Strona główna > Premier League > Z dala od szczytów

Z dala od szczytów

W komentarzu pod ostatnim wpisem obiecałem notkę o ekipach środka tabeli, które choć wojują na chwałę Premier League, zwykle stanowią tło Londynu, Manchesteru lub Liverpoolu. Spełnienie obietnicy mogło być trudne przy smakowicie zapowiadających się derbach Merseyside i szlagierze na White Hart Lane. Los się jednak uśmiechnął dla fanów środka tabeli.

Skończyły się lata, gdy Villa brała Puchar Europy…

Niekwestionowany mecz kolejki i źródło największych zwrotów akcji to derby, ale regionu Midlands, nie Liverpoolu. Zwyczajową potęgą okolic Birmingham (drugiego miasta Wielkiej Brytanii, było nie było) można nazwać Aston Villę i, z uwagi na zasługi z lat 80-tych, Nottingham Forest. W ostatnich sezonach jednak po władzę w dzielnicy coraz śmielej sięgało West Bromwich Albion, które przestało być synonimem bańki-wstańki ligi angielskiej. Sezon w drugiej, sezon w pierwszej i tak na zmianę. WBA jest premierleague’owy pełną gębą, za to Aston Villa, Birmingham i Wolverhampton pogrążyły się w marazmie.

Ten środowy mecz nie miał prawa się udać. Miał być zwykłą kopaniną środka/dołu tabeli. West Brom świeżo po przyjęciu nowego trenera i aferze wokół antysemickiego/antysystemowego gestu Nicolasa Anelki, który doprowadzi do rychłego zakończenia współpracy ze sponsorem na koszulkach. Aston Villa – najsłabsza w Premier League na własnych śmieciach. Osiem punktów w 11 wcześniejszych pojedynkach i tylko osiem strzelonych goli u siebie. Nawet Fulhamy, Sunderlandy i West Hamy tej ligi nie prezentowały się przed własną publiką tak żałośnie.

Ale derby wymagają innego poziomu zaangażowania. Widać to było po szturmie West Bromu z samego początku starcia. Strzelanie otworzył Chris Brunt uderzeniem nie do obrony. Ten chłopak to jeden z najbardziej niedocenianych piłkarzy całej ligi. Skąd ten wniosek? Gdy gazety porównują najlepszych kreatorów ligi na przestrzeni ostatnich lat, obok Juana Maty, Davida Silvy i Wayne’a Rooneya znajdziecie właśnie nazwisko Brunta, który po cichu prezentuje kolegom mnóstwo szans na bramki. Po 9 minutach było już 0:2, tym razem po typowej dla WBA bezpośredniej akcji i samobóju Fabiana Delpha.

Nie minęły kolejne 15 minut, a na tablicy wyników 2:2. Spory udział przy odrabianiu strat przez Aston Villę miał Diego Lugano, którego eksperci Match of the Day poprosili o powtórkę tak koszmarnej gry obronnej na Mundialu 2014 (Lugano to Urugwajczyk, rywal grupowy Anglików). Pierwsze prowadzenie w meczu dał Villi… pechowiec Delph, dla którego był to dopiero pierwszy gol w historii swoich występów w Premier League. Chłopak kiedyś kupowany w glorii następnej wielkiej gwiazdy futbolu, hamowany przez kontuzję kolana, czekał na ten moment długie pięć sezonów. Nie wystarczyło na długo, bo WBA szaloną pierwszą połowę skończyli kolejnym golem. 3:3 po 43. minutach walki. Huh!

Trudno było się spodziewać, że tak zabójcze tempo utrzyma się do samego końca. Ukoronowanie tego spotkania okazało się chyba najmniej spektakularne. Christian Benteke wykorzystał pewnie rzut karny po kolejnym koszmarku Lugano w defensywie. To był trzeci gol w trzecim kolejnym meczu Belga, który dopiero w 2014 roku otrząsnął się z niedoszłego transferu, którym kuszono go zeszłego lata.

Dopiero trzecim zwycięstwem u siebie Aston Villa dźwignęła się aż na 10 pozycję w tabeli. Jedna wygrana wypchnęła ich chwilowo ze strefy zmartwień i oglądania się za siebie. Sąsiedzi z dołu tabeli, Swansea, mają ledwie pięć punktów przewagi nad strefą spadkową i tylko sześć do ostatniej lokaty w tabeli. Wiele mówi się, i słusznie, o najlepszym wyścigu o mistrzostwo Anglii od lat, do którego stają trzy konie (Manchester City, Arsenal i Chelsea), a i uważnie trzeba przyglądać się Liverpoolowi. Nie zapominajmy jednak o najlepszej od lat walce o utrzymanie. W Premier League praktycznie zniknęła klasa średnia. Albo walczysz o puchary, albo bijesz się o utrzymanie. 9-10 klubów w styczniu realnie obawiających się o ligowy byt w maju? Sezon 2013/14 przejdzie do historii – zobaczycie…

PS. Adam Johnson strzelał gola lub asystował przy siedmiu ostatnich bramkach Sunderlandu w Premier League. W tym czasie Czarne Koty zgarnęły siedem punktów i wybiły się z dna tabeli. A były skrzydłowy Manchesteru City coraz głośniej może mówić o mundialowych marzeniach tego lata.

PS2. Jose Mourinho o West Hamie. „To nie był najlepszy futbol na świecie. Grali w piłkę nożną z XIX wieku. Trudno rywalizować w meczu, w którym ochotę do gry ma tylko jeden zespół. Nie mogę być jednak zbyt krytyczny. Czy na ich miejscu zrobiłbym to samo? Może tak.” Chelsea zremisowała 0:0, mimo oddania 39 strzałów. Przy… jednym West Hamu.

Drogi Jose, zrobiłbyś tak samo – bez zmrużenia oka.

  1. 30/01/2014 o 20:23

    Po tym co zobaczyłem na WHL i w derbach Liverpoolu nie spodziewałem się czegokolwiek o środku tabeli😉 Miło, że czytelnicy mają chociażby znikomy wpływ na to o czym czytają. To może następnie coś o przewidywaniach końcowych lokat na miejscach 1-6 na podstawie pozostałego terminarza i przeprowadzonych transferach, najlepiej po 23. kolejce ;D oczywiście nie narzucam się i chyba jak każdy z chęcią poczytam o czymkolwiek związanym z futbolem, nawet luźno powiązanym. Pozdrawiam

  2. felix sanchez
    03/02/2014 o 18:29

    „wańka-wstańka” proszę Pana. Pana teksty są ciekawe, ale jest w nich dużo błędów językowych.

  1. 10/12/2014 o 11:00

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: