Strona główna > Premier League > Selekcja meczów o jakąś stawkę, jakąkolwiek

Selekcja meczów o jakąś stawkę, jakąkolwiek

Przyszedł ten czas w sezonie, gdy gro meczów nie ma większego znaczenia. Ktoś skończy na ósmym, ktoś na 12 – bez różnicy. Jako, że Manchester United uciekł już daleko z tytułem mistrzowskim, w Premier League sensowna gra została jeszcze tylko o miejsca 3-6 (Liga Mistrzów) oraz 15-18 (ostatni do spadku).

Jedyne ciekawe miejsca tabeli w EPL (za WhoScored.com)

Jedyne ciekawe miejsca tabeli w EPL (za WhoScored.com)

Nie jest to zbytnio komfortowe rozwiązanie. Patrzysz na listę meczów i wychodzi mało gier, w których oba zespoły o coś grają. W najbliższy weekend doszukałem się tylko jednej takiej pary: Sunderland – Everton. Nawet szlagiery Liverpool – Chelsea i Tottenham – Manchester City mają umiarkowany ładunek napięcia, bo The Reds i City swoich pozycji w tabeli na 95% już nie zmienią.

W środku tego tygodnia wypadło nam „półkolejcze” w Anglii, w którym jedno ze spotkań napisało wciągający scenariusz. Nawet, gdy był to jedyny bezbramkowy remis. Gdyby Arsenal wygrał u siebie, Everton mógłby żegnać się z wizją Ligi Mistrzów. A tak, The Toffees wciąż mają nadzieje na ciche wetknięcie się do europejskiej elity. Remis zrobił dobrze najciekawszemu obecnie rejonowi tabeli od 3 do 6. Zainteresowane LM ekipy dzieli od siebie raptem pięć punktów. A gdyby Everton wykorzystał początkową przewagę i podbił The Emirates, siedziałby ściśnięty z Arsenalem i Tottenhamem na wspólnej liczbie 58 punktów…

Gdybanie już nic nie da, więc skupmy się na tym co działo się w rzeczywistości. The Toffees faktycznie wyglądają na zespół, który jak mówi sam David Moyes, jest najsilniejszy za jego 11-letniej kadencji. Najładniej pokazuje to przykład przekazywania odpowiedzialności za wynik w różnych częściach sezonu. Z początku Everton ciągnęli za sobą Leighton Baines z Marounanem Fellainim. Wtorek z Arsenalem i wcześniejsze gry pokazały, że teraz świetnie radzą sobie inny boczny obrońca Seamus Coleman oraz inny Belg w pomocy Kevin Mirallas. Coleman był zjawiskowy w meczu przeciwko City, który analizowałem na tych łamach. Wtedy zasuwał przy obu bramkach. Na The Emirates jego ofensywa nie wyglądała już tak zjawiskowo, ale z tyłu zagrał idealnie. Gdy trzeba, przyklejał się do linii bocznej, jednak częściej ganiał do środka i asekurował stoperów. To on wepchnął Everton na ścieżkę remisu, gdy cudem na ostatnią chwilę zblokował strzał Oliviera Girouda. U Mirallasa natomiast niezwykle imponujące są błyskawiczne zejścia z piłką doklejoną do nogi na pełnej szybkości. Akcje grzechu warte.

R. Barkley: podania przyjęte

Cofnięty na defensywnego pomocnika Fellaini dał miejsce na harce dla młodziana, 19-letniego Rossa Barkleya. Jego pokaz jak na nastolatka wyglądał oszałamiająco. Trzymanie piłki, podania prostopadłe, łączenia pomocy z atakiem… Ale najlepiej wychodziła jego świadomość otaczającej przestrzeni i wyszukiwanie miejsca w luce a’la Toni Kroos (patrz wykres). Szkoda, że żadne z jego zagrań nie zapamiętamy jako asystę.

Ale byłbym niesprawiedliwy wspominając tylko o Evertonie. W końcu Arsenal miał sporo pecha, że nie dobił do bezcennego zwycięstwa swoją przewagą z końcówki. Oblicze gry zmieniły manewry Arsene Wengera, szczególnie wepchnięcie na boisko Alexa Oxlade-Chamberlaina z Lukasem Podolskim, co przesunęło wreszcie na środek rozegrania niewidocznego wcześniej Santiego Cazorlę. Wspomagani dodatkowo bocznymi obrońcami Kanonierzy wyglądali jak na siebie przystało, ale tego dnia Giroud postanowił trochę popudłować…

W przerwach między montowaniem nowego vloga i przygotowaniami do konferencji na uczelni udało mi się wygospodarować 90 minut tylko na jeden mecz. Środowe granie znam ze statystyk i skrótów, więc w komentarzach chętnie przejrzę Wasze refleksje.

W oczy rzuciło mi się głównie to, że Chelsea swoim spokojnym 3:0 (cóż za widły Davida Luiza!) zrobiła sobie margines błędu na przyszłość. Przyda się przy zapchanym kalendarzu i Lidze Europejskiej, o których wspomniałem w poniedziałek. Niezwykłe, że The Blues walczyli na boisku już 60 razy w tym sezonie. Jeśli poniesie ich do finału Ligi Europy, rozgrywki skończą z 69 meczami w nogach! O odpoczynku nie ma mowy, bo w niedzielę już czeka hit na Anfield, a chwilkę później kluczowy mecz z Bazyleą na wyjeździe. Rotuj składem Rafa, oj rotuj…

 

  1. parker_39
    18/04/2013 o 21:01

    Cześć Andrzej,

    Ostatnio nie za często u Ciebie gościłem (no wiesz praca i wgl).

    Troche notek przegapiłem, za dużo komentarzy nie zostawiłem i przegapiłem Twoje vlogi.

    Chciałbym troche odbiec od tematu notki, za co przepraszam czytających. Wiem, że odwiedzasz bloga Michała Okońskiego. Chciałem się odnieść do jego ostatniej notki „Zroojnowani” i tego czemu za każdym razem kiedy sięga MU po tytuł mistrzowski (lub jest na finiszu z bardzo dużą szansą na jego zdobycie) jest nazywany słabym mistrzem? Ja wiem, że po tym odpadnięciu z Realem MU ma kaca (SAF oczywiście zaprzecza).

    MU za każdym razem w ostatnich latach kiedy zdobywa tytuły mistrzowskie jest nazywane najsłabszym mistrzem od lat. Oczywiście kiedy robiła to Chelsea lub City rok temu to się zmieniało i to byli silni mistrzowie. Ale dlaczego? Bo wyprzedzili United?

    Jestem bardzo ciekawy jak się Ty do tego ustosunkujesz🙂

    Pozdro.

    PS. Jeszcze przed vlogami Twoje zdjęcie było inne i dałbym głowe, że jesteś w przedziale wiekowym 30-35. Teraz po tych vlogach jest „wow, gość jest młody, w moim wieku”😀

    Pozdro.

    • 20/04/2013 o 08:37

      Mowienie o Man United jako o slabym mistrzu jest faktycznie powszechne, nie tylko w Polsce. W Match of the Day co chwile wypomina sie, ze MU nie gralo jakos wybitnie, a wygrywa.

      Mysle, ze z tym wlasnie wiaze sie niezwykla moc przyciagania druzyn Fergusona. Oni nie potrzebuja wybitnych sezonow, zeby brac tytuly. Silni mistrzowie pokroju zeszlorocznego City lub mourinhowskiej Chelsea byli nie do ruszenia. Ale z MU czesto nie ma sie takiego wrazenia. Owszem, w 2009 wygrali mistrza w potezny sposob, bo Liverpool tamtejszy byl supersilny i tylko jeszcze lepsza druzyna moglaby to osiagnac…

      Chrzanic to – napisze o tym cala notke:)

  2. Amadeusz
    18/04/2013 o 22:08

    O tym że Manchester United jest nie doceniany mówił sam Ferdinand, więc jest coś na rzeczy.
    http://devilpage.pl/index/news/komentarze/34425/rio-zbulwersowany-niedocenianiem-united/

  1. 22/04/2013 o 14:53

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: