więcej miejsca mieli na wyprowadzanie kontr.

Nie do przecenienia był także sposób formowania ataków gości. Bez zastanowienia chcieli przesuwać się ryzykownymi, ale bardzo bezpośrednimi podaniami do przodu. Z tego powodu w końcówce spotkania namnożyły się im szanse na ostateczne pogrążenie Polaków.

2. Tanie straty

Biało-czerwoni znacznie umilili taką grę swoim rywalom. W koszmarny sposób tracili piłki na własnej połowie, czym sami prosili się o wymierzenie kary. Ukraińcy od pierwszego gwizdka bronili bardzo agresywnie i często wymuszali proste wpadki u Polaków. Festiwal błędów zaczął Daniel Łukasik, którego strata przed polem karnym przyczyniła się do gola Husiewa. Później pomocnik Legii szybko się pozbierał i był najlepszy wśród gospodarzy w przewidywaniu zagrań przeciwników i destrukcji ich kontr.

Zatrważającą lekkość w gubieniu piłki wśród Polaków symbolizuje sytuacja z 74. minuty, gdy Jakub Koseckiusiłował wybijać piłkę z własnego pola karnego. Wyszedł mu jednak płaski strzał, który wpadł idealnie pod nogi rywala ustawionego przed „szesnastką”. Ten spudłował, ale gdyby trafił – nikomu nie życzylibyśmy wysłuchiwania komentarza tego zagrania w wykonaniu Artura Boruca…

3. Promyki nadziei

Polska przegrała zasłużenie, ale miała również dwa okresy bardzo obiecującej gry. Jeden z nich zaczął się tuż po stracie drugiego gola. Wtedy otworzyły się polskie skrzydła. Zaczęliśmy od prawej strony, gdzie Łukasz Piszczek dwukrotnie świetnie włączył się do ataku. Strzelił z tego gola kontaktowego. Wkrótce w sukurs przyszedł mu Sebastian Boenisch z drugiej flanki. Podopieczni Waldemara Fornalika mieli wreszcie czym straszyć.

Problemem naszych reprezentantów w pierwszej połowie było notoryczne podwajanie Jakuba Błaszczykowskiego. Z tego powodu nie dało się przeprowadzać zbyt wielu ataków prawą, dortmundzką stroną drużyny narodowej. Tłok zmuszał kapitana Polski do wycofywania piłek. Z tego względu ciężar gry przeniósł się głównie na lewą stronę.

Błaszczykowski w późniejszej fazie znalazł sposób na ścisłe krycie. Dostał pozwolenie na ucieczkę z prawego skrzydła i znacznie częściej widać go było na środku lub nawet na lewej stronie. Kuba właśnie taką swobodą cieszy się w Borussii, dlatego warto pozwolić mu na ścinanie akcji i podwajanie pozycji ofensywnego pomocnika.

4. Samotnik Lewandowski

Licznik minut bez bramki Roberta Lewandowskiego dobił już do 882. Jednak w obecnym ustawieniu i strategii reprezentacji wyjątkowo trudno mu przełamać tę serię. Polska wykorzystuje go głównie jako człowieka od strącania górnych piłek, gdzie jego techniczne zdolności pozwalają mu na większą pomoc w rozegraniu.

Jako wysunięty i zbyt często osamotniony gracz z przodu on także, jak Błaszczykowski, padł ofiarą notorycznego podwajania. Środkowi obrońcy Ukrainy nie pozwalali mu na przyjęcie piłki plecami do bramki, gdyż od razu wyskakiwali ze swoich pozycji i zamykali Polakowi przestrzeń. Winą reszty kadrowiczów był zupełny brak wykorzystywania tej wolnej przestrzeni i niewłaściwego ustawienia czwórki defensorów rywali.

W drugiej części gry Lewandowski cofał się coraz głębiej, aby wreszcie mieć czas na przytrzymanie piłki. Sam próbował sobie stwarzać okazję do strzałów. Może faktycznie rozwiązaniem tego impasu byłoby cofnięcie Lewandowskiego w linię pomocy i dodanie mu wysuniętego partnera w ataku?

5. Polska stoi stałymi fragmentami gry

Jedną z najodważniejszych decyzji personalnych Fornalika można nazwać odświeżenie dla pierwszej jedenastki reprezentacji Radosława Majewskiego. Pomimo złego wyniku, wybór ten można w pełni usprawiedliwić. Majewski spłacił zaufanie przede wszystkim jako wykonawca stałych fragmentów gry. Jego centry były cięte i posyłane głównie na długi słupek. Tuż po stracie drugiego gola Polacy mieli znakomite szanse po dośrodkowaniach Majewskiego, ale Lewandowski i Boenisch trafiali w bramkarza. Choć to zdanie wydaje się niewiarygodne, Polska wreszcie była bardzo groźna przy rzutach wolnych.

Równie dobre wrażenie zawodnik Nottingham Forest zostawił w swoich ruchach bez piłki. Często widać było go pomagającemu obu skrzydłowymi i ustawiającego się między liniami obrony Ukrainy.

  1. krzywy
    23/03/2013 o 11:34

    6. punktem moze byc statystyka fauli: 16 do 30. W spotkaniu u siebie powinnismy szybko ustawic ich do szeregu, pokazac ze graja na wyjezdzie, ze przy kazdym kontakcie z pilka moga im trzeszczec kosci. Druga rzecz: jakim cudem przy 4 obroncach i 2 defensywnych pomocnikach tracimy 3 gole u siebie? Dla Fornalika bylo dobrze, szybko stracone gole ustawily mecz i dlatego przegralismy. Trener nie chce przyznac, ze przegrana byla zasluzona. Odwolujac sie do tematu przewodniego bloga: takim mydleniem oczu przypomina mi Wengera, ktory zawsze powtarza o jakosci, ktora ma w zespole.

  2. 23/03/2013 o 13:42

    Agresja Ukraińców mnie irytowała jako kibica reprezentacji Polski, ale była pioruńsko skuteczna. Żadnego odpuszczania – przechodzi piłka, to nie przechodzi zawodnik. Tak samo zagrał Szachtar z Borussią, gdzie środkowi obrońcy wychodzili do Lewego, a ten jak ich mijał to był ciągle faulowany.

    Nie czytałem jeszcze wypowiedzi Fornalika, więc trudno mi je oceniać. W sumie i tak nie może powiedzieć tego co mu leży na sercu, więc musi się chować:)

  3. Marek
    23/03/2013 o 17:00

    Re: 5. Majewski przy SFG był ok, ale reszta moim zdaniem słabo. Straty, niedokładne podania, złe decyzje. Chociaż i tak lepszy od niewidocznego Rybusa.

  4. 23/03/2013 o 17:25

    Zastanawia mnie jedna rzecz, niby wszyscy przed meczem wiedzą jak będą grali ukraińscy skrzydłowi, a i tak nasi obrońcy wydawali się być zaskoczeni, że Ci schodzą do środka. Brakowało przede wszystkim asekuracji, szczególnie przy pierwszej bramce, gdy Boenisch został sam przeciwko Jarmolence i w łatwy sposób dał się ograć. Co do Fornalika to sprawiał wrażenie bardzo spiętego na konferencji, jakby nie wiedział dlaczego jego drużyna zagrała tak słabo. Czuł ogromną presję ze strony mediów i nie jestem przekonany czy sobie z nią w niedalekiej przyszłości poradzi.

    http://lukwozny.blogspot.com/2013/03/przyczyny-kleski.html

  5. consigliere
    25/03/2013 o 16:00

    Co do 5 punktu… Autor zalożył sobie jakąś tezę i postanowił nagiąć rzeczywistość by ta tezę obronić. Majewski, mimo wielkich chęci nie zagrał dobrze, sam jestem tym rozczarowany bo liczyłem na chłopaka i te stale fragmenty niewiele zmieniają… bo to bardziej Ukraińcy sobie te problemy kreowali. Dośrodkowanie z 35-40 m gdzieś bliżej linii bocznej ląduje na głowie polskiego zawodnika, gdzieś ok 8-10 m, a w promieniu 2 m a nie ma ani jednego Ukraińca.

    Co do gry bez piłki, była lepsza niż w przypadku Obraniaka, ale czy to od razu znaczy że była dobra?

  6. 25/03/2013 o 17:05

    Stałych fragmentów będę bronił jak Zawisza, bo akurat ich jakość była zupełnie unikalna na standardy naszej reprezentacji. Jego dobre centry były kluczem, bez nich ruch bez piłki Lewandowskiego i Boenischa zdałby się na nic.

    W jego przypadku zabrakło mi kilku dokładnych podań w rozegraniu, ale i tak pozycją i kopnięciami ze stojącej piłki wyróżniała go na tle reszty. Szczególnie naszych obrońców, których mistrzowsko wypunktował Feddek w Cafe Futbol (polecam obejrzeć fragment: https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=8qzV_BKe6LI)

  7. consigliere
    25/03/2013 o 19:36

    A mnie się ciągle wydaje że kluczem to był … brak gry bez piłki Ukraińców. Dośrodkowania Majewskiego były takie jakich wiele, zresztą on nigdy nie uchodził za jakiegoś wybitnego fachowca od sfg. Ukraincy od wielu juz lat są zespołem słabo zorganizowanym, bazują na indywidualnych popisach Yarmolenki czy Konoplanki, i tej kiepskiej organizacje dowód dali własnie w piątek broniąc sie przy wrzutkach Majewskiego. Z mojej strony eot.

  1. 25/03/2013 o 08:12

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: