Archiwum

Archive for the ‘Pozostałe’ Category

Interakcja z blogiem Wychowany na futbolu

W przerwie świątecznej przypominam, że uzupełnienie bloga znajduje się na gigantach społecznościowych.

Na Facebooku wrzucam śmieszne, ciekawe, dziwne filmy lub zdjęcia prosto z Premier League – http://www.facebook.com/WychowanyNaFutbolu

Twitter służy do opinii na gorąco z meczów, poglądów i wymian zdań z innymi szaleńcami futbolu – http://twitter.com/andrzejkotarski

Regularnie odpisuję na komentarze i twitty – zapraszam do lubienia stron oraz rozmów o najlepszej piłce na świecie!

PS. Jutro, mimo spowolnionej atmosfery, nie zabraknie wpisu o weekendzie Premier League. Do przeczytania.

Kategorie:Audio/video

Nie jest uciążliwy, to mój brat

Dla ligowej tabeli pewnie ważniejszym meczem będzie Chelsea-Manchester United. Ale derby są tylko jedne – walka o dominację w Merseyside. Dziś zamiast tradycyjnej zapowiedzi zapraszam do poczytania o tle tej wyjątkowej rywalizacji.

Niedzielne derby Liverpoolu odbędą się na Goodison Park, czyli w domu Evertonu. The Toffees mają prawo się czuć jak u siebie także na Anfield. Do 1892 roku właśnie ten stadion był świątynią Evertonu. Dopiero kłótnia o czynsz doprowadziła do podziału miasta na dwie strefy – czerwoną i niebieską. Liverpool FC wziął stadion, a Everton wyniósł się na drugą stronę Stanley Park. To była praprzyczyna rywalizacji, która gorzeje do dziś.

„To oddziela nas od innych”

Jeden dom, dwie miłości

Derby Merseyside nie są jednak zakorzenione w klimacie nienawiści i żądzy krwi. Brak tu podziałów religijnych jak w Glasgow, gdzie Rangersi wrzeszczą do Celticu „Pieprzyć papieża”. Nie uświadczy się także podziału administracyjnego jak w Manchesterze. Żadna geografia, czy profil klasowy nie dzieli zwolennika Evertonu od Liverpoolu.

Dlatego podział przynależności klubowej jest zupełnie unikalny. Nie przebiega po osiedlach, a nawet po rodzinach. Twój dziadek i mama mogą być zatwardziałymi The Toffees, ale babcia z wujkiem mają karnet na Anfield. Z tego powodu we wczesnych latach o tym meczu mówiło się „Friendly derby” (Derby przyjaźni), a na trybunach czerwone koszulki siedziały tuż obok niebieskich.

– Największą radość czerpię z wygranej nad Evertonem, ale drużyną, którą najbardziej szanuję też jest Everton – mówi Anthony Dunn, kibic Liverpoolu. – Moim ulubionym stadionem na wyjazd jest Goodison Park, a ulubione dni w roku to derby. Jak można nienawidzić czegoś, co kochasz?

Czytaj dalej…

Blog i Facebook = idealne połączenie

Jeszcze dziś wieczorem Everton z Newcastle będą zamykać czwartą kolejkę, dlatego podsumowanie Premier League opublikuję w środę. Dziś chciałbym zachęcić do profilu bloga Wychowany na futbolu na Facebooku. Tam, oprócz wszystkich wpisów, znajdą się dodatkowe multimedia ze świata angielskiej ekstraklasy.

Bezpośredni odnośnik do profilu znajduje się pod adresem: http://www.facebook.com/WychowanyNaFutbolu. Gorąco namawiam do polubienia strony i dodawania własnych komentarzy.

Dziś możecie tam znaleźć choćby materiał z nagraniem kolejnego w dziejach Premier League uchylania się od przedmeczowego podania ręki. Tym razem w rolach głównych Anton Ferdinand, John Terry i Ashley Cole (Park Ji-Sung także nie przywitał się z dwójką graczy Chelsea).

Na zachętę i zapowiedź wydarzeń z Facebooka – zapraszam do obejrzenia największego popisu aktorskiego 4. kolejki w oscarowym wykonaniu Danny’ego Welbecka. Tak, z tego został podyktowany rzut karny…

Nowe koszulki, stare twarze (foto)

Transferowe okienko szczelnie zamknięte (przynajmniej w większości Europy). Poznajecie?:)

1. DIMITAR BERBATOV – FULHAM #9

2. ANDY CARROLL – WEST HAM UNITED #8

3. MOUSSA DEMBELE – TOTTENHAM #19

4. CHARLIE ADAM – STOKE #16

5. ESTEBAN GRANERO – QUEENS PARK RANGERS #14

6. SCOTT SINCLAIR – MANCHESTE CITY #11

7. JAVI GARCIA – MANCHESTER CITY #14

8. PABLO HERNANDEZ – SWANSEA #11

Agueroooooooooo (foto, video)

W ramach czwartkowego bonusu – najlepszy napis na koszulce jaki widziałem. Pokocha ją każdy kibic Manchesteru City, znienawidzi każdy fan Manchesteru United.

Kto nie pamięta, czemu tu tyle „oooooooooooooo” – krótkie przypomnienie.

Druga strona EURO 2012 (video, foto)

Dziś zamykamy pierwszy pełny tydzień wyjątkowego EURO 2012. Mieliśmy już parę technicznych popisów (Włochy – Hiszpania, Niemcy – Holandia), kilka thrillerów (Polska – Rosja, Dania – Portugalia). Jednak Mistrzostwa Europy nie tylko kopaniem stoją. Oto wydarzenia pozaboiskowe, które wzbudziły mój szczególny entuzjazm.

1) Elektryzująca zapowiedź Polska – Czechy

O taką stawkę Biało-czerwoni nie grali od dawna. Nic dziwnego, że powstają dzieła i dziełka promujące ten mecz. Tomasz Zimoch i polska Borussia Dortmund zadbali o właściwy materiał do tego elektryzującego filmu:

2) Kibicują wszyscy

Do oglądania Polski i Rosji nie trzeba było wiele zachęcać. Miło, że i nasi politycy pokazali ludzką twarz i odrobinę dystansu do siebie. Niech w „gałę haratają” lepsi:

3) Najlepsi fani

Irlandia jako pierwsza pożegnała się z turniejem. Może zapisze się w historii EURO 2012 jako najsłabszy zespół, ale kibiców ma wyjątkowych. 89. minuta, wynik 0:4, a Irlandczycy jak nigdy nic wyją „The Fields of Athenry”:

4) Szwedzki humor

Kto kojarzył Szwedów z dobrego poczucia humoru? Okazuje się, że Skandynawowie mają dystans do siebie. W meczu z Ukrainą zwycięskiego gola strzelił Andrij Szewczenko, który wpakował piłkę głową obok krótkiego słupka. Przy interwencji nie popisał się Michael Lustig, dlatego Szwedzi postanowili pokazać mu jak prawidłowo stoi się i pilnuje słupka… (Nie jest to łatwe. Sam w tym roku dopuściłem złym kryciem słupka do gola bezpośrednio z rzutu rożnego…)

5) Praktyczny żart

Klasyk Niemcy – Holandia. Wszyscy są spięci? Gdzie tam… Joachim Loew znalazł czas, aby podroczyć się sympatycznie z chłopcem od podawania piłek.

6) O Holender!

Zostając w temacie tego samego meczu. Holandia ma na koncie dwie porażki i tylko splot sprzyjających zdarzeń wypchnie ich do ćwierćfinału. Ten Pan/Pani najlepiej obrazuje holenderskie nastroje:

7) Nowe siły porządkowe

Na zakończenie obraz z meczu Polska – Rosja. Spotkanie poprzedziły zadymy kiboli, ale na szczęście mieliśmy odpowiedni personel do spacyfikowania krewkich pieniaczy:

Źródła: Who Ate All The Pies, 101greatgoals.com, youtube.

Rollercoaster dla Legii, huśtawka dla Wisły

Ekscytująca i piekielnie trudna droga Legii oraz nudnawa ścieżka Wisły. Polskie kluby poznały rywali w fazie pucharowej Ligi Europejskiej. Warszawianie zagrają z atrakcyjnym Sportingiem Lizbona, a ekipie z Krakowa został przeciętny belgijski Standard Liege. Wygranymi losowania zostali kibice Legii.

Chcieli potęg

Od 41 lat Polska nie miała na wiosnę dwóch przedstawicieli w europejskich pucharach. Dla naszej, pogrążonej w marazmie piłki, wielkim sukcesem było już samo wyjście z grupy przedstawicieli Ekstraklasy. Legia i Wisła nabiły Polsce ranking UEFA najlepszy od pięciu lat i w 1/16 Ligi Europy chcieli zmierzyć się ze światowymi potentatami.

– To jest moje marzenie, bez dwóch zdań. Piłka nożna szybko idzie do przodu i nie mam ochoty dłużej czekać na mecze z mocnymi rywalami – mówił o możliwości wylosowania gigantów Cezary Wilk w wypowiedzi dla Eurosportu.

W zbliżonym tonie wypowiadał się Jakub Rzeźniczak z Legii. – Chciałbym, żebyśmy zmierzyli się z Manchesterem United. Występ na Old Trafford to byłoby coś – marzył obrońca Wojskowych.

Gorąca wiosna na Legii

Sporting Lizbona - trudne zadanie przed Legią, fot: SuperExpress

United oraz Manchester City szybko sprzątnęły inne drużyny. Legia na swoją kolej czekała do samego końca, ale los przydzielił jej drużynę Sportingu Lizbona. Warszawscy fani i piłkarze już mogą zacierać ręce na pojedynek z Portugalczykami.

W składzie Sportingu roi się od sławnych nazwisk. Na lewym skrzydle biega Diego Chapel, znany z występów w Sevilli. Hiszpan dwa razy sięgał po Puchar UEFA. Inną gwiazdą, która zawita na Łazienkowską będzie podstawowy bramkarz reprezentacji Portugalii Rui Patricio. W kadrze lizbońskich Lwów znajdują się jeszcze Oguchi Onyewu, Stijn Schaars czy Emiliano Insua. Może nie są to postaci miary Rooneya, Soldado lub Raula, ale na brak talentów podczas pojedynku na Pepsi Arenie z pewnością nie będzie można narzekać. Możliwe, że w zimowym oknie transferowym do Lizbony zawita Bartosz Salomon. Wtedy rywalizacja nabierze dodatkowego smaczku.

Jeśli Legia upora się z trudnym rywalem z Portugalii, otrzyma wyjątkową nagrodę. Będzie mogła walczyć ze zwycięzcą dwumeczu Porto – Manchester City. Hulk lub David Silva w Warszawie? Wojskowi mają o co walczyć.

Nudno, ale szczęśliwie?

Wisła w ćwierćfinale Ligi Europy? Czemu nie!, fot: Onet.pl

Ekscytacji z powodu losowania próżno szukać w Krakowie. Standard Liege to solidna drużyna, która jednak trzyma tylko średni… standard. Pierwszoplanową postacią belgijskiej ekipy jest Mohammed Tchite, pamiętany w Polsce przez to, że posadził na ławce Racingu Santander Euzebiusza Smolarka. Przed sezonem Czerwoni z Liege wyprzedali swoich czołowych graczy – Axela Witsela oraz Stevena Defoura do ligi portugalskiej.

Obok PAOKu Saloniki, Metalista Charków i Club Brugge właśnie Liege wydawał się przed losowaniem najmniej atrakcyjnym rywalem dla polskich klubów. Trudno spodziewać się, aby sama marka wicemistrza Belgii wypełniła 33-tysięczne trybuny przy Reymonta.

Stadion Wisły może pękać w szwach z innego powodu. Krakowianie, w przeciwieństwie do Legii, mają bardzo realne szanse na awans do dalszej fazy. Liege w rankingu UEFA plasuje się niżej niż Fulham oraz Twente, które Biała Gwiazda ma już na rozkładówce. Potencjalny rywal w 1/8 finału, Hannover z Arturem Sobiechem lub Brugge, również wydaje się w zasięgu Wisły. Ćwierćfinał europejskich pucharów w Krakowie? Brzmi obiecująco i nie tak nieprawdopodobnie.

Szkoda, że do Polski już w lutym nie przyjadą najwięksi światowego futbolu. Potyczka Legii ze Sportingiem już pobudza emocje. Ale magnetyzm czołówki La Liga lub Premier League rozpaliłby cały kraj do czerwoności jeszcze przez Euro 2012. Polski kibic emocji może pozazdrościć angielskim sympatykom. Arsenal z Milanem, Chelsea z Napoli, Stoke z Valencią, Manchester United z Ajaxem oraz City z Porto – ciekawiej być nie mogło. Tylko czy pod koniec lutego Brytyjczycy będą mieli jeszcze swoich przedstawicieli w europejskich pucharach?

%d blogerów lubi to: