Strona główna > Premier League, Twarze EPL > „Tymczasowy” Benitez walczy o swoje

„Tymczasowy” Benitez walczy o swoje

Przegrany półfinał Pucharu Anglii z Manchesterem City to kołek w serce fanów Chelsea. Ale największy ból powinien odczuwać Rafael Benitez, któremu daleko do miana kibica The Blues. Hiszpańskiemu trenerowi uciekła jedna z dwóch okazji na uwieńczenie swojej trudnej ery na Stamford Bridge.

Liga Europejska to priorytet dla Beniteza, fot: Wikimedia

Puchar Anglii był w zasięgu dłoni. Dwa wygrane mecze i nowy wpis w szkoleniowym CV. Ale Chelsea zaczęła identycznie jak w pierwszym ćwierćfinale przeciwko Manchesterowi United. Szybko oddana inicjatywa, bojaźliwe budowanie ataków i głębokie powroty do obrony nie sprawdziły się najlepiej. City strzeliło dwa gole, jak United rundę wcześniej. Na Old Trafford The Blues udało się pozbierać i zdominować rywali w drugiej połowie. Podobnie działo się podczas półfinału na Wembley. Chelsea atakowała niemal samobójczą strategią, w której tyłów broniło nominalnie ledwie dwóch graczy. Choć gracze Beniteza złapali kontakt, nie dało się wyszarpać wyrównania. Olbrzymią szansę na kolejne trofeum w Anglii dostanie Włoch Roberto Mancini.

Benitez wie, że jego przygody z Chelsea w Pucharze Anglii się już skończyły. Trwa już casting na nowego menedżera The Blues, a główne role grają w nim Manuel Pellegrini z Malagi, Jurgen Klopp z Dortmundu, Gianfranco Zola z Watfordu i oczywiście Jose Mourinho. Beniteza w gronie kandydatów nie będzie, dlatego z końcówki sezonu na Stamford Bridge chce wyciągnąć jak najwięcej. Głównie dla samego siebie.

Krótkowzroczne cele

Hiszpan od początku trenerki w Chelsea nosił przed nazwiskiem tytuł „tymczasowy menedżer”. Szybko prysły nadzieje na przedłużenie umowy, choćby z samej niechęci kibiców wobec tego szkoleniowca. Wrodzy mu fani The Blues nazywają go „The Interim One” (Tymczasowy), dla kontrastu z mourinhowskim „The Special One”. Jednak tymczasowość pracy Beniteza działa na szkodę samej Chelsea. Obecny trener nie musi dbać o długoterminowe plany. Nie w głowie mu rozwijanie młodzieży i ułaskawianie starych liderów szatni. Benitez może sobie pozwolić na marginalizowanie Johna Terry’ego i Franka Lamparda ze świadomością, że nie wyrządzi mu krzywdy stąpanie po kruchym lodzie, które zatopiło kilku jego poprzedników.

To nastawienie widać po decyzjach Hiszpana, który nad ligę stawia pucharowe potyczki. Benitezowi w Chelsea wymykały się z rąk kolejne trofea – Klubowe Mistrzostwo Świata (w finale), Puchar Ligi (w półfinale  oraz mistrzostwo Anglii. Od niedzieli przestał się także ścigać o Puchar Anglii. Została jedna, ostatnia szansa, aby ponad pół roku w Londynie zostawiło ślad w postaci powiększonej gabloty pamiątkowych medali 53-letniego trenera. Ta szansa to Liga Europejska.

Za czasów abramowiczowskich Chelsea nigdy wcześniej nie traktowała tych rozgrywek tak poważnie. Półfinałowe starcia z Bazyleą oraz ewentualny finał w Amsterdamie to poważny kąsek dla Beniteza głodnego sukcesu. Łatwo mu nie będzie, bo szwajcarski zespół już w tym sezonie Ligi Europejskiej odprawiał z kwitkiem faworytów z Zenita Sankt Petersburg i Tottenhamu.

Hierarchia rozgrywek

Pucharowe preferencje Hiszpana widać po rotacji składem. Chelsea ma kalendarz gier spuchnięty do granic wytrzymałości. W nieco ponad miesiąc The Blues rozegrają przynajmniej dziewięć spotkań. Wtedy dokona się ostateczny bilans pracy Beniteza.

Mordercza seria trwa już od początku kwietnia. Priorytety trenera najlepiej pokazała gra zmiennikami przeciwko Southamptonowi w lidze tuż przed powtórką ćwierćfinału FA Cup z Manchesterem United. Kluczowi gracze zbierali siły na późniejszy triumf nad Czerwonymi Diabłami. Jednak strata punktów w Premier League wydłużyła drogę Chelsea przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. – Porażką sprowadziliśmy innych z powrotem do walki o czołową czwórkę – żalił się po tamtym spotkaniu bramkarz Petr Cech.

Zapewnienie sobie miejsca w europejskiej elicie na następny sezon to podstawowy cel dla włodarzy klubu z niebieskiej części Londynu. Na Chelsea czekają jeszcze mecze definiujące sezon ligowy jak wyjazdy na Anfield i Old Trafford lub wieńczące rozgrywki starcie z Evertonem walczącym o Ligę Mistrzów. O małe mistrzostwo Anglii wojują także Tottenham i odnowiony Arsenal. Benitez ma za zadanie zagwarantować Ligę Mistrzów, ale także walczy o puchar do swojej kolekcji.

Wbrew żądzy trofeów nie wolno mu zupełnie poświęcać Premier League dla marzenia o triumfie z Bazyleą. Brak miejsca w czołowej czwórce będzie poważną plamą na reputacji Beniteza. Czy po takiej wpadce jakiś inny elitarny klub w Europie powierzy posadę osobie, która z tak dużym potencjałem kadrowym nie radziła sobie w krajowej lidze?

To świetny sezon, choć mógłby być jeszcze lepszy – mówił Benitez przed półfinałem Pucharu Anglii. Jego Chelsea dociera do kulminacyjnych faz kolejnych rozgrywek. Ale dotąd za każdym razem potykała się w końcówce. Stamford Bridge okaże się przekleństwem Hiszpana, jeśli nie sprowadzi na ten stadion pucharu Ligi Europejskiej i czołowej czwórki w Anglii. Choć Benitez może uznawać za spotkanie sezonu starcie w Szwajcarii, to równie istotne będą potyczki z Evertonem, Manchesterem United i Liverpoolem. Dla niego i wszystkich związanych z The Blues.

Tekst ukaże się w nowym numerze tygodnika Tylko Piłka

  1. 18/09/2013 o 22:09

    Pretty section of content. I just stumbled upon your
    site and in accession capitall to assert that I acquire in fact enjoyed
    account your blog posts. Any waay I will be subscribing to your augment and even I achievement you access consistently fast.

  1. 16/04/2013 o 16:42
  2. 18/04/2013 o 16:18

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: