Strona główna > Premier League > Wywrócona tabela

Wywrócona tabela

Przeprosiny od Premier League przyjęte. Po fatalnym poniedziałku eksplozja emocji nastąpiła w Boxing Day. Lider spadł na czwarte miejsce, outsider pokonał na wyjeździe ekipę z TOP4, West Ham zanurkował w strefie spadkowej. Huh!

Nie sposób zacząć gdzieś indziej niż na Etihad Stadium. Przed meczem z Liverpoolem Manchester City aplikował kolejnym rywalom u siebie średnio 4,375 gola na mecz. Wszystkie rzecz jasna wygrał. Trudno było się więc spodziewać wyniku innego niż wygrana gospodarzy w starciu najlepszych ataków całej Premier League. Wynik 2:1 dla City – zupełnie spodziewany. Przebieg walki na szczycie – absolutnie zaskakujący.

Liverpool miał nie wygrać w Tottenhamie, a zwyciężył. Na Etihad przewidywałem wersję zdarzeń podobną do ich wyjazdowego starcia z Arsenalem. Niby kilka niezłych akcji, ale Kanonierzy pod kontrolą wydarzeń i ze spokojnym 2:0. Nie po raz pierwszy w sezonie nie doceniłem potencjału The Reds. Rzadko kiedy porażki mogą służyć jako moment, w którym zaczyna się piękna bajka. Jednak minimalna przegrana z Manchesterem City na taką wygląda. The Reds mają naprawdę wszystko, aby rzucić wyzwanie Chelsea na wyjeździe już w najbliższą niedzielę.

Dotychczasowy lider tabeli atakował z polotem, precyzją i finezją większą od spektakularnego dotąd Manchesteru City. Trójkąt Luis Suarez – Raheem Sterling – Philippe Coutinho, ustawiony często na długość ręki od siebie, wymieniał wyśmienite kombinacje podań na jeden kontakt. Grama przesady nie było w pochwałach Brendana Rodgersa, który zauważał jakość ataków konstruowanych przez swój zespół. Suarez udowodnił kolejny raz, że teraz, pod koniec kalendarzowego roku, nie ma sobie równych w Anglii, a i pewnie w reszcie świata. Jako pierwszy od niepamiętnych czasów tak często kręcił zjawiskowym przecież Vincentem Kompanym. Umiał go wyciągać z pozycji, a które najczęściej wbiegał Sterling. Tak jak na Tottenhamie pudła Liverpoolu nie skończyły się renesansem gospodarzy, tak tu przestrzelone „setki” Glena Johnsona i Sterlinga właśnie okazały się języczkiem u wagi między dwoma równorzędnymi rywalami.

Otwarte starcie Manchesteru City z Liverpoolem (oraz wcześniejszy hit City – Arsenal) uwidoczniły dodatkowo jaki futbol w 2013 roku zyskał na znaczeniu. Chyba czas już ogłosić koniec dogmatycznego poszukiwania długiego utrzymywania się przy piłce i wiązaniu 49 podań przy okazjach strzeleckich. Wyjątkowe mecze dzieją się, gdy obaj rywale hołdują błyskawicznej wymianie kontrnatarć. Nawet City, które rok temu grało znacznie wolniej, swojego zwycięskiego gola zawdzięcza błyskawicznemu wypadowi złożonego z wybicia, dwóch podań i strzału (słabego, obciążającego konto Simona Mignoleta). W tak zachwycającym pokazie nawet nie warto psuć sobie wspomnień decyzjami sędziowskimi, które doprowadziły do wybuchu Rodgersa na konferencji prasowej.

Reszta stawki

1. Dramatyczne rzeczy działy się na mnóstwie stadionów poza Etihad. Moją uwagę przykuł szczególnie wyjazdowy sukces Crystal Palace. Zespół ten ma w tym roku wyjątkową moc do wygrywania meczów, których waga wydaje się największa. To nie przypadek, gdy spektakularne triumfy odnosi się nad potentatami ligi. Crystal Palace takie spotkania regularnie przegrywa. Za to wszystkie pięć wiktorii z tego sezonu odnosi nad rywalami bezpośrednio zaangażowanymi w walkę o utrzymanie. Wczorajszy skalp na Aston Villi był kolejnym po pobiciu Cardiff, West Hamu, Hull oraz Sunderlandu. Po raz pierwszy w sezonie Palace wyściubiło głowę poza strefę spadkową.

2. Największą sensacją świąt, prawdziwym łamaczem kuponów bukmacherskich, musiało być zwycięstwo Sunderlandu na niezdobytej dotąd twierdzy Evertonu. Wydatnie pomogło tu słuszne wyrzucenie Tima Howarda już w 23. minucie. Everton, mimo liczebnego osłabienia, zrobił wszystko, aby wrócić do życia w tym meczu. Ale nie tym razem. Na ich drodze stanął bramkarz Vito Mannone, który w Arsenalu mógł liczyć tylko na granie trzecich skrzypiec za golkiperskim duetem Polaków. Sunderland zrobił przy tym pierwszy krok na drodze swojej „mission impossible”. Drużyna ostatnia w tabeli Premier League na święta w 95% przypadków spada z ligi. Jedyny raz w historii udało się jej uciec spod topora w pamiętnej gonitwie West Bromu z Tomaszem Kuszczakiem w bramce, którego symbolem była ta parada w ostatnich sekundach starcia z Wigan.

3. Lukas Podolski zagrał pierwszy mecz dla Arsenalu od 27 sierpnia. Przez cztery miesiące bez kopania piłki z rywalami nie zapomniał po co Arsene Wenger ściągał go na Emirates Stadium. Zmiana Podolskiego zapoczątkowała ważny powrót Kanonierów. Sam polski Niemiec dorzucił asystę i gola. Witamy z powrotem!

4. Wiecie, że Theo Walcott strzelił wczoraj swojego pierwszego w karierze gola głową. Nie w zawodowej karierze – pierwszą w życiu, jak sam przyznał w wywiadzie dla BBC.

5. Jeśli Liverpool miał prawo być rozczarowany decyzjami sędziowskimi, prawdziwe katusze przeżywali fani Stoke. Zaczęło się od wątpliwej czerwonej kartce przy stanie 1:0 dla The Potters na wyjeździe w Newcastle. Za protesty na trybunach wylądował trener Mark Hughes. Potem już słusznie wyleciał kolejny zawodnik Stoke. W dziewiątkę polegli 1:5. Wesołych Świąt na Britannia Stadium!

6. Manchester United znów wrócił z dalekiej podróży. Od 0:2 do 3:2. W tym wypadku kluczowa wydaje się odważna zmiana Davida Moyesa już z 18. minuty po stracie dwóch goli. Za Rafaela, Adnan Januzaj, który bezpośrednio przyczynił się do zdobycia bramki kontaktowej. United mają przystępny terminarz świąteczno-noworoczny i już na początku stycznia mogą głośno pukać do bram czołowej czwórki. Z takim Waynem Rooneyem to żadne zaskoczenie…

  1. Robespierre
    27/12/2013 o 17:47

    Liverpool zawsze dobrze grał z Chelsea, często mecze tych drużyn kończyły się remisami lub zwycięstwami The Reds. Ja stawiam na 1:1 Chyba że Mou wymyśli coś w swoim stylu, coś podobnego do tego co oglądaliśmy w meczu z Arsenalem.

  1. No trackbacks yet.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: