Strona główna > Reprezentacje > Por que Polsko??

Por que Polsko??

Nie sądziłem, że to możliwe, ale jednak. Polska reprezentacja mi powszednieje. Zanika więź, która po takich eliminacjach jak te kazałaby dopadać przynajmniej w czarną rozpacz.

Ostatnio naczytałem się 11-stronicowej sylwetki Jose Mourinho w FourFourTwo. Dlatego inspirowany jego tyradą piszę. Dlaczego, (Por que?) Fornalik? Dlaczego, Ukraina? Dlaczego, czwarte miejsce w grupie? Dlaczego, nie umiemy podawać? Dlaczego, nie wykorzystujemy największego potencjału ludzkiego kadry od… 1986?

Już pożegnania nadszedł czas…

Waldemar Fornalik od początku pracy z reprezentacją nie przekonywał mnie jako strateg. Zdarza się często na polskiej ziemi, ale nawet Roy Hodgson taktykiem nie jest, a wytrzymuje z kadrą Anglii i tylko czasem dostanie po zębach za archaiczne mechanizmy. Fornalik wprowadził jeden udany pomysł taktyczne – uwolnił z linii bocznej Jakuba Błaszczykowskiego (tak jak ten robi to w Dortmundzie). To zdecydowanie najlepsza broń polskiej ofensywy. Wczoraj Błaszczykowski ze środka boiska przytomnie (nikt oprócz niego i Lewandowskiego, by tak nie zrobił) przepuścił piłkę za plecy do wbiegającego Roberta Lewandowskiego. Znacznie więcej tu jednak samobójstw strategicznych. Zamrożenie bocznych obrońców i jednoczesne zarżnięcie skrzydeł. Wieczna rotacja w linii obrony służąca degrengoladzie, a nie wystawianiu aktualnie najlepszych. Izolowanie Lewandowskiego. To nie mogło się udać.

Pomyśleć, że po trzech kolejkach eliminacji liczyła się tylko Anglia, Czarnogóra i Polska. Ukraina leżała na łopatkach i prosiła o pomoc. Zremisowała z Mołdawią (jak my później) oraz przegrała u siebie z Czarnogórą. Meczem w Warszawie, już 22 marca 2013 roku mogła skończyć planowanie wyjazdu do Brazylii. Ale ta pomocna ręka sąsiada z zachodu… Z perspektywy czasu ten mecz jawi się jako początek końca Polski w eliminacjach oraz motor napędowy Ukrainy. Trudno nie zestawić tego z innym meczem roku w polskiej piłce – walki Legii Warszawa o Ligę Mistrzów w… Warszawie. Polska dwa gole puściła w 7 minut, Legii zajęło to 9. Dwa fundamentalne spotkania, które zaczynają się od 0:2 u siebie jeszcze przed wybiciem pierwszego kwadransa. Trudno o większą definicję utrudniania sobie życia… Przynajmniej Ukraina z naszego zaproszenia skrzętnie skorzystała. Po drodze jeszcze puściła nas z torbami u siebie po kolejnym prezencie – tym razem indywidualnym od Grzegorza Wojtkowiaka. W nagrodę skrzyżuje szable z Chorwacją, Portugalią, Grecją lub Szwecją. Powodzenia od sympatycznych Polaków! Wyślijcie nam kartki z Rio.

Fenomenem tej grupy była jej słabość. Każdy zespół, który nabrałby pewności siebie tylko w meczach u siebie, zgarnąłby pełną pulę bez bólu głowy. Wystarczyło odprawiać z kwitkiem kolejnych petentów na własnych śmieciach. Polska nie wygrała tu żadnego ważnego meczu. Anglia ważne mecze u siebie zostawiła sobie na koniec i dopiero wtedy przypieczętowała swój triumf. Czarnogóra u siebie przegrała te eliminacje (0:4 z Ukrainą, 2:5 z Mołdawią!, 2:2 z Polską – to był jedyny mecz naszej reprezentacji, po którym można było bez żalu pomyśleć „dobra robota panowie”). Jak w takiej gamie przeciętności wylądowaliśmy na czwartej pozycji, trudno pojąć…

Choć może zadanie nie jest tak skomplikowane? Przecież dajemy się przestawiać w ataku pozycyjnym drużynie (Anglii), która w światowej czołówce radzi sobie z tym najgorzej. Wczoraj Anglicy mieli statystyki iście hiszpańskie. Utrzymywali się przy piłce, mimo że w poprzednich meczach, nawet z korzystnym wynikiem, tamtejsza prasa i eksperci bestwili się nad brakami technicznymi obecnej reprezentacji. Polska nie umiała wykorzystać liczbowej przewagi w środku pola – ustawienie 4-3-3 Anglii było mocno papierowe, a dużo częściej przypominało efektowne, ale ryzykanckie 4-2-4 (płynna wymiana w kwartecie Sturridge, Welbeck, Rooney i Townsend naprawdę obiecująca). Tyle, że nie bez powodu 4-2-4 wymarło na przestrzeni taktycznej ewolucji. Stało się tak, gdy Ajax w systemie 4-2-4 nie mógł poradzić sobie z trójką pomocników Feyenoordu. Stąd pomysł na 4-3-3, typowe dla szkoły holenderskiej, tiki-taki lub totalnego futbolu. Polska nie umiała wybić z Anglii tego pomysłu z głowy. Nic dziwnego, jeśli defensywni pomocnicy od lat grają u nas jak podłączeni do prądu. Bez spokoju i umiejętności gry pod presją, której wymaga współczesny futbol.

Dziwne to bardzo. Oklepane jest już przywoływanie nazwisk i afiliacji klubowych obecnych reprezentantów Polski. Jak nigdy w swojej historii mamy napastnika, którego zna cała Europa i wlicza w czołówkę 5 najlepszych na swojej pozycji (myślę, że nawet Zbigniew Boniek nie miał takiego statusu). Nie co dzień spotykamy się z sytuacją, gdzie dwóch naszych piłkarzy ma świeższe wspomnienia z finału Ligi Mistrzów niż Anglicy. Nie zawsze nasz bramkarz stoi na straży u lidera Premier League, a jego jeszcze lepszy kolega jest obecnie bramkarską rewelacją ligi. Pozostali nasi piłkarze też rzadziej przesiadują na zagranicznych ławkach – Glik gra w Torino, Wojtkowiak w 1860 Monachium, Mierzejewski w Trabzonie, Sobota w Brugii, Krychowiak w Reims. Szukała w Steaule, Boenisch w Bayerze, Obraniak w Bordeaux. To jest luksus niespotykany u trenerów od dawna – pewnie od czasów Jerzego Engela i jego wybitnych eliminacji 2001/02.

Dlaczego Polsko?

  1. 16/10/2013 o 10:38

    Najbardziej właśnie boli to, ze mieliśmy tak słabą grupę. Słaba grupa w eliminacjach, słaba grupa na Euro 2012…. i co z tego? Widać, ze coś drgnęło, mecz z Danią czy Anglią, to nie była juz ta niemoc jak z Czechami czy w 1. meczu eliminacyjnym z Ukrainą. Chrzanić statystyki, błędy, żeby tylko wykorzystali te 2-3 sytuacje z Anglikami czy dwa dni wcześniej z Ukrainą…Najbardzie śmieszyły mnie komentarze „przeciwnicy zagrali dla Polaków”, chyba po 2. meczu z Czarnogórą. Dla nas nie gra nikt, nawet gdy przegrywa, bo my nie strzelamy goli. Fornalik nie zdał egzaminu, ale kto i kiedy go zda, oto jest pytanie.

  2. 16/10/2013 o 10:42

    Dwie poprawki:
    – „Boenish w Bayerze”
    – „Dlaczego, Polsko?”
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na http://www.oknotransferowe.blogspot.com, niedługo więcej rzeczowych wpisów (już nie tylko na tematy transferowe). Może Ci się spodoba.

  3. 16/10/2013 o 12:25

    @kapplakk Lepiej mieć słabą grupę, bo i nadzieja jakaś. Gdyby nas dolosowali do Francji i Hiszpanii to mielibyśmy 4 supermecze, ale myślenie o Mundialu zerowe. A mimo zamrożenia reprezentacyjnej piłki wciąż możemy pomarzyć.

    @Michał, dzięki za uwagi – już poprawione

  4. krzywy
    17/10/2013 o 20:49

    Kiedys przynajmniej kibice mogli zrzucic wine na Obraniaka, czy innego „farbowanego lisa”. W nich tkwil caly problem, dzisiaj juz jednak niewiadomo czemu nam nie wychodzi.

  5. 17/10/2013 o 20:52

    Dobrym kozłem ofiarnym jest Lewandowski. Chyba kiedyś o tym napiszę.

  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: