Archiwum

Posts Tagged ‘Łukasz Fabiański’

Powrót bramkarza ze szkła

Gdyby obrazować definicję pecha, Łukasz Fabiański miałby pewne miejsce w obsadzie.  Polak leczył serię długich kontuzji, które pozbawiły go miana pierwszego bramkarza Arsenalu i wykluczyły z EURO 2012. Były piłkarz Legii był już na wylocie z Londynu, ale jeden mecz Ligi Mistrzów może otworzyć mu szansę wielkiego powrotu.

Heros Monachium

Znów w koszulce Arsenalu (fot: Wikimedia)

W Monachium Kanonierzy mieli walczyć tylko o honor, a otarli się o sensacyjne wyeliminowanie Bayernu. Wdzięcznym tematem dla wszystkich angielskich mediów był występ Fabiańskiego, który nie wąchał murawy w pierwszej drużynie Kanonierów od lutego zeszłego roku. Do bramki wskoczył kosztem Wojciecha Szczęsnego, który zdaniem trenera musiał psychicznie odpocząć. Spisał się fenomenalnie. Pewnie trzymał w rękach nadciągające uderzenia monachijczyków zza pola karnego. Rządził przedpolem i siał spokój w głowach swoich obrońców. Zastopował też najgroźniejszy rajd meczu Arjena Robbena. Jako pierwszy w tym sezonie powstrzymał Bayern przed strzeleniem gola – wliczając wszystkie sparingi niemieckiego giganta!

On bardzo się zmienił. Przeszedł kompletną przemianę pod względem nastawienia psychicznego. Jest głośniejszy, więcej rządzi i znacznie lepiej radzi sobie z meczową presją – chwalił go po spotkaniu menedżer Arsene Wenger. Francuz wynagrodził Fabiańskiego kolejnym występem w Premier League. Na wyjeździe w Swansea zachował czyste konto i nie napracował się nadmiernie. Pewnością siebie zaraził na siebie i kolegów z drużyny.- Poradził sobie przeciwko Bayernowi, więc czemu nie miałby robić tego w następnych spotkaniach? Był znakomity pod względem psychicznym. Ciążyła na nim duża presja – zauważył wicekapitan Mikel Arteta.

Dziennik Daily Mail musiał uderzyć się w pierś. Przeddzień starcia w Monachium gazeta opublikowała artykuł równający Fabiańskiego z ziemią i wyliczający wpadki, które notował na Wyspach. – Obecność Fabiańskiego między słupkami nie zainspiruje nikogo, szczególnie czwórki obrońców, której brak organizacji i autorytetów – pisał Mail. – W wieku 27 lat powinien osiągnąć swój szczyt. Ale ze spokojem 14-latka w klubie ze striptizem Fabiański nigdy nie pokazał wystarczającej odporności psychicznej do gry w pierwszym zespole – dodawał. Widocznie dziennik nie docenił próby charakteru, którą Fabiański przeszedł zmagając się z karierą sypiącą się w posadach.

Szybkie rozstanie z bramką

Podobne poczucie jak teraz Polak miał dwa sezony wcześniej. Kilka chwil ze świadomością osiągnięcia celu zakończyło żmudne budowanie wszystkiego od nowa. Tak wyglądała sportowa kariera Fabiańskiego po urazie z 2011 roku. Na parę miesięcy wskoczył w wygodną bluzę pierwszego bramkarza na Emirates Stadium, by później jego kontuzja dała szansę na międzynarodową karierę młodziutkiemu Szczęsnemu. Odnawiające się problemy z ramionami i plecami sprawiły, że Fabiański miał tak długą przymusową przerwę. Nawet, gdy Szczęsny w obecnym sezonie wypadł z gry na kilka tygodni, jego rodak nie mógł wykorzystać szansy. Dwaj Polacy lizali swoje rany, a okno wystawowe otworzyło się przed trzecim bramkarzem Vito Mannone.

Czytaj dalej…

Reklamy
%d blogerów lubi to: