Archive

Posts Tagged ‘Pardew Meyler’

Jak ukarać Pardewa?

Alan Pardew obudził u większości obserwatorów w Anglii nutkę moralisty. Jak bardzo ukarać trenera, który haniebnie zaatakował piłkarza Hull City Davida Meylera? Na ile wycenić jego oczywisty przecież grzech?

Krótkie przypomnienie lub streszczenie. Newcastle prowadzi na wyjeździe 3:1, gdy w 72. minucie gry Meyler biegnie po piłkę wyrzuconą na aut i wchodzi na szlak kolizyjny z Pardewem. Krótka przepychanka i wymiana słów prowadzi do dynamicznego ruchu głową trenera Srok w stronę gracza Hull (ang. headbutt). Pardew wylatuje na trybuny, Meyler dostaje żółtą kartkę. Piłkarska Anglia eksploduje.

Ceniony Henry Winter z „The Daily Telegraph” wycenia to przewinienie Pardewa na zawieszenie do końca sezonu – 10 meczów. –  FA musi działać zdecydowanie i, aby zachować wiarygodność, wykluczyć Alana Pardewa, menedżera Newcastle, z pobytu na stadionach piłkarskich do końca sezonu – pisze. Podobnie sprawę widzi analityk BBC Robbie Savage (były agresor boisk Premier League, nomen omen). – Pardew nie powinien pojawiać się na stadionach przez 10 ostatnich meczów w sezonie Newcastle. Jak można zarządzać grupą piłkarzy, gdy zrobiło się podobną rzecz jednemu z ich kolegów? – pyta Savage.

Błyskawicznie zareagowało samo Newcastle, które wlepiło trenerowi 100 tysięcy funtów grzywny (mocne) i udzieliło oficjalnego ostrzeżenia. Pardew pozostał na swoim stanowisku, mimo że niektórzy, jak Graeme Souness, domagali się natychmiastowego zwolnienia. Swoje dołoży jeszcze angielska federacja, która już zapowiedziała ukaranie Anglika, nie wiadomo jeszcze w jakim wymiarze. Podobno FA widzi sprawę jako większe przewinienie niż popchnięcie sędziego przez Paula Ince’a, za które ten niedawno dostał pięciomeczowe zawieszenie.

Pierwsza reakcja była oczywista – cóż ten Pardew uczynił?! Jednak z każdym dniem coraz mniej podoba mi się publiczny ostracyzm Anglika. Zasłużył na znaczącą karę, ale w racjonalnych proporcjach do przewinienia. Naruszył nietykalność cielesną swojego kolegi z profesji, a na to nie ma miejsca. Bez cienia wątpliwości. Pomogło mu zdecydowanie to, że Meyler przyjął sprawę jak twardziel i zamiast rolowania po ziemi postanowił słownie odgryźć się trenerowi. Do eskalacji nie doszło po szybkiej interwencji innych graczy.

Bardzo wygodnie jest jednak robić z niego kozła ofiarnego. Zachowanie Pardewa, choć wyjątkowo głupie, nie było przecież bardzo agresywne i w żaden sposób nie mogło uszkodzić piłkarza. Cios głową jest przecież przewidywalny, wolny i dość słaby – słusznie ludzie z podcasta Football Weekly ocenili go bardziej jako gest niż faktyczny cios.

Czy nie dużo groźniejsze są ataki z czystą premedytacją na nogi rywala w „rytmie meczowym”? Czy nie gorsze są rasistowskie gesty lub odzywki? Nicolas Anelka dostał niedawno pięć meczów zawieszenia od FA za gest „quenelle”, który ma zabarwienie antysemickie. Samo ukaranie go za ten ruch wskazuje, że federacja odebrała go za obelżywy. Jak więc TAKIE coś może być wycenione dwa razy słabiej niż działanie Pardewa? Przypomnijmy też, że Jose Mourinho za wbicie palca w oko Tito Vilanovy (to dopiero groźne) dostał 600 euro grzywny i zawieszenie na… dwa spotkania.

Skłaniam się ku słowom byłego prezesa Newcastle Freddy’ego Sheperda. – On przeprosił i nie powinien tego robić. To było szalone, ale dostanie karę i będzie się z tym zmagał do końca życia. Dwadzieścia milionów ludzi to oglądało i wydaje mi się, że FA zechce zrobić z niego przykład – powiedział. Też się tego obawiam, że Pardew zostanie czarną owcą angielskiej piłki, choć natychmiast ruszył z akcją przepraszania i całkowitego przyznania do winy oraz gotowości do zmierzenia się z konsekwencjami.

Z pewnością Pardewowi nie pomaga dawna historia wybuchów na ławce trenerskiej. Słynne są już jego starcia słowne z Arsenem Wengerem, Martinem O’Neillem i niedawne z Manuelem Pellegrinim (którego nazwał dosłownie, wybaczcie „starą, pierdoloną cipą”). Półtora roku temu dostał 20 tysięcy funtów grzywny i dwa mecze zawieszenia za popchnięcie asystenta sędziego. Z pewnością ma kłopoty z okiełznaniem swojego temperamentu, ale stawianie jego najnowszego grzechu nad akcje Mourinho lub Anelki to duża przesada. Inna kwestia to wpływ zachowania trenera na opinię zawodników, o którą pyta Savage. Kwestia utrzymania dyscypliny przez Pardewa zależy od wielu czynników, których nie znamy – jego posłuchu, dotychczasowej pozycji, rozliczenia i rachunku sumienia przed zespołem. Moim zdaniem zasługuje na szansę, tym bardziej, że popierają go wyniki sportowe. Co o tym sądzicie?

PS. Najdziwniejsze w całej sprawie jest to, że cała sytuacja przytrafiła się, gdy Newcastle spokojnie wygrywało trudny mecz wyjazdowy i zaczynało się otrząsać po stracie Yohana Cabaye’a. Ich świetny występ przyćmiła debata o Pardewie. Szkoda, bo tegoroczne odrodzenie Srok to jedna z ważniejszych historii w tegorocznym sezonie Premier League.

 

%d blogerów lubi to: