Strona główna > Premier League > „Oglądam DVD, rosnę na króla strzelców Premier League”

„Oglądam DVD, rosnę na króla strzelców Premier League”

Zakłady bukmacherskie to nie moja działka, ale na jeden mógłbym się skusić bez wahania. Czy Romelu Lukaku zostanie pierwszoplanową postacią światowej piłki? Tak jest – wyceniam to na kurs w okolicach 1.15. Wielkiego zarobku z takich przewidywań by nie było.

„Cholera, mam przegrane”

Everton wreszcie znalazł ligowego pogromcę, ale nawet w przegranym meczu biło od nich światło. Taką łunę ma jasna przyszłość 20-letniego Belga przewodzącego linią ataku The Toffees. Jego superforma to obok tworzenia ofensywnego duetu marzeń w Liverpoolu  (SAS, czyli Suarez And Sturridge – na cześć elitarnej jednostki brytyjskiego wojska i dawnego duetu Blackburn Shearer And Sutton) oraz wystrzału Aarona Ramseya to najciekawsze wątki początku sezonu Premier League.

Lukaku to żadna nowość, oczywiście. Na piłkarskiej arenie pojawił się jak 16-latek w Anderlechcie, gdzie rok później już świętował koronę króla strzelców. Takiej perły trudno nie dostrzec, więc i licytacja o jego usługi dobiła do dziesiątek milionów funtów. Ostatecznie wylądował w Chelsea. Klubie, gdzie wyniki potrzebne są już na wczoraj, z marnym klimatem pod hodowlę sportowych niemowlaków.

Tu z błogosławieństwem przychodzi system wypożyczeń, który na angielskiej ziemi sprawdza się wybornie. Można wymieniać dziesiątki gwiazd, które zyskały na dojrzewaniu w mniej stresujących warunkach, gdzie wynik ważny, ale konkurencja mniejsza – współczesne przykłady to Sturridge, Wilshere, Lampard, Terry… Lukaku swoją szansę dostał w West Bromwich. Jako najlepszy zmiennik ligi wchodził na dobicie rywali jednego z najprzyjemniejszych zaskoczeń poprzedniego sezonu. 17 uzbieranych goli dla The Baggies w lidze było wynikiem lepszym od jakiegokolwiek gracza Chelsea.

Mimo to po powrocie na Stamford Bridge nie czekała na niego lektyka i gwarancja miejsca w składzie. Jak tu upchnąć Lukaku, Fernando Torresa, Dembę Ba i nadciągającego jeszcze Samuela Eto’o na jedną pozycję? Nie żeby Belg nie miał szans w takiej rywalizacji. Jednak z konieczności szansę na występy byłby ograniczone. – Mogłem zostać i walczyć, ale nie chodziło o rywalizację. Jak masz 20 lat to potrzebujesz minut na boisku. Straciłem miejsce w reprezentacji, bo nie grałem przez rok w Chelsea – powiedział sam Lukaku. Na swoje żądanie, nie z woli Jose Mourinho, powędrował do Evertonu.

Ten ruch, na razie idealny w skutkach dla samego piłkarza i liverpoolskiego klubu, pokazuje mądrość tego młodziana. Są gorsze miejsca na otrzaskanie się w lidze niż ekipa rok w rok bijąca się o europejskie puchary. Można trafić gorzej niż pod skrzydła bardzo kumatego Roberto Martineza. Worek bramek, który Lukaku rozwiązał już od pierwszego meczu dla Evertonu spowodował lawinę wątpliwości. Dlaczego Mourinho wypuścił swojego najlepszego napastnika na wypożyczenie? W Chelsea na pewno nie miałby takiego kredytu zaufania i tylu minut doświadczenia do zebrania z boiska. W dłuższej perspektywie i The Blues opłaci się roczny pobyt 20-latka na Goodison Park.

Lukaku to chłop jak dąb. Nie od parady porównuje się go do Didiera Drogby. Jednak mimo znakomitych warunków fizycznych (191 cm i wielka muskulatura) to nie jest typowy adres posyłania długiej piłki. Górnych pojedynków za wiele nie wygrywa, ale do repertuaru w tym roku dodał coś, co wypycha go do czołówki snajperów Premier League. Poza wykańczaniem akcji zaczął pracować nad łączeniem ataków oraz grę tyłem do bramki. Lukaku nie widać teraz tylko w polu karnym, a coraz częściej przy linii środkowej.

Gdy rozmawiałem z nim pierwszy raz, dostrzegłem, że to nie jest typowy silny numer dziewięć. To myśliciel i bystry facet. Mówi w sześciu, siedmiu językach. Patrzy inaczej na grę. Trochę jak trener, który zwraca uwagę na ruch na boisku – ocenił trener Martinez. Sam Lukaku przyznał, że szlifuje swoje zdolności przeglądając bogatą kolekcję DVD z czołowymi zawodnikami świata. Ponoć ogląda każdy mecz każdej kolejki Premier League.

Uczę się wszystkich. Van Persie ma najlepszy ruch bez piłki. Zawsze znajduje metr dla siebie. Uwielbiam wszechstronność Rooneya, wykańczanie akcji Jermaina Defoe, utrzymywanie piłki Drogby. Był też Thierry Henry, który miał całkowitą kontrolę na boisku. Obrońcy patrzyli na niego i mówili „o, nie!” – opowiada napastnik o swoich inspiracjach. Młody milioner, mający świat u stóp, mnóstwo pokus, a myślący głównie o rozwoju. Znów – niewiele potrzeba, aby odnosić sukces w futbolu na najwyższym poziomie.

Pomyśleć też, że to tylko rezerwowy napastnik reprezentacji Belgii. Ale ta kadra to opowieść na inny raz – pewnie głośno o nich będzie w przededniu przyszłorocznego Mundialu. Na najbliższy tydzień reprezentacji sama Premier League wysyła 12 Belgów – oprócz Lukaku są to:  Simon Mignolet (Liverpool), Vincent Kompany (Manchester City), Thomas Vermaelen (Arsenal), Jan Vertonghen, Nacer Chadli, Moussa Dembele (Tottenham Hotspur), Marouane Fellaini (Manchester United), Christian Benteke (Aston Villa), Kevin De Bruyne, Eden Hazard (Chelsea), Kevin Mirallas (Everton). Wow…

  1. felix sanchez
    10/10/2013 o 14:00

    No o Belgii już jest głośno. Jeśli awansuje na mundial spodziewam się co najmniej ćwierćfinału, a nie zdziwi mnie top 3.

  2. 11/10/2013 o 12:28

    Problemem może być tu brak turniejowego „know how”. Jednak takie mecze trzeba umieć też rozgrywać w głowie i mieć osoby, które ukoją nerwy.

    Gdyby sama klasa pojedynczych piłkarzy decydowała o sukcesie, Anglia nie dołowałaby tak na kolejnych imprezach.

    • felix sanchez
      12/10/2013 o 15:37

      Know-how jest oczywiście zaletą, ale jego brak nie jest przeszkodą. Mam nadzieję, że zrobią furorę jak Urugwaj w 2010. Przydałoby się trochę świeżej krwi.
      Anglii nie brakuje turniejowego doświadczenia, a jednak tak jak mówisz dołuje na kolejnych imprezach. Z tą klasą to ostrożnie. Dla mnie to jest średniak, który z powodu Premier League postrzegany jest za lepszego niż w rzeczywistości. Na światowym poziomie mają (patrząc uczciwie mimo uwielbienia dla EPL) Rooneya i Lamparda, może Cole’a, a latka lecą… Wilshere, Baines, Walcott to jeszcze nie to. Do tego dochodzi specyfika tej reprezentacji – wygórowana ambicja i oczekiwania, roszalała prasa, karuzela trenerska, itp.

  3. 13/10/2013 o 20:25

    Chodziło mi bardziej o wcześniejsze lata – np. 2006 rok, gdzie „złota generacja” była u swoich szczytów, angielskie kluby rządziły Ligą Mistrzów, a Gerrard z Lampardem dobijali się do czołówki TOP 5 zawodników na świecie.

  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: